fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Stwórzmy nowy kanon języka

Nowomowa, którą w ślad za Amerykanami zwykliśmy określać eufemizmem „politycznie poprawnej”, jest wyrazem tendencji do ukrywania problemów przez ludzi, którzy nie są w stanie rozwiązać ich inaczej, niż przez zaklinanie za pomocą języka. Bo czymże innym są chociażby postulaty ruchu Black Lives Matter? Na zdjęciu nowojorska ulica, 29 czerwca 2020
Getty Images/AFP/Spencer Platt
Zmiana naszego nastawienia do własnej mowy nie jest czymś moralnie obojętnym. Żywy język potoczny zawsze był domeną ludzkiej niezależności. Jego niedające się wygładzić chropowatości, niesforne aforyzmy bywały duchowym azylem, do którego nie mieli wstępu tyrani. Dziś tego azylu sami się wyzbywamy.

Nic się nie da zrobić... Rzadko kiedy zdarza się, by trafna analiza zawierała tak bardzo chybioną konkluzję – jak dzieje się to w eseju Marcina Kędzierskiego „Przemija bowiem postać tego świata", opublikowanym w sierpniu tego roku na stronie Klubu Jagiellońskiego. Według autora tradycyjne pojęcia i wartości już od dawna nie funkcjonują w publicznym obiegu, zatem nie ma szans, by na powrót „przebiły się" do masowej świadomości. Katolicy, chrześcijanie czy jeszcze szerzej: ludzie o transcendentnym stosunku do rzeczywistości – winni wreszcie dostrzec, że przebywają w katakumbach. „Widzieliście gdzieś ostatnio w wytworach kultury wzorce w postaci trwałych, wielodzietnych rodzin? Czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej wierności? Ludzi regularnie uczestniczących w praktykach religijnych? Modlitwy jako elementu codzienności? Boga jako głównego punktu odniesienia?" – pyta Kędzierski, milcząco zakładając, że czytelnik odpowie na to pytanie oczywistym zaprzeczeniem....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA