fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Irena Lasota: Wilki, psy i klony

AdobeStock
Okazuje się, że pisanie o interakcjach ludzi i zwierząt wciąga mnie ostatnio dużo bardziej niż pisanie o oddziaływaniu ludzi na ludzi. I, jak się okazało, budzi to czasami dużo silniejsze emocje niż moje polityczne rozważania. Mamy – my, homo sapiens – specjalne stosunki emocjonalne ze zwierzętami. Można to zauważyć w kinach.

Sale kinowe stają się coraz mniej popularne, a nawet jeśli już idziemy na jakiś film, którego nie ma jeszcze w internecie, siedzimy w prawie pustej sali i nie mamy już tego poczucia wspólnoty, która razem śmieje się czy jęczy. Ale kiedyś, w dawnych dobrych czasach, gdy staliśmy w kolejce po bilety i siedzieliśmy ciasno, bez metra sześciennego popcornów i dzbanów coca-coli, mogliśmy, z bólem serca, ale po cichu, oglądać masakrowanie ludzi na polach bitewnych, mrużąc tylko wstydliwie oczy przy nadmiarze krwi. Kiedy jednak kamera pokazywała rannego psa, a już zwłaszcza poparzonego, konającego konia, wszyscy wydawaliśmy straszny jęk.




O ile przyjęło się już powszechnie, że ludzie są (w jakimś sensie) sobie równi, o tyle zwierząt nie traktujemy równie egalitarnie. Psy, koty, konie, owce czy wiewiórki wzbudzają w większości z nas czułość i opiekuńczość. Szczury i węże bywają spychane poniżej naszego poziomu empatii, a i nietoperze nie mają najlepszej opinii, choć nie wiem, czy ktoś próbował je udomowić. Bo jedną z reguł naszego stosunku do zwierząt jest to, że im bardziej jakiś gatunek daje się udomowić, czyli nam poddać, tym lepszy mamy do niego stosunek.

Na przykład wilki, czyli psy, które nas nie potrzebują, są zwierzętami godnymi podziwu – ze względu na swoją lojalność stadną, szacunek dla starszych, opiekę nad młodszymi, dumę i hardość. My, cywilizacja łacińska, boimy się ich jednak i zachęcamy do ich zabijania. Wolimy psy udomowione, które jedzą to, co im podamy w puszce, i za którymi zbieramy to, co już przetrawią. Cywilizacja turańska natomiast czci wilki, które symbolizują honor, i prawie wszystkie legendy założycielskie ludów turańskich wywodzą ich pochodzenie od wilków.

Wilki są ponadto jednym z rzadkich gatunków ssaków, które są silnie monogamiczne. Nie wiemy, czy nasze pieski lubiłyby monogamię, bo nie dajemy im na to żadnej szansy. Nawet najbardziej purytańscy właściciele nie popierają psiej monogamii, a nawet zdarza im się brać opłaty za skłanianie swoich podopiecznych do uprawiania seksu. Gdybym miała kiedyś polemizować z tezami Feliksa Konecznego o różnych cywilizacjach (których zresztą on nie znał, ale gorliwie zmyślał ich charakterystyki), zwróciłabym uwagę właśnie na rozbieżność między wartościami przypisywanymi pewnym kulturom a zwierzętami przez nie cenionymi.

Szydziłam już z różnych zabiegów dokonywanych na psach i z traktowania ich nie tylko jako sobie równych, ale i jako ważniejszych od nas. Czyż nie zdarza nam się widzieć rozczochranej pani z pieskiem wychodzącej od fryzjera czy pana obgryzającego własne paznokcie i prowadzącego swego wyżła na manikiur? Miłość do zwierząt bywa bezgraniczna i można ją zaspokoić, jeśli ma się dużo pieniędzy.

Barbra Streisand zamieściła niedawno zdjęcie prowokujące do debaty filozoficznej: pochyla się nad grobem Samanty, swojej ukochanej suczki, wraz z dwoma identycznymi pieskami, które przywiozła w wózeczku, by również oddały jej hołd. Te psy to klony Samanty. Kim jest klon, kim jest dawca? Dzieci przyszły na grób mamusi? Siostry? Siebie samych? Po co dwa pieski, jeśli kochało się jednego? Klonowanie psów, kotów i koni jest coraz tańsze. Cena zaczyna się od 50 tys. dolarów. A ludzi? Czy Barbra przed śmiercią może się kazać sklonować, by oba pieski zbyt za nią nie tęskniły? Kiedy będzie można klonować ludzi? Czy klony będą miały ten sam PESEL? Czy dostaną 500+? A gdyby brać przykład z Barbry, to czy będzie można sklonować sobie np. pięciu identycznych kochanków? Pytania mogłabym mnożyć. Tak jak klony. 

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA