fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Trudny powrót Donalda Tuska

Donald Tusk
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Były premier wraca do polskiej polityki. Aksamitnego przejęcia władzy w Platformie jednak nie będzie. Czeka go konfrontacja o przywództwo z głównym rywalem – Rafałem Trzaskowskim.

Takiego ożywienia w PO dawno nie było. Po blisko siedmiu latach od odejścia z funkcji szefa Platformy Donald Tusk chce ponownie grać rolę na krajowej scenie. Ma to zostać ogłoszone w sobotę, podczas posiedzenia Rady Krajowej PO.

Ale na tym pewniki się kończą. Bo obwołany nadzieją partii Rafał Trzaskowski wprost zadeklarował, że jest „gotów wziąć odpowiedzialność za Platformę Obywatelską". Rozmowy między Budką, Trzaskowskim a Tuskiem, które miałyby zażegnać konfrontację, mogą potrwać do ostatniej chwili. Jak wynika z naszych rozmów, w Platformie możliwy jest nawet scenariusz szybkich wyborów powszechnych, połączonych z planowanymi na jesień wyborami w strukturach.

Kto zrezygnuje?

Czy powrót Tuska na kierownicze stanowisko przebiegnie rzeczywiście tak gładko? Już teraz wygląda na to, że nie.

Najczęściej powtarzający się obecnie scenariusz – wśród zwolenników byłego premiera – to przejęcie przez Tuska władzy w Platformie jako p.o. wiceprzewodniczącego. Pierwszym krokiem musi być rezygnacja jednego z wiceprzewodniczących partii. Najpewniej byłaby to Ewa Kopacz, jedyna kobieta wśród wiceprzewodniczących. Później Rada Krajowa wybrałaby Tuska na wiceprzewodniczącego, który po rezygnacji Budki zostałby p.o. szefem PO jako najstarszy wiceprzewodniczący. Ten plan mogą pokrzyżować Trzaskowski i grupa „młodych".

Co dalej? Mówi się o dwóch ruchach Tuska: zaproszeniu Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Szymona Hołowni do rozmów o wspólnym bloku opozycji. Drugi to szybki – jeszcze przed czwartą falą koronawirusa – objazd po Polsce.

Tusk ma trzy opcje

– Partyjne doły nie przyjęły najlepiej oświadczeń Trzaskowskiego o wzięciu odpowiedzialności za PO – mówi nam jeden z tuskowców.

Wybory powszechne są konieczne w razie zmiany władzy. Statut PO mówi jasno: „Przewodniczący Platformy wybierany jest w wyborach powszechnych", Donald Tusk musi być więc wybrany przez całą PO, a nie Radę Krajową ani nawet Konwencję. Trzaskowski, nie czekając na ruszający jesienią proces wyborczy od poziomu kół, może zmierzyć się z Donaldem już teraz, walcząc o mało spektakularną funkcję p.o. przewodniczącego. To może natchnąć jego zwolenników wiarą, że jest realnym przywódcą.

Ale Tusk ma mocny oręż: to zdecydowana przewaga wśród członków Rady Krajowej. A po sobocie będzie mógł wybrać jedną z opcji: organizacja wyborów powszechnych po regionalnych jesienią lub wybory w statutowym terminie, czyli od stycznia 2022 roku. Jest też trzecia opcja – że do wyborów wcale nie dojdzie, a Tusk będzie przez najbliższe lata p.o. przewodniczącego. Wtedy Trzaskowski nie miałby żadnych szans. Zostanie mu Campus Polska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA