fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Julia Pitera: Domagam się podsumowania skuteczności działań PO

Julia Pitera
rp.pl
- Kampania wyborcza Koalicji Obywatelskiej była potwornie słaba - powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Julia Pitera.

Dzień dobry, Jacek Nizinkiewcz, #RzeczoPolityce. Moim gościem jest Julia Pitera, PO.

Dzień dobry.

Wciąż PO?

Tak, oczywiście.

Krytykuje pani PO tak, że nie jeden członek PiS-u mógłby pani pozazdrościć.

Nie, absolutnie, domagam się tylko podsumowania skuteczności działań politycznych PO. Jestem przede wszystkim obywatelem Rzeczpospolitej i bardzo mi leży na sercu przyszłość Polski. Patrzę z przerażeniem na to, że jeżeli dalej będzie trwał ten galimatias i dalej celem funkcjonowania władz PO, będzie zajmowanie się sprawami wewnętrznymi, to PiS będzie rządził 3 kadencje, a Andrzej Duda drugą. W związku z tym chciałabym, żeby przestać w końcu pakować to w osobiste rozgrywki, żeby spojrzeć na Rzeczpospolitą. Patrząc na to co pan powiedział, zaczynam rozumieć dlaczego w kampanii o państwie się nie mówiło. Proszę zwrócić uwagę: teraz też jest pytanie, czy Pitera powiedziała tak, czy taka posłanka, czy taki poseł powiedział siak. Znowu nie ma refleksji co będzie dalej.

Pani ataki na Grzegorza Schetynę, to nie są personalne wycieczki?

To nie są personalne wycieczki.

Nie jest pani posłanką, nie jest pani europosłanką, nie znalazła się pani na listach PO do europarlamentu.

Nie znalazłam się na listach właśnie w wyniku wewnętrznych intryg. Jest jeszcze 10% większa różnica pomiędzy PiS-em a PO na Mazowszu, pogłębiła się, dlatego, że nie ułożono listy tak, żeby niezagrożone były jedynki. Na listach PiS-u było od 4 do 7 osób, wszystkie miały grubo powyżej 10 tysięcy głosów, w PO była jedna, która miała sporo powyżej 10 tysięcy głosów, ale druga już ledwie przekroczyła 10 tysięcy.

Były osoby takie, jak Klaudia Jachira, które potrafiły wejść z 13 miejsca.

Muszę powiedzieć, że obejrzałam jej parę filmików w internecie i niezależnie od różnych rzeczy, które mi się nie podobały, to muszę przyznać, że jej filmiki są naprawdę dobre. Może trzeba było to w jakiś sposób wykorzystać w kampanii. Ale czy ona powinna być kandydatką PO, nie wiem. Być może jest osobą, która mogłaby tę kampanię wspierać.

Ma pani żal, że nie kandydowała w tych wyborach, że nie znalazła się na listach PO?

Gdybym chodziła, błagała i robiła nie wiadomo co, to oczywiście mogłabym mieć. Ale po prostu złożyłam akces, raz rozmawiałam z Grzegorzem Schetyną w czerwcu, wkrótce po tym, rozmawiałam z Marcinem Kierwińskim, nikt później się do mnie nie zgłosił. Więcej się nie starałam, ponieważ to już był dla mnie sygnał, że zupełnie o co innego chodzi w PO.

O co?

O to, żeby dostało się bezpośrednie otoczenie Grzegorza Schetyny do Sejmu.

Po co?

Chodziło o zagwarantowanie pozycji w klubie, pozycji w partii, przecież każdy kto jest politykiem mandatowym ma głos w radzie krajowej i w radzie regionalnej. Polityk, który nie ma mandatu parlamentarnego, albo nie ma mandatu radnego, nie ma żadnego głosu w żadnych ciałach statutowych, poza wyborem przewodniczącego rady regionu i partii. Chodziło o to, żeby możliwie ograniczyć liczbę ludzi, którzy mogą powiedzieć: kochani, chodzi o Polskę, zostawcie PO.

Czyli Schetyna zagwarantował sobie reelekcje na funkcję szefa PO?

Tak, aczkolwiek było parę niespodzianek. Kilka osób, które nawet decydowały o kształtach list wypadło gorzej. Tak jak pan Robert Tyszkiewicz, który miał drugi wynik na liście PO, mimo tego, że był jedynką, i piąte miejsce w okręgu wśród wszystkich kandydatów.

Chce pani powiedzieć, że Grzegorzowi Schetynie bardziej zależało na umocnieniu swojej pozycji i roli w PO, niż na pokonaniu PiS?

Chciałabym usłyszeć jego wytłumaczenie, może się mylę, tylko jak długo będziemy spekulować. Jak długo nie usłyszymy wyjaśnień. Proszę zobaczyć jak dużo osób zrezygnowało ze startu np. Włodzimierz Karpiński, pani poseł Marek, parę osób zrezygnowało, ponieważ nie chciało wchodzić w takie boje.

Te wybory były do wygrania przez KO?

Nie, do wygrania nie były, tylko było pytanie, jaki to będzie wynik. Im lepszy wynik PO, tym gorszy wynik PiS-u, zwłaszcza w sytuacji, w której Konfederacja wzięła mandaty. Gdyby teraz, przed koniecznością dobrania kogoś do rządzenia stanął PiS, bo nie miałby większości, to miałby kłopot. Chodzi o to, żeby mieć jak najlepszy wynik, nawet jeżeli nie ma nadziei na to, że się wygra, a koledzy chodzili i powtarzali my wygramy, my wygramy... Wtedy pomyślałam, że może coś się zmieni w kampanii wyborczej, a było wciąż tak samo.

To była słaba kampania KO?

Potwornie słaba, mam ciągle kontakty w okręgu i patrzyłam jak to wygląda. Wizualnie był przede wszystkim PiS, był wszędzie, nawet w centrach najmniejszych wiosek. Było bardzo dużo bilbordów, zwłaszcza dwóch pierwszych kandydatów PSL-u, było też dość przyzwoicie, jeśli chodzi o plakaty SLD. Kiepsko było z jakąkolwiek kampanią KO, zauważyłam pewną poprawę sytuacji na dwa tygodnie przed wyborami i wtedy rzeczywiście pojawiło się więcej kampanii wizualnej. Jestem doświadczonym politykiem w kampaniach i wiem ile rozdawałam ulotek bezpośrednio do rąk ludzi.

Dlaczego to była taka ospała kampania?

Nie umiem na to odpowiedzieć.

To kto za to odpowiada?

Odpowiadają ci, którzy organizowali kampanię. Wszyscy byliśmy świadkami jak odsuwany był Krzysztof Brejza, którego zrobiono szefem kampanii wyborczej, potem miałam wrażenie, że usiłowano wykorzystać jego popularność, a później jakby ktoś się przestraszył jego popularności i zabrano go z pierwszego miejsca do Sejmu i rzucono do Senatu. Przecież mógłby bardzo dobrze pociągnąć listę do Sejmu. Może trzeba było zamienić pana posła Zwiefkę, który by na pewno wygrał do Senatu, na Brejzę, może miałby szansę na lepszy wynik do Sejmu.

Grzegorz Schetyna powinien odpowiedzieć za ten wynik kampanii wyborczej?

Każdy polityk poddaje się weryfikacji i przede wszystkim rozmawia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA