fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Thun: Na Wawel królowie chodzili na piechotę. A Kaczyński?

Fotorzepa/ Piotr Wittman
Porównywanie protestów przeciwko wizytom Jarosława Kaczyńskiego na grobie jego brata na Wawelu z zachowaniem uczestników manifestacji narodowców w Katowicach, którzy powiesili na szubienicach zdjęcia eurodeputowanych PO, jest zdaniem Róży Thun, europosłanki tej partii "nieprzyzwoite".

W sobotę na placu Sejmu Śląskiego w centrum Katowic, przy pomniku Wojciecha Korfantego, zgromadziło się - według policji - ok. 70 przedstawicieli środowisk narodowych. Zgromadzenie zgłoszono pod nazwą "Stop współczesnej Targowicy". Organizatorzy powiesili na atrapach szubienic zdjęcia sześciu europosłów PO, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce. Policja nie interweniowała.

- Jak widzę na tzw. kontrmiesięcznicach tych ludzi, którzy tam przez ten czas, co ta grupka ludzi wokół Jarosława Kaczyńskiego idzie i się modli - idą i milczą z białymi różami. A dopiero hałasują, jak pan Kaczyński wygłasza ze swojego stołeczka czy podium jakieś koszmarne, nienawistne przemówienia i wtedy policja rzuca się bardzo intensywnie. A w momencie, jak sześciu chuliganów rozwiesza na szubienicach wizerunki posłów, to policja stoi dookoła i filmuje, to naprawdę coś jest nie w porządku - skomentowała w Polsat News Róża Thun.

Jak wyjaśniał w niedzielę przedstawiciel zespołu prasowego śląskiej policji, w czasie zgromadzenia narodowców nie doszło do "gwałtownego naruszenia porządku, które wymagałoby natychmiastowej interwencji policjantów obecnych na miejscu". Mundurowi rozpoczęli jednak analizę przebiegu manifestacji "w związku z propagowanymi przez uczestników treściami oraz formą ich prezentacji".

- Jeżeli się dzisiaj happeningiem nazywa nawoływanie do śmierci, do zabijania, do wieszania na szubienicy, a karze się ludzi, którzy chodzą z białymi różami, żeby zaprotestować, żeby pokazać swoją niezgodę, to musi pan przyznać, że gdzieś się zachwiała jakaś równowaga - mówiła Thun w rozmowie z Piotrem Witwickim z Polsat News.

Europosłanka nie zgodziła się z porównaniem zgromadzenia narodowców do protestów przeciwko przyjazdowi na Wawel Jarosława Kaczyńskiego. - Gdyby pan Kaczyński przyjeżdżał na Wawel tak, jak się normalnie na Wawel przyjeżdża i wszyscy na Wawel jeździmy, i chodzimy do grobów, i idziemy sobie na piechotę, to nikt by w ogóle mu w tym nie przeszkadzał. A jak on wjeżdża samochodami, z kawalkadą, w godzinach, kiedy Wawel już jest zamknięty itd., to dla krakowian to jest oburzające i myślę, że dla Polaków też. I w ogóle się nie dziwię, że oni tam protestują - powiedziała Thun.

- Ja nie powiedziałabym, że tam jest jakaś nienawiść. Krakowian to oburza, że kawalkady samochodów wjeżdżają na Wawel, gdzie wiadomo, że na Wawel królowie chodzili na piechotę. I po co ten cały cyrk? - pytała europosłanka. - Jeżeli pan Jarosław Kaczyński naprawdę chodzi na grób brata, to niech chodzi - w ogóle nikt by mu w tym nie przeszkadzał. Tam chodzą naprawdę tysiące ludzi. Ale on wjeżdża, nie wiem, iloma samochodami, Wawel musi być otwarty specjalnie dla niego - to tak samo kosztuje kupę kasy, dlatego, że to jest zawsze poza godzinami, kiedy normalnie ludzie przychodzą - i krakowianie uważają, że to jest bezczeszczenie tego miejsca. I muszę przyznać, że się nie dziwię - podkreśliła.

- A poza tym tam nikt mu nie grozi śmiercią. Proszę nie porównywać tych rzeczy - dodała Róża Thun.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA