fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzeł innowacji

Edukacja i zachęty podatkowe pchną Polskę w rozwoju

Nowoczesny przemysł potrzebuje kadr. Ważne jest dostosowanie oferty edukacyjnej szkół do oczekiwań pracodawców
AdobeStock
Kluczem do sukcesu w budowie innowacyjnej gospodarki jest sprawienie, by młodzi, ambitni ludzie chcieli realizować swoje plany zawodowe w kraju – twierdzą eksperci.

Podstawą budowania gospodarki opartej na wiedzy jest tworzenie dobrych warunków rozwoju specjalistycznych kadr, zwłaszcza w innowacyjnych dziedzinach, bo tam zapotrzebowanie na pracowników jest bardzo duże. Dziś ów mechanizm u nas kuleje, ale podejmowanych jest wiele inicjatyw, które mogą w najbliższym czasie ten stan rzeczy zmienić.

Kształtowanie kadr

– Kluczem do sukcesu jest sprawienie, żeby młodzi, ambitni ludzie chcieli realizować swoje plany zawodowe w kraju. To z kolei wymaga działań systemowych: stworzenia nowych i atrakcyjnych możliwości rozwoju kariery. Pamiętajmy, że gospodarka oparta na wiedzy to tak naprawdę gospodarka oparta na konkretnych kompetencjach i umiejętnościach ludzi – mówi Paweł Kolczyński, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Stąd zrodził się m.in. pomysł na projekt „Kadry dla przemysłu", w ramach którego ARP, wspólnie ze spółkami z grupy, poszukuje uczniów szkół zawodowych, którzy będą realizować w nich praktyki.

– Młody człowiek poznaje kulturę organizacyjną firmy, zdobywa doświadczenie i bardzo często chce kontynuować pracę po zakończeniu stażu. To klasyczne „win-win", uczeń ma pracę, my z kolei – w epoce niskiego bezrobocia i rynku pracownika – zapewniamy naszym spółkom adeptów – wyjaśnia Kolczyński.

Zaangażowanie firm z Grupy ARP polega m.in. na prowadzeniu programów stażowych, aranżowaniu wizyt w zakładach pracy oraz wsparciu nauki w systemie dualnym (teoria w konfrontacji z praktyką). W ramach programu firmy i szkoły przygotowały dla uczniów ofertę edukacyjno-praktyczną, która pomaga im w podjęciu decyzji, czy wybrany kierunek odpowiada na potrzeby rynku. Uczniowie mogą zapisać się do klas patronackich, opartych o program nauczania współtworzony z przyszłym pracodawcą.

W marcu br. ARP podjęła kolejne działania mające na celu rozbudowanie oferty „Kadr dla przemysłu", podpisując porozumienie z Konferencją Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych. Rozszerzono w praktyce grono współpracujących ze spółkami szkół technicznych i zawodowych o wyższe szkoły zawodowe. – Celem porozumienia jest dostosowanie oferty edukacyjnej wyższych szkół zawodowych do oczekiwań pracodawców i, co za tym idzie, zwiększenie szans absolwentów na rynku pracy – tłumaczy wiceprezes ARP.

Teraz ARP wdraża kolejny program z zakresu wsparcia rozwoju polskiej nauki. Zorganizowała konkurs na najlepszą pracę magisterską, licencjacką i inżynierską oraz pracę doktorską. Ale na tym nie koniec. Powołano również program „Rozwój kadr sektora kosmicznego" dla studentów i absolwentów kierunków technicznych, którzy w ramach półrocznych staży zdobywają doświadczenie w najlepszych w Polsce firmach z branży technologii kosmicznych. Po trzech edycjach okazało się, że ponad 85 proc. uczestników znalazło tam zatrudnienie i z sukcesem pracuje w branży. Obecnie trwa IV edycja.

Zachęcanie do bycia innowacyjnym

Kształcenie kadr przemysłów przyszłości to tylko jeden z filarów budowy innowacyjnej gospodarki. Niezbędne są również aspekty podatkowo-finansowe, które zachęcą do inwestowania i pomogą pchnąć przedsiębiorstwa w stronę innowacyjności. O ile wśród polskich firm wprowadzanie na rynek nowych produktów jest niemal codziennością, o tyle wiele polskich przedsiębiorstw zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że to, co robi, jest właśnie działalnością B+R. Co ważne, ta nieświadomość przedsiębiorców własnej wartości jest istotna nie tylko dla ogólnej oceny innowacyjności polskiej gospodarki. Trzeba pamiętać, że od kosztów poniesionych na prace nad nowymi produktami firma może rozliczyć ulgę podatkową na B+R. – A ponieważ przedsiębiorcy nie wiedzą, że ich praca jest z punktu widzenia prawa podatkowego działalnością B+R, nie zgłaszają się po ulgę. Dotyczy to większości średnich i dużych firm, zwłaszcza produkcyjnych – wskazuje Michał Rodak, doradca w departamencie doradztwa Grant Thornton.

Dziś firmy mogą odliczać koszty ponoszone np. na wynagrodzenia pracowników zatrudnionych w obszarze B+R czy wydatki na ich narzędzia pracy. Od 2018 r. możliwe jest odliczenie nawet 100 proc. kosztów poniesionych na opracowanie nowego produktu lub ulepszenie już istniejącego. – Co ważne, prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej pozwala podatnikom na skorzystanie z jeszcze jednej ulgi podatkowej, chodzi o tzw. IP Box. Jest to nowa ulga, funkcjonująca w polskim prawie podatkowym od początku 2019 r., stanowiąca uzupełnienie ulgi B+R – wyjaśnia Rodak.

W przeciwieństwie do ulgi B+R nie dotyczy ona kosztów poniesionych na działalność badawczo-rozwojową, lecz pozwala na preferencyjne opodatkowanie dochodów, będących następstwem tego typu działalności. W dużym uproszczeniu: w przypadku prowadzenia przez podatnika działalności B+R, osiągane przez niego dochody z kwalifikowanych praw własności intelektualnej – na przykład programu komputerowego bądź prawa do patentu – mogą podlegać opodatkowaniu preferencyjną stawką wynoszącą 5 proc. (w przeciwieństwie do najpopularniejszej stawki 19 proc.). – Wspólnym mianownikiem skorzystania z obydwu ulg jest prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej. Z przeprowadzonego przez nas badania wynika, że czynności podejmowane przez polskich przedsiębiorców noszą znamiona takowej. Pozostaje zatem jedno – uświadamianie polskich firm na temat przysługujących im preferencji podatkowych – komentuje doradca z Grant Thornton.

Jeśli patrzeć na twarde dane, można odnieść wrażenie, że Polska jest krajem o bardzo niskiej innowacyjności i kreatywności przedsiębiorców. Według danych Eurostatu na badania i rozwój przeznaczyliśmy w 2017 r. 1,03 proc. PKB, choć w całej UE wskaźnik ten wynosił 2,07 proc. PKB. Jeszcze gorzej prezentują się dane dotyczące zgłaszania patentów. W ubiegłym roku do Europejskiego Urzędu Patentowego zgłoszono ogółem 174 tys. wniosków, z czego wnioskodawcy z Polski stanowili 0,3 proc. zgłoszeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA