fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Irena Lasota: Protokoły mędrców Syjonu

Fotorzepa/ Darek Golik
W latach 70. i 80. dużą popularnością cieszył się w polskiej prasie niezależnej i podziemnej amerykański miesięcznik „Commentary", który za sprawą ówczesnego redaktora naczelnego Normana Podhoretza stał się główną trybuną neokonserwatystów, a wielu jego autorów zajęło istotne miejsca w politycznym i ideologicznym otoczeniu Ronalda Reagana.

Wpływ „Commentary" na polskie myślenie i debaty polityczne wymaga osobnego eseju, jeśli nawet nie rozprawy naukowej. Po Podhoretzu redaktorem naczelnym został Neal Kozodoy, który od trzech lat wydaje magazyn internetowy „Mosaic".

W grudniu 2017 r. artykułem miesiąca jest „Wiele żywotów »Protokołów mędrców Syjonu«" Waltera Laqueura, 96-letniego autora książek i artykułów m.in. o terroryzmie, hitleryzmie, stalinizmie czy przyszłości Europy. Jego książka „Putinism" z 2015 r. była zalecana studentom jako lektura przez gen. McMastera, obecnego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Trumpa. Ciekawe, że – tłumaczona na kilkanaście języków – nie ma polskiego wydania.

Jedną z niezliczonych zasług Laqueura jest upowszechnienie w 1977 r. terminu „finlandyzacja" oznaczającego „proces, czy też stan rzeczy, gdy pod pozorem utrzymywania przyjacielskich stosunków ze Związkiem Sowieckim ograniczana jest suwerenność państwa".

„Wiele żywotów »Protokołów mędrców Syjonu«" odnosi się oczywiście do broszury, która stała się jednym z najsłynniejszych i najważniejszych dokumentów politycznych XX w., które przetrwały do dziś i jeszcze po ponad 100 latach podniecają wyobraźnię polityków i zwykłych ludzi „dowodami" na istnienie monstrualnego spisku Żydów w celu opanowania świata. Fakt, że „Protokoły..." zostały wielokrotnie poddane analizie historycznej i lingwistycznej oraz uznane za fałszerstwo i plagiat, wydaje się nie robić większego wrażenia na ich wyznawcach.

Autorstwo, często przypisywane rosyjskiej ochranie, nie zostało nigdy ustalone, tak jak nie można określić, czy autorów było więcej niż jeden, jaki był oryginalny język i z jakiego języka na jaki tłumaczone były różne części, zwane właśnie protokołami, których jest w książce 24. Pierwsze wydanie, po rosyjsku, z 1903 r., oparte jest na rzekomo podsłuchanej naradzie Żydów na cmentarzu w Pradze. Podsłuchującymi są niemiecki naukowiec Dr Faust i mętna postać przechrzty o nazwisku Lassale. Podsłuchiwanymi – przedstawiciele 12 plemion żydowskich, którzy spotykają się raz na 100 lat, by podsumować i przygotować plany opanowania świata przez Żydów. Służyć temu mają: wprowadzanie liberalizmu, konstytucjonalizmu, demokracji i oczywiście pełnej kontroli nad finansami globu. Spotkanie miało się odbyć w roku 1860, choć spiskowcy odwołują się do zdarzeń, które miały miejsce nawet kilkanaście lat później.

Laqueur pisze, że w XIX w. bardzo popularne były powieści „spiskowe". We Francji celowali w nich Dumas i Sue, ale w Niemczech karierę zrobiła wydana w 1868 r. powieść „Biarritz" napisana przez Hermanna Goedsche, wydana pod pseudonimem John Retcliffe. Widzimy w niej pierwszy zarys „Protokołów...": żydowscy mędrcy chcący opanować świat spotykają się na cmentarzu w Pradze, a najważniejszy rabin wygłasza mowę, która potem staje się, prawie verbatim, jednym z głównych wątków „Protokołów...". Żeby jednak było śmieszniej, mowa rabina również jest plagiatem, tym razem z książki „Dialog w piekle pomiędzy Machiavellim i Monteskiuszem" Maurice'a Joly, wydanej w 1864 r., która wymierzona jest przeciwko Napoleonowi III z pozycji liberalizmu i nie ma w sobie żadnych antysemickich elementów.

„Protokoły..." ciągle wracają w różnych wersjach: a to wśród lewicy brytyjskiej, a to na Bliskim Wschodzie, a to u entuzjastów spiskowej teorii świata, takich jak amerykański pastor radiowy Texe Marrs, który do spisku Żydów dodaje Kościół katolicki, Hillary Clinton i wielu innych.

Tak już jest, pisze Laqueur, że w trudnych czasach, np. po pierwszej wojnie światowej czy dziś, nie mogąc sobie wytłumaczyć czy zracjonalizować rzeczywistości, ludzie szukają odpowiedzi w spiskach, manipulacjach, sprzysiężeniach, ukrytych sprężynach i niewidzialnych rękach. Można by oczywiście to zjawisko lekceważyć, gdyby nie to, że czasem znajduje ono podatny grunt do szerzenia się w różnych umysłach na różnych poziomach społecznych.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA