fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Bogdan Chudoba: Rewolucja w podatkach z perspektywy firmy

www.sxc.hu
Oburzają mnie plany rządu. Nie jest prawdą, że po reformie podatków bogatsi zapłacą troszeczkę więcej. Zapłacą wcale nie troszeczkę i niekoniecznie bogaci – pisze przedsiębiorca.

Jestem przedsiębiorcą. Od dziesięciu lat prowadzę firmę. Z niepokojem śledzę zapowiedzi rządu dotyczące zmian zasad opodatkowania. Jestem rozgoryczony ujawnionymi przez ministra Henryka Kowalczyka planami dotyczącymi PIT dla przedsiębiorców. Zamordują one w przedsiębiorcach zaufanie, że rząd jest w stanie ich zrozumieć, a przynajmniej że jest w stanie wydelegować osobę o właściwych kompetencjach do przygotowania zmian, które mają dać Polsce impuls rozwojowy. Zadziwia fakt, że rząd nie wyciągnął wniosków z pierwszej próby uszczelniania systemu podatkowego związanego z opodatkowaniem dochodów spółek komandytowo-akcyjnych, w efekcie którego te, które miały płacić podatek, zniknęły, a wraz z nimi podatki.

Przypuszczam, że z obecną reformą systemu podatkowego będzie podobnie – ci, którzy będą mieli płacić 40 proc. podatku, znikną z polskiego systemu. Przedsiębiorczość funkcjonuje w otoczeniu, które rząd winien uwzględnić. Z jednej strony dostępne są obce, atrakcyjniejsze systemy podatkowe, z drugiej zaś istnieje konkurencja zagranicznych korporacji niepłacących często w Polsce podatku. Przedsiębiorcy pod wpływem jednego albo drugiego czynnika podejmą działania zmierzające do zachowania rozsądnego kompromisu pomiędzy fiskalizmem a wolnością gospodarczą. Piszą o tym doradcy podatkowi. Argumenty te są ważne, chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną, mniej pragmatyczną ocenę propozycji rządu.

Rząd zadaje cios przedsiębiorczości

Jeżeli rząd nie widzi różnicy między przedsiębiorczością a pracą najemną, niech nie próbuje rozwijać przedsiębiorczości. Nie planujmy rozwoju kraju na bazie polskiej przedsiębiorczości, uważając, że taka się rozwinie z perspektywą 40-proc. stawki PIT. Większość firm przeniesie się za granicę. Niech oczekiwany rozwój zapewniają nam zatem zagraniczne korporacje budujące w Polsce biurowce, magazyny i potrafiące transferować zyski za granicę bez opodatkowania.

Jako przedsiębiorca chcę zapytać, czy w ramach ujednolicenia podejścia do pracy najemnej i przedsiębiorczości, rząd zamierza zapewnić przedsiębiorcom takie świadczenia, jak wynagrodzenie za nadgodziny, za czas urlopu, nieodpłatne badania okresowe, szkolenia BHP, przerwy w pracy, a przede wszystkim przejęcie ryzyka ekonomicznego prowadzonej działalności?

Jeżeli rząd zrównuje pojęcia przedsiębiorczości i pracy najemnej, niech konsekwentnie zapewni przedsiębiorcom takie warunki pracy, jakie mają pracownicy. Absurd? Tak samo niedorzecznie brzmią wypowiedzi ministra Kowalczyka dla przedsiębiorców.

Taki jest efekt oddania reformy prawa podatkowego w ręce nauczyciela i urzędnika samorządowego. Różne osoby usiłowały ułatwiać życie przedsiębiorcom. Najwięcej nadziei budził człowiek, który był przedsiębiorcą. Do dziś pamiętam jak stał na stercie Dzienników Ustaw i deklarował, że Sejm skończy z nadprodukcją legislacyjną. Dziś już nikt nawet nie wspomni jego nazwiska.

O filozofii sprawiedliwego systemu podatkowego ministra Kowalczyka będzie się jednak wspominać na uczelniach ekonomicznych. Zrównanie pracy najemnej z przedsiębiorczością może być odkryciem w doktrynach ekonomicznych, które pozwoli zrozumieć załamanie ducha przedsiębiorczości w perspektywie kilku pokoleń. Wystarczy spojrzeć na przykład Francji.

Wzburzenie wśród przedsiębiorców jest ogromne. Trzeba być oderwanym od realiów rynkowych, by zaproponować przedsiębiorcom (tym, którzy jeszcze płacą podatki w Polsce) z trudem konkurującymi z zagranicznymi korporacjami stawkę podatku 40 proc. Proponuje się to tym, którzy osiągnęli sukces, są w stanie inwestować, zatrudniać pracowników, myśleć o rozwoju, starać się wchodzić na nowe rynki. Tacy przedsiębiorcy będą płacić podatek według najwyższej stawki. Przecież nasi zagraniczni konkurenci w większości w ogóle nie płacą podatku dochodowego w Polsce!

Chciałbym, aby rząd, mówiąc o sprawiedliwym systemie podatkowym, nie bał się wywrócić całego obecnego systemu. I dla wielkich, i dla małych. I dla korporacji, dużych firm, i dla fryzjerów, artystów, sportowców, prawników, duchownych, rolników. Dla wszystkich, biorąc pod uwagę każdy rodzaj dochodu. I obciążył dokładnie taką samą daniną. Wszystkich, włącznie z europosłami. Rząd przekona mnie, że celem reformy jest sprawiedliwy system podatkowy wtedy, gdy będzie miał odwagę w imię sprawiedliwości zrównać w opodatkowaniu każdą aktywność. Również tak wpływowych grup wyborców jak rolnicy.

Oszukani przez państwo

Wicepremier Morawiecki mówi „bogatsi zapłacą troszeczkę więcej". O kogo chodzi? Zdaniem rządu jestem najprawdopodobniej bogatszy od wicepremiera Morawieckiego, bo osiągam wyższe dochody z pracy własnej, choć nie mam szans na uzyskanie takiego majątku jak on. Według rządu osoba ponadprzeciętnie majętna należy do biednych. To nie jest sprawiedliwe.

Dlaczego niektóre grupy społeczne lub firmy nie płacą podatku dochodowego w ogóle, płacą zryczałtowany albo na bardzo niskim poziomie? Czy uprzywilejowanie to wynika z siły głosów wyborców, czy też ma uzasadnienie wynikające z wartości konstytucyjnych? Jeśli system podatkowy buduje się wokół wartości konstytucyjnych, czemu nie utrzymać szczególnych zasad dla tych przedsiębiorczych? Promujmy ich. Za odwagę. Za to, że rozwijają Polskę. Za miejsca pracy, które tworzą. Za płacenie podatków w Polsce. Pozostawmy im środki na inwestycje.

Trudów przedsiębiorczości nie zrozumie ten, kto nigdy nie pracował w organizacji, której celem jest osiągniecie zysku, ani nie podjął ryzyka otwarcia firmy. A reformę przeprowadza chyba właśnie ktoś taki. Ktoś, kto nie był przedsiębiorcą, nie zrozumie ceny podejmowanego ryzyka, ogromu zaangażowania w pracę dla rozwoju firmy, wartości czasu poświęconego na pracę, ceny pomysłowości, kosztów osobistych dążenia do rozwoju, trudności w pokonywaniu obaw, lęków i odwagi. Cechami tymi musi się wykazać przedsiębiorca by mieć szansę na sukces. To powinno być premiowane, bo daje szanse na rozwój.

Zachęcanie do przedsiębiorczości i jednocześnie podwyższanie podatku dochodowego dla przedsiębiorców o 100 proc. to hipokryzja. Przedsiębiorcy to widzą. Doradcy podatkowi i prawnicy przez lata będą doświadczenie to wskazywać jako argument za wyborem stabilnych systemów podatkowych, jak np. w Luksemburgu.

Nie jest tak, że „bogatsi zapłacą troszeczkę więcej". Nie bogatsi i nie troszeczkę. Państwu nie należy ufać, choć to ono powinno być podmiotem najwyższego zaufania dla obywateli. Tymczasem potrafi z dnia na dzień zmienić zasady gry.

Wziąłem kiedyś udział w programie budowania obywatelskiego akcjonariatu, nabywając akcje spółek energetycznych. Potem nastąpiła degrengolada polskiej giełdy na skutek zaboru środków z OFE. Później rząd rentownym spółkom energetycznym wepchnął nierentowne kopalnie. Akcje są warte około 45 proc. wartości, za jaką je nabywałem. A jeszcze stracą, bo rząd chce przekształcić skumulowany zysk w kapitał, aby pobrać gigantyczny podatek.

W grudniu ubiegłego roku rząd zmniejszył dotację dla szkół na dzieci uczące się w edukacji domowej aż o 70 proc. Z dnia na dzień. Teraz państwo zamierza wprowadzić obowiązkową rejonizację tylko dla uczniów uczących się w ramach edukacji domowej, aby rozbić rozwijające się ośrodki edukacji domowej skupiające rodziców o określonych wartościach.

Nie kupuję paliwa na stacjach Orlenu, choć wolałbym wspierać polskie firmy. Cena paliwa na stacji Orlenu czy cena energii elektrycznej w państwowych koncernach zawiera koszt serwitutów politycznych: sponsorowanie wydarzeń ważnych dla ekipy politycznej, utrzymywanie legionów złotych chłopców (Nowak, Hofman, Kamiński), działaczy politycznych (Misiewicz), całych rodzin polityków (Grad). Przypomnijmy słynne słowa prezesa PKN Orlen: „teraz k... to paliwo może być nawet po 7 złotych". Budzi to mój wstręt.

Po tych doświadczeniach nie uda się mnie przekonać czy to do zakupu obligacji z programu 500+, czy do zachęcenia pracowników do programów emerytalnych. Państwo nie gra czysto. A program gwarancji został zawieszony, bo Trybunał Konstytucyjny nie działa.

Przedsiębiorcy, których dotknie likwidacja liniowego opodatkowania dochodów, podejmowali decyzje, zakładając pewną stabilność. Tymczasem rząd, podwyższając stawkę podatku o 100 proc., powoduje, że działanie państwa zaczyna być postrzegane jako całkowicie nieprzewidywalne. Państwu przestaje się wierzyć.

Czy nie można potraktować obywateli inaczej? Zwłaszcza tych, którzy jeszcze płacą podatki. Z poczuciem odpowiedzialności za podjęte wiele lat temu decyzje. Budując zaufanie. Zapewniając stabilność, odpowiednią perspektywę rozwoju. Dając poczucie bezpieczeństwa. Tak, by działacze polityczni, którzy nigdy nie zarobili jako przedsiębiorcy ani złotówki, nie szokowali swoimi teoriami ludzi, którzy podejmują ogromny trud rozwoju firm. Państwo powinno szanować obywateli, niezależnie od tego, czy są biedni czy bogaci. Chciałbym, aby politycy mieli świadomość, że to przez ich decyzje ludzie tracą szacunek do państwa i do zobowiązań, które ciążą na obywatelach wobec państwa.

Autor jest adwokatem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA