fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Stop podwyżkom cen prądu

Adobe Stock
Firmom energetycznym można dać pieniędzy, ile zechcą, ale i tak ich inwestycje będą powielały stare węglowe technologie. Od właścicieli dyliżansów nie oczekiwałbym inwestycji w sieć kolejową.

Opinia publiczna jest przygotowywana na skokowe podwyżki cen energii elektrycznej. Podwyżki te są rzekomo nieuchronne – i ekonomicznie uzasadnione. Mam w tej sprawie zdanie odmienne. Wytwarzanie, przesyłanie, dystrybucja i handel energią elektryczną (w skrócie: sektor elektryczny) należy w Polsce do działalności szczególnie dochodowych.

Wysoka rentowność energetyki

Wniosek powyższy wynika z powszechnie dostępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Według najnowszej publikacji dostępnej na stronie internetowej GUS dotyczącej nakładów i wyników przemysłu w pierwszym półroczu 2019 r. wskaźnik rentowności obrotu (netto) w sektorze energetycznym wynosił 8 proc.

Tymczasem w produkcji wyrobów tytoniowych wyniósł 2,7 proc., napojów 6,7 proc., a w przetwarzaniu ropy naftowej 4 proc. Średnio dla całego przetwórstwa przemysłowego wskaźnik ten wyniósł dużo mniej – tylko 4,8 proc.

Warto dodać, że rentowność sektora elektrycznego wzrosła w porównaniu z pierwszym półroczem 2018 r., gdy wynosiła 7,4 proc. Przed rokiem rentowność całego przetwórstwa przemysłowego była nieco wyższa niż obecnie: 5 proc. Rentowność osiągana przez firmy sektora elektrycznego jest więc dalece ponadprzeciętna i może być porównywana z rentownością przemysłu miedziowego.

Również pod względem dochodów czerpanych przez budżet państwa w postaci podatków i opłat zaliczanych do kosztów działalności sektor elektryczny okazuje się wysoce rentowny. Podatki i opłaty stanowią 18,1 proc. jego kosztów. Jest to wprawdzie poziom niższy od poziomu danin obciążających przetwórstwo ropy naftowej (30,9 proc.), produkcję napojów (36,4 proc.) i wyrobów tytoniowych (52,2 proc.), ale dramatycznie wyższy od średniego poziomu dla całego przetwórstwa przemysłowego (5,2 proc.). Warto dodać, że przed rokiem fiskalne obciążenie działalności sektora elektrycznego było niższe – wyniosło „tylko" 15,3 proc.

Podwyżek cen prądu nie można więc uzasadniać potrzebą przywrócenia topniejącej rzekomo rentowności sektora elektrycznego. Rentowność ta jest bowiem i tak bardzo wysoka. I rośnie.

Drenaż kieszeni

Najprawdopodobniej celem podwyżek cen jest głównie wzrost dochodów państwowych firm sektora elektrycznego. Rosnące dochody tych firm będą zasilać finanse publiczne, przede wszystkim jako „należne dywidendy". Innymi słowy, podwyżki cen prądu są formą drenażu dochodów sektora prywatnego – gospodarstw domowych oraz firm prywatnych, tudzież samorządów.

Oczywiście można utrzymywać, że podwyżki cen prądu mają służyć gromadzeniu przez firmy sektora elektrycznego pieniędzy mogących finansować inwestycje: budowę lub modernizację zakładów energetycznych, linii przesyłowych itp. Tego argumentu nie można traktować zbyt poważnie. Po pierwsze, można oczekiwać, że obecnie aktywne firmy sektora energetycznego okażą się raczej konserwatywne. Można im dać pieniędzy, ile tylko zechcą. Ale i tak ich nowe inwestycje będą najprawdopodobniej powielały stare, węglowe technologie. Od właścicieli dyliżansów nie oczekiwałbym inwestycji tworzących sieć kolejową.

Po drugie, w gospodarce rynkowej poważne inwestycje finansuje się pieniędzmi pozyskiwanymi na rynku kapitałowym, ewentualnie kredytem bankowym. Czy słyszał ktoś o poważnym przedsięwzięciu inwestycyjnym, np. budowie fabryki komputerów nowej generacji, finansowanej z dodatkowej opłaty na komputery już produkowane?

Autor jest emerytowanym pracownikiem Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Porównań Gospodarczych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA