fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie Zdrowie

Dąbrowska: Kolejki po prezydenta

Fotorzepa/Przemysław Malinowski
W Polsce wybory z mieszanym sposobem głosowania, czyli z dopuszczeniem trybu korespondencyjnego odbyły się po raz pierwszy. Ta forma jednak nie wzbudziła większego zainteresowania obywateli. Być może wpływ na to miało rozluźnienie, które mimo ciągłych nowych zachorowań na koronawirusa, zdominowało atmosferę w Polsce.

Według Magdaleny Pietrzak, szefowej Krajowego Biura Wyborczego, w kraju z możliwości głosowania korespondencyjnego skorzystało 190 tysięcy osób. To niewiele. Zwłaszcza, że na skutek nakazów sanitarnych dotyczących głosowania osobistego, w większości z 25 tys. lokali wyborczych ustawiały się długie kolejki chętnych wyborców. Już od rana w niedzielę 28 czerwca media społecznościowe pełne były zdjęć sprzed lokali wyborczych, pokazujących wijące się „ogonki”, w których nieraz trzeba było stać i półtorej godziny, i to mimo wczesnej pory.

Przewodniczący państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak od początku miał pewność, że to wprowadzenie rygorów sanitarnych w związku z pandemią koronawirusa spowodowało, że szybkość oddawania głosu jest „znacznie zmniejszona". Marciniak zaznaczał, że PKW przypomniała członkom obwodowych komisji wyborczej, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, w  lokalu wyborczym może w tym samym czasie przebywać nie więcej niż jedna osoba na cztery metry kwadratowe jego powierzchni, z wyłączeniem członków komisji wyborczej, mężów zaufania. Kolejki były więc nieuniknione.

Ale w zdecydowanej większości obywatele przyjmowali z cierpliwością te utrudnienia. Podobnie jak konieczność zakrywania twarzy, noszenia rękawiczek, dezynfekcji rąk, czy zalecenia dotyczące długopisów. Przeciągająca się kampania wyborcza i zmiana terminu wyborów z majowego na czerwcowy spowodowały, że większość obywateli wyraźnie nie mogła się doczekać dnia głosowania. I to mimo obaw związanych z pandemią, które jednak nie całkiem zniknęły. Niektóre komisje z własnej inicjatywy zaostrzały warunki głosowania, na co szybko zareagowała PKW. - Niedopuszczalne jest ustalanie przez obwodowe komisje wyborcze dalej idących ograniczeń sanitarnych niż wprowadzone rozporządzeniem Ministra Zdrowia - powiedział Sylwester Marciniak. - Przestrzeganie rygoru sanitarnego jest niezbędne, ale środki ostrożności nie mogą iść zbyt daleko – dodał szef PKW.

Wszystko to jest raczej dobrą prognozą przed II turą wyborów 12 lipca. Dyscyplina przy głosowaniu jest konieczna, zwłaszcza jeśli – a wszystko na to wskazuje – frekwencja będzie taka sama lub wyższa, jak podczas tury pierwszej.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA