fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Samochód sam powie kierowcy, że się psuje?

AdobeStock
Samochód będzie sam powiadamiał kierowcę o tym, co mu dolega, zanim nastąpi awaria?

131 lat temu Carl Benz zastąpił konia silnikiem spalinowym, czym rozpoczął erę samochodu osobowego. Jednocześnie przysporzył bólu głowy użytkownikom aut, ponieważ zaczęli się oni borykać z problemem awarii. Mimo że ewolucja pojazdów przyspiesza i zmierza w kierunku samochodów autonomicznych o alternatywnych źródłach napędu z nowoczesnymi systemami komputerowymi, to komplikacja „samochód mi się zepsuł” nadal nas zaskakuje.

A gdyby samochód sam zgłaszał zbliżający się termin naprawy? Na przykład że w przyszłym tygodniu będzie konieczna zmiana filtru powietrza, a silnik potrzebuje dwóch nowych świec zapłonowych, albo że pasek klinowy jest zużyty w 80 proc. i warto rozważyć jego wymianę.

Wszystkie te informacje wyświetlałyby się na ekranie smartfona i żaden mechanik już nie wmówiłby nam, że czarne jest białe, ponieważ diagnoza samochodu znajdowałaby się w naszej kieszeni.

W ciągu najbliższego roku kierowcy będą mogli zacząć korzystać z narzędzia do rejestracji tego rodzaju informacji serwisowych. Oprogramowanie smartfona będzie potrzebowało zaledwie kilku minut, aby rozpoznać awarię lub oszacować stopień zużycia podzespołów.

Nasłuchiwanie auta

Informacje będą pochodziły z analizy dźwięków i wibracji samochodu, mierzonych mikrofonem i akcelerometrami telefonu.

Badania nad nowym rozwiązaniem prowadzone przez Massachusetts Institute of Technology (MIT) zostały przedstawione w serii referatów, a ostatnio w listopadowym numerze czasopisma „Engineering Applications of Artificial Intelligence”.

Aplikacja łącząca różne opracowane przez specjalistów systemy diagnostyczne może zaoszczędzić przeciętnemu kierowcy ponad 400 zł rocznie i poprawić ogólny stan auta.

W przypadku samochodów ciężarowych oszczędności mogłyby sięgać nawet 2 tys. zł, nie licząc korzyści wynikających z uniknięcia awarii, które mogłyby doprowadzić do utraty dochodów.

Joshua Siegel, jeden z autorów projektu, wyjaśnia: „Czułość smartfonów jest tak wysoka, że można wykrywać sygnały bez potrzeby montowania dodatkowych urządzeń. Jedynie w niektórych przypadkach, zamontowanie telefonu na uchwycie deski rozdzielczej poprawiłoby dokładność wyników”. Autorzy twierdzą, że już na obecnym etapie prac nad projektem poprawność wskazań systemu przekracza 90 proc.

Lepiej niż w serwisie

W celu opracowania i przetestowania różnych systemów diagnostycznych, które obejmują również wykrywanie przerw w zapłonie silnika, sygnalizują złą świecę zapłonową, konieczność regulacji czy łyse opony, naukowcy testowali dane z samochodów przeróżnych marek.

Niektóre diagnozy były bardziej precyzyjne niż zwykłe serwisowe metody, np. wyważanie kół udało się dopracować do tego stopnia, że algorytmy oprogramowania uzyskują wyższą dokładność niż specjaliści z wielkich firm motoryzacyjnych.

„Prototypowa aplikacja na smartfony, która zawiera wszystkie narzędzia diagnostyczne, jest nadal opracowywana i powinna być gotowa do testów w terenie za około pół roku, a wersja komercyjna powstanie w ciągu roku” – deklaruje Joshua Siegel.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA