Nieruchomości

Spór o definicje wody i prawo pierwokupu

Adobe Stock
Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej uważa, że staroście nie będzie przysługiwało prawo pierwokupu nieruchomości z oczkiem wodnym. Jego argumenty nie rozwiewają jednak wątpliwości prawników.

Od 1 stycznia wchodzi w życie prawo wodne. Wprowadza ono, o czym pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" 21 grudnia 2017 r., prawo pierwokupu gruntów pod stojącymi wodami śródlądowymi. W imieniu Skarbu Państwa ma je wykonywać starosta.

Z definicji stojącej wody śródlądowej wynika, że chodzi nie tylko o jeziora, naturalne zbiorniki wodne niezwiązane z wodami płynącymi, ale też o: „wody znajdujące się w zagłębieniach terenu powstałych na skutek działalności człowieka niebędących stawami". Takim zagłębieniem może być więc oczko w ogrodzie czy zbiornik na deszczówkę.

Prawo pierwokupu obejmie nie tylko grunt pod „zagłębieniem", ale całą nieruchomość, na której się ono znajduje. Tak wynika z orzecznictwa sądowego.

Jeżeli więc na nieruchomości znajduje się ludzką ręką wykonane „zagłębienie", to nie sfinalizuje się szybko transakcji. Notariusz musi zapytać starosty, czy chce skorzystać z prawa pierwokupu. Dopiero gdy ten odpowie przecząco, można sfinalizować umowę sprzedaży nieruchomości.

Odmiennego zdania niż prawnicy jest Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Według niego nowe przepisy nie utrudnią właścicielom posesji z basenami lub z oczkami wodnymi sprzedaży tych nieruchomości. Skarbowi Państwa przysługuje prawo pierwokupu w przypadku sprzedaży gruntów pod śródlądowymi wodami stojącymi, ale baseny czy oczka nie są śródlądowymi wodami stojącymi. Dlaczego? Na poparcie swojej tezy cytuje... definicję stojących wód śródlądowych, która budzi wątpliwości prawników.

– Skoro stojącą wodą śródlądową nie są stawy, to tym bardziej oczka wodne – twierdzi Daniel Kociołek, rzecznik prasowy Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. Przyznaje jednak, że nie ma w prawie definicji stawu.

– Gdy chodzi o baseny, to są to przecież uszczelnione obiekty, które nie mają wpływu na środowisko – dodaje Daniel Kociołek.

Te argumenty nie przekonują jednak prawników. Ich zdaniem nie rozwiewają wątpliwości związanych ze stosowaniem prawa pierwokupu nieruchomości. Wciąż one istnieją.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL