fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Ochrona danych osobowych właścicieli lokali we wspólnocie mieszkaniowej - wyrok NSA

Fotorzepa, Rafał Guz
Właściciele mieszkań mają prawo wglądu do dokumentacji wspólnoty mieszkaniowej. Przepisy o RODO nie blokują tego przywileju.

We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny orzekał w sprawie ochrony danych osobowych właścicieli lokali we wspólnocie mieszkaniowej. Dostępu do nich żądała jedna z właścicielek mieszkań, która chciała wiedzieć, kto nie płaci, oraz poznać rozliczenie kosztów dostawy mediów.

To masowy problem we wspólnocie – zarząd odmawia wglądu właścicielom do dokumentów. Ostatnio modną wymówką stało się RODO. Prawnicy nie mają jednak wątpliwości: RODO nie blokuje dostępu do danych we wspólnocie.

Bo ochrona

Chodziło o warszawską wspólnotę. Elżbieta C., jedna z właścicielek, zażądała udostępnienia danych dłużników wspólnoty znajdujących się w dokumentacji dotyczącej zarządu nieruchomością wspólną, w tym w prowadzonej przez zarząd windykacji z tytułu zaległości za ciepło, wodę, prąd i śmieci. Jednocześnie zażądała, by nie udostępniać bez jej zgody pism z jej danymi administratorowi ani osobom dbającym o czystość klatki. Ani też nie wywieszać na klatce schodowej listy zadłużonych mieszkań, co kilkakrotnie zdarzało się w ostatnich latach.

Zarząd nie chciał udostępnić żądanych danych. Zainteresowana wglądem do danych wystąpiła więc do generalnego inspektora ochrony danych osobowych (obecnie to prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych).

Zarząd bronił się, że udostępnił jej dane dotyczące rozliczeń całego budynku, a indywidualnych, poszczególnych lokali już nie, ponieważ byłoby to naruszenie ochrony danych osobowych. Właściciele mieszkań nie życzą sobie, by ich dane z rozliczeń były udostępniane osobom trzecim. Administracja ma oczywiście wgląd w dane właścicieli, ale z pełnym poszanowaniem ich ochrony.

GIODO (prezes UODO) odmówił uwzględnienia wniosku Elżbiety C. Ta wystąpiła do niego o ponowne rozpoznanie sprawy, ale nic nie wskórała. Wówczas wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj także:

O co chodzi? Był dostęp

WSA oddalił skargę. Jego zdaniem decyzja GIODO (prezesa UODO) została wydana zgodnie z prawem.

Według WSA zarząd udostępnił wgląd do dokumentów dotyczących rozliczeń mediówNie udostępnił indywidualnych rozliczeń poszczególnych właścicieli. Tego typu dostęp nie był właścicielom potrzebny, aby współdziałać w zarządzie nieruchomością wspólną.

Elżbieta C. złożyła skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przed sądem jej pełnomocnik tłumaczył, że zarząd, odkąd WSA wydał wyrok, zasłania się nim. Nie chce udostępniać żadnych danych, bo sąd zakazał. Obecnie w sądzie powszechnym toczy się sprawa przeciwko wspólnocie w sprawie rozliczeń za media. Biegły sądowy nie może przeprowadzić ekspertyzy, bo wspólnota zasłania się zakazem z wyroku WSA. Nastąpił więc całkowity paraliż wglądu do dokumentów wspólnoty.

NSA uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Niewygodny przywilej

Prawnicy przyznają, że Elżbieta C. nie jest wyjątkiem. Tego rodzaju problemy są powszechne. Tymczasem przepisy są jasne.

– Właściciel lokalu jest współwłaścicielem nieruchomości, a tym samym ma prawo wiedzieć, jaki jest stan finansów wspólnoty mieszkaniowej, w tym zadłużenie poszczególnych lokali – wyjaśnia Maciej Gawroński, radca prawny, partner zarządzający w Kancelarii Gawroński & Partners.

– To na nim, tak jak na innych właścicielach, ciąży odpowiedzialność za długi wspólnoty. Jak jedna osoba nie płaci, płacą za nią inni. Zasłanianie się przez zarząd ochroną danych osobowych jest więc łamaniem prawa. W wielu wspólnotach powołują się na zasadę minimalizmu z RODO. Mianowicie nie wolno żądać danych na wyrost. Ale będzie miała zastosowanie, gdy np. we wspólnocie wszyscy regulują rachunki na bieżąco, nie ma żadnego bardziej zadłużonego lokalu – wyjaśnia mec. Gawroński. I dodaje: – Zgodnie z art. 6 ust.1 lit. f) RODO żądać danych mogą osoby, które mają w tym „prawnie uzasadniony interes", a tu mamy wręcz „interes prawny". Podobnie było pod rządami poprzednich przepisów. W tym wypadku interes prawny wynika z kodeksu cywilnego oraz ustawy o własności lokali.

Jak groźne może być blokowanie dostępu do danych, widać na przykładzie warszawskiej afery tzw. Włodarzewskiej. Deweloper zarządzał wspólnotą mieszkaniową i przez lata przymykał oko na to, że jego własne spółki nie płaciły czynszu, co doprowadziło wspólnotę do utraty płynności finansowej. Okazało się, że na koncie wspólnoty brakuje 4 mln zł. A trzeba pamiętać, że zgodnie z art. 17 ustawy o własności lokali, za długi wspólnoty każdy właściciel odpowiada w części odpowiadającej jego udziałowi w tej nieruchomości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA