fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Deweloperzy. Czarne owce i czarny PR

Grażyna Błaszczak, redaktor "Rzeczpospolitej"
Deweloperzy budujący mieszkania mają spory problem. Nie ze sprzedażą, ale z wizerunkiem. – Jakkolwiek byśmy się starali, i tak usłyszymy, że zarabiamy za dużo – twierdzą.

Wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich tłumaczy, że dane o 40-procentowych marżach deweloperów to bajki. Mówi, że największe firmy notowane na giełdzie mają marże 20–25 proc., a i tak powoduje to zazdrość.

Podobno jednak kiedyś było jeszcze gorzej. Kiedy rynek mieszkaniowy się rozwijał, spotkanie z deweloperem było uważane za rozmowę z bardzo podejrzanym osobnikiem, prawie jak z bandytą. – Nie daj Boże, aby jakiś polityk dał się sfotografować z szefem firmy deweloperskiej. To by dopiero było! – wspominają deweloperzy.

Nie bez powodu jednak tak się wtedy mówiło. Za deweloperami przez długi czas ciągnęła się zła opinia, ponieważ nie tylko w latach 90. XX wieku, ale też po 2000 roku zdarzało się, że znikała firma, która nazbierała pieniędzy na budowę mieszkań, więc ludzie tracili majątki życia.

I zdarza się tak do tej pory – vide bankructwa w Krakowie czy podwarszawskich Ząbkach. Jak jednak tłumaczą same firmy, odsetek tych, które mają problemy, nie jest wyższy niż w innych branżach.

Czy jednak gdyby metry mieszkania były tańsze, marże niższe, opinia by się poprawiła? Chyba nie do końca o to chodzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA