fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Kooperatywy mieszkaniowe mają zwiększyć liczbę tanich mieszkań

Adobe Stock
Grupa prywatnych osób będzie mogła powołać do życia kooperatywę, by postawić dla siebie nowy dom.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju ma pomysł, jak zwiększyć liczbę tanich mieszkań. Będzie można powoływać do życia kooperatywy mieszkaniowe. Trwają prace nad projektem w tej sprawie.

Dla aktywnych

Chodzi o projekt ustawy o kooperatywach mieszkaniowych. W wykazie prac legislacyjnych rządu pojawiła się informacja na ten temat.

– Projekt wprowadza do polskiego porządku prawnego nowe pojęcie „kooperatywy mieszkaniowej" – wyjaśnia Zbigniew Przybysz z MIiR.

I dodaje, że będzie to zrzeszenie grupy osób, która współdziała ze sobą w formule non profit, w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych poprzez nabycie działki i wybudowanie na niej budynku mieszkalnego wielorodzinnego lub domów jednorodzinnych albo przeprowadzenie robót budowlanych w budynku istniejącym – tłumaczy Przybysz.

Kooperatywa będzie powoływana do życia w formie porozumienia o współpracy lub spółki cywilnej.

Działka od gminy

Ministerstwo proponuje, by w dokumentach powołujących kooperatywę obok podstawowych danych dotyczących zaangażowanych osób określić przedmiot i cel porozumienia, charakterystykę planowanej inwestycji; zaangażowanie i odpowiedzialność finansową poszczególnych członków kooperatywy, zasady prowadzenia i rozliczenia inwestycji oraz czas trwania porozumienia lub spółki.

Na razie jedyna preferencja, jaką się proponuje, dotyczy działki budowlanej. Kooperatywa będzie mogła starać się o nią w gminie, a ta będzie mogła ją przyznać. Kooperatywy będą mogły również startować w przetargach ograniczonych organizowanych przez samorządy. A także brać udział w projektach rewitalizacji.

Na razie projekt nie przewiduje instrumentu finansowego wsparcia funkcjonowania takich inicjatyw. W ocenie ministerstwa koszty budowy i tak będą niższe. Nie trzeba będzie bowiem płacić marży deweloperowi.

Projekt przewiduje, że po zakończeniu inwestycji z mocy prawa powstanie wspólnota mieszkaniowa, ponieważ wszystkie mieszkania zostaną wyodrębnione na własność poszczególnych członków kooperatywy.

Za i przeciw

Kooperatywa ma swoich przeciwników.

– Nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązań. Uważam, że zostaną one tylko na papierze. Przecież już teraz można powołać do życia spółkę cywilną i budować w ten sposób – mówi Piotr Pałka, radca prawny z Kancelarii Prawnej Derc, Pałka.

Według niego rząd powinien wspierać spółdzielnie mieszkaniowe, które już dzisiaj zajmują się budownictwem społecznym.

Inaczej uważa Agata Twardoch, architektka, urbanistka, adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej.

– Jestem zwolenniczką tego rodzaju rozwiązań, im więcej będzie możliwości zaspokajania potrzeb mieszkaniowych, tym lepiej. Nie są one też żadną konkurencją dla spółdzielni mieszkaniowych, tylko uzupełniają niszę na rynku – tłumaczy Agata Twardoch.

– Na świecie kooperatywy nie są niczym nowym. Są częścią oddolnego budownictwa mieszkaniowego, czyli mieszkań wytwarzanych bez zysku w ramach działalności samych mieszkańców, które obejmuje także cohousing i grupy budowlane – dodaje Twardoch.

I podkreśla.

– Same kooperatywy były stosunkowo popularne w przedwojennej Polsce, przykładem może tu być Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Pierwsze cohousingi powstały w Danii, następne pojawiły się w USA. Grupy budowlane popularne są w Niemczech, a spółdzielnie w Szwajcarii. To prawda, że dziś można powołać do życia spółkę cywilną, która będzie w tym systemie budować, ale wiąże się z tym zbyt duże ryzyko. Wspólnicy odpowiadają do pełnej wysokości swoich aktywów, a banki nie mają dla nich odpowiednich produktów hipotecznych. Nie ma także mechanizmów współpracy takich grup z miastem, a taka współpraca może przynieść wiele dobrego zarówno samym mieszkańców, jak i miastom – wyjaśnia Agata Twardoch.

Etap legislacyjny: w planie prac legislacyjnych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA