fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Fachowców z polskich firm podkupią Niemcy

Bloomberg
Sprzedaż samochodów w 2019 r. będzie dalej rosła, ale produkcja całej branży może ucierpieć na problemach ze znalezieniem nowych pracowników.

Dla rynku nowych samochodów osobowych 2019 rok powinien być przynajmniej tak dobry, jak obecny. Jak podaje Instytut Samar, przewidywania importerów wskazują, że nadal będzie się on dobrze rozwijać: praktycznie żaden z nich nie prognozuje spadku rejestracji, a w najgorszym wypadku stagnację.

Należy oczekiwać dalszego umacniania się przewagi sprzedaży aut z silnikami benzynowymi nad dieslami. Zainteresowanie samochodami czysto elektrycznymi – bez finansowych zachęt – znacząco raczej nie wzrośnie. W dalszym ciągu na poziom sprzedaży nowych aut największy wpływ będą miały firmy, których rynkowy udział obecnie przekracza 70 proc. Z kolei prawdopodobny w roku wyborczym wzrost transferów socjalnych może przynieść zwiększenie zakupów samochodów używanych.

Wzrosną koszty

Jednak przyszły rok zapewne nie będzie już tak korzystny jak obecny dla branży leasingu i wynajmu samochodów. Przypomnijmy: w trzecim kwartale 2018 r. firmy działające w tym segmencie zwiększyły zakupy samochodów osobowych o 36,8 proc. w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku. A według Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, pod względem łącznej liczby posiadanych samochodów rynek długoterminowego wynajmu zwiększył się w ujęciu rocznym o 17 proc.

Tymczasem w styczniu wchodzą w życie nowe regulacje ograniczające możliwości rozliczania kosztów podatkowych związanych z leasingiem i wynajmem długoterminowym. Według analiz carsmile.pl niekorzystne zmiany będą miały negatywny wpływ zwłaszcza na leasing i wynajem samochodów o wartości ponad 150 tys. zł. Na liście modeli o najwyższym ryzyku znajdują się przede wszystkim auta popularne wśród kadry zarządzającej – głównie SUV-y klasy premium. Według analityków carsmile.pl różnica w koszcie samochodu wartego ok. 380 tys. zł wziętego w leasing w roku 2019 na 3 lata może sięgać 30 tys. zł w porównaniu z kosztem na bazie obecnych przepisów.

Coraz większym problemem części produkcyjnej branży motoryzacyjnej będzie zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników. Według analiz firmy Exact Systems zajmującej się kontrolą jakości w przemyśle samochodowym aż 63 proc. firm motoryzacyjnych zakłada zwiększenie liczby etatów w najbliższych miesiącach. 98 proc. pracodawców zgłasza zapotrzebowanie na osoby do produkcji, co czwarty szuka pracowników średniego szczebla, a 13 proc. będzie rekrutować kadrę menedżerską – mówi Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems. Tymczasem od kilkudziesięciu miesięcy zakłady sektora mają kłopoty z zaspokojeniem bieżących potrzeb w zatrudnieniu.

Wyjadą Ukraińcy

W związku ze zbyt małą liczbą kandydatów, już 57 proc. zakładów sięga po pracowników z Ukrainy. Nie jest to łatwe, bo konkurujemy o nich z Czechami oraz Węgrami, gdzie odpowiednio 59 proc. i 43 proc. firm z branży motoryzacyjnej już rekrutuje Ukraińców. Sytuacja może się radykalnie zmienić od przyszłego roku, gdy swój rynek dla obcokrajowców spoza UE otworzą Niemcy. Według raportu „Motobarometr 2018", już teraz 22 proc. ankietowanych przedstawicieli niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego zamierza zatrudnić Ukraińców w najbliższych miesiącach. Zdaniem analityków Exact Systems może to spowodować ich odpływ z Polski za Odrę.

Tym bardziej że według Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, do obsadzenia pozostaje ponad 1,5 mln miejsc pracy. – Nie jesteśmy w stanie konkurować z niemiecką gospodarką pod względem wysokości zarobków. By zatrzymać kadrę ze Wschodu, konieczne są dalsze zmiany w polskim prawie – twierdzi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service. Chodzi m.in. o ułatwienie osiedlenia się w Polsce czy zniesienie barier administracyjnych na rynku pracy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA