fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Możliwa korekta cen mieszkań

materiały prasowe
Pogorszenie sytuacji na rynku pracy i wzrost bezrobocia pociągną spadek cen lokali o 10–15 proc. – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu Rynekpierwotny.pl.
Dla deweloperów z rynku kapitałowego jako grupy III kwartał był mocny, sprzedaż mieszkań odbiła o ponad 40 proc. wobec II kwartału i była o tylko 2 proc. niższa rok do roku. Z kolei dane GUS po ośmiu miesiącach pokazują, że branża buduje tyle, co przed lockdownem, sprawnie pozyskuje pozwolenia. Czy można powiedzieć, że kryzys w mieszkaniówce za nami?
Jest zdecydowanie za wcześnie na zbyt optymistyczne wnioski. Deweloperzy giełdowi faktycznie nieco zaskoczyli bardzo dobrymi wynikami, ale pamiętajmy, że sprzedaż mieszkań
w III kwartale to odreagowanie po II kwartale, kiedy mieliśmy do czynienia z załamaniem. Optymistyczne jest to, że gros osób, które miały kupić lokal w II kwartale i nie mogły tego zrobić z powodu zamknięcia gospodarki, nie odłożyło decyzji na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Czy w takim razie w IV kwartale sprzedaż mieszkań będzie słabsza?
Na pewno wyniki będą wiarygodniejsze, obstawiałbym, że będą słabsze niż w III kwartale, choć to sezonowo najlepszy okres dla deweloperów. Wydaje mi się, że kto chciał kupić mieszkanie, to kupił w III kwartale i popyt został w dużej mierze wyczerpany. Myślę, że w 2020 r. można się spodziewać kilkunastoprocentowego spadku sprzedaży lokali.
Mówi pan o technicznym odbiciu sprzedaży po kwartale lockdownu, ale na rynek nieruchomości płynie dużo gotówki, ludzie szukają możliwości zainwestowania czy ściślej mówiąc, ochrony kapitału...
Trudno powiedzieć, jak trwałe to może być paliwo. W obecnym niestabilnym otoczeniu prognozowanie ma więcej wspólnego z wróżeniem z fusów. Tak, gotówki na rynku jest sporo, ale i wiele jest obaw. Nabywcy inwestycyjni pewnie będą się zastanawiać, czy teraz kupować, czy poczekać – wiemy m.in. że sytuacja na rynku najmu się mocno pogorszyła.
Czy spadek popytu może się przełożyć na spadek cen mieszkań, na co wielu czeka od początku lockdownu?
Myślę, że oczekiwanie stabilizacji cen jest zbyt optymistycznym założeniem i w najbliższych kwartałach można się spodziewać lekkiej korekty cen.
Lekkiej czyli?
Wiele będzie zależało od stanu całej gospodarki. Rynek mieszkaniowy jest mocno powiązany z rynkiem pracy. Wciąż jeszcze mamy oddziaływanie tarczy antykryzysowej, dlatego nie było znaczącego wzrostu bezrobocia. Gdyby to się utrzymało, również ceny powinny być stabilne. Nie jestem jednak takim optymistą, myślę, że 10-proc. bezrobocie w Polsce jest tylko kwestią czasu, co powinno przełożyć się na korektę cen mieszkań rzędu 10–15 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA