fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Na ratunek wyludnionym miastom

Jednym z najszybciej wyludniających się miast Europy jest od wielu lat Łódź
materiały
Odpływ mieszkańców z miast to poważny problem. W Polsce według badań PAN wyludnia się trzy czwarte miast.
Prognozy ONZ wskazują, że do 2050 roku najszybciej wyludniającymi się krajami na świecie będą państwa z regionu Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), Japonia oraz Portugalia. Na liście zagrożonych tym zjawiskiem państw znajduje się także Polska.
– Jednym z najszybciej wyludniających się dużych miast w Europie jest od wielu lat Łódź. Niektóre polskie miasta, jak Ostrołęka, Bytom, Tarnów, w długiej perspektywie mogą stracić nawet połowę mieszkańców – przewiduje prof. Przemysław Śleszyński z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, autor ważnych badań dotyczących rozwoju miast, demografii i zagospodarowania przestrzennego.
– Problem wyludniania się najdotkliwszy jest dla miast średniej wielkości, które osiągnęły pewien poziom rozwoju, zbudowały szeroką infrastrukturę, a do tego w przeszłości miały większe znaczenie, na przykład jako miasta wojewódzkie. Teraz wyludniają się, a z tą infrastrukturą coś trzeba zrobić – dodaje prof. Śleszyński.
Wśród najszybciej wyludniających się miast średniej wielkości są dziś Radom, Piła, Krosno, Wałbrzych. Dla nich utrata kolejnych tysięcy mieszkańców może oznaczać poważny kryzys.

Ekonomia podatkowa

– Już za dwa–trzy lata rynek pracy w Chorzowie opuści około 5 tys. osób, które osiągną wiek emerytalny. Na ich miejscu pojawi się raptem 2,5 tys. osób, które osiągną wiek produkcyjny – alarmuje Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa.
Oznacza to, że jeden młody będzie musiał pracować na dwóch emerytów. Dla Chorzowa i licznych miast na Śląsku, tracących co roku tysiące obywateli i pracowników, mniejsza liczba mieszkańców płacących na miejscu podatki oznacza mniejsze wpływy do budżetu.
– Przez dekady inwestowaliśmy w Polsce w rozwój miejscowości. Infrastruktura wielu miast jest dobrze rozwinięta. Teraz istnieje poważne niebezpieczeństwo, że utrzymanie tej infrastruktury stanie się bolączką z powodu braku mieszkańców – ocenia prof. Przemysław Śleszyński.
W kraju istnieją metropolie, takie jak Warszawa, Kraków, Poznań czy Wrocław, które na brak mieszkańców nie narzekają, wydają się wręcz przeludnione.
Warszawa w ubiegłym roku oprócz wzrostu liczby urodzeń odnotowała kolejne zwiększenie liczby mieszkańców. Najwięcej nowych warszawiaków zamieszkało na Białołęce.
– Rozwój Polski jest obecnie skoncentrowany na kilku biegunach wzrostu, głównie w dużych metropoliach, gdzie standard życia jest bliski standardom życia metropolii krajów wysoko rozwiniętych – tłumaczy dr Marcin Kędzierski, dyrektor programowy Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, współautor raportu „Polska średnich miast. Założenia i koncepcja deglomeracji w Polsce" (2018).
I wyjaśnia zjawisko: – Tym, co różni rozwój Polski od wielu państw, jest stan rozwoju prowincji. Przez prowincję należy rozumieć nie wsie, czyli obszary tradycyjnie zidentyfikowane jako wymagające wsparcia rozwojowego, lecz miasta. Niedocenianym obszarem zapaści są obecnie małe i średnie miasta. W Polce stają się one coraz mniej atrakcyjnym miejscem do życia, czego najlepszym dowodem jest masowy odpływ młodych ludzi, którzy czują, że ich rodzinne miejscowości nie zaspokajają ich potrzeb.

Światowe problemy

Dlaczego jedne miasta zyskują mieszkańców, a inne ich tracą? Przyczyn wyludniania się miast w Europie w XXI wieku jest kilka.
Najważniejsze z nich to wyraźne obniżenie dzietności w Unii Europejskiej. Zmienia się styl życia potencjalnych rodziców, wielu decyduje się na dziecko później lub nigdy, europejskie rodziny coraz rzadziej są wielodzietne.
Powodem są także migracje wewnątrz danego kraju oraz migracje transgraniczne. To właśnie migrowanie ludzi z miasta do miasta – nieograniczone w globalnym świecie – sprawia, że miasta mniej atrakcyjne są porzucane przez część mieszkańców, zwykle na rzecz miast oferujących więcej i lepiej.
Pustoszeje prowincja włoska, za to Rzym zaludnia się nowymi mieszkańcami. W Wielkiej Brytanii problem wyludniania się miast jest poważny. 27 z nich uznano za wyludnione. We Włoszech całkowicie opustoszało 20 miast.
Dla polskich miast zagrożonych utratą dotychczasowych funkcji i dalszym wyludnianiem się Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju przygotowało specjalny „Pakiet dla średnich miast". Dotyczy on miast powyżej 20 tys. mieszkańców oraz wszystkich powyżej 15 tys. mieszkańców będących stolicami powiatów, z wyłączeniem miast wojewódzkich (założenie jest proste: państwo pomaga słabszym, więksi mają radzić sobie sami).
Na wsparcie mogą liczyć ośrodki miejskie, które zgodnie z analizą przeprowadzoną przez PAN w 2017 roku w największym stopniu zagrożone są dziś utratą funkcji społeczno-gospodarczych. Utracenie tych funkcji może oznaczać m.in. odpływ ludzi z regionu.
Pakiet pomaga mniejszym ośrodkom konkurować z dużymi miastami, na przykład w pozyskiwaniu funduszy europejskich oraz środków krajowych przeznaczonych na różne cele. Pakiet działa dwutorowo: wspiera samorządy w realizacji inwestycji publicznych, a jednocześnie tworzy warunki do rozwoju prywatnych inicjatyw.

Nieuchronny los miast

– Proces wyludniania się miast jest strukturalnym problemem rozwoju Polski i dotyczy zdecydowanej większości polskich miast. Niestety, jesteśmy dopiero na początku refleksji na ten temat i nadal szukamy recept na palący problem, który będzie narastał – mówi dr Wojciech Jarczewski, dyrektor Instytutu Rozwoju Miast i Regionów.
– Nawet jeżeli uda nam się w najbliższych latach powstrzymać wyludnianie się kilkunastu miast dzięki bardzo udanym inwestycjom czy pomysłom władz samorządowych, nie powstrzymamy nieuchronnego wyludniania się małych i średnich miejscowości w Polsce – ocenia dr Jarczewski.
Nadal nowych mieszkańców zyskiwać będą wielkie miasta, biorące udział w globalnym wyścigu.
– Paradoksem dzisiejszej sytuacji w Polsce jest fakt, że opuszczane przez mieszkańców mniejsze miasta są nierzadko w dobrej – często najlepszej od lat – sytuacji gospodarczej. Bezrobocie przestało być pierwszorzędnym problemem, jest praca, ale procesu wyludniania to już nie zatrzyma – tłumaczy dr Jarczewski.
W historii świata od starożytności rozwój miast wiązał się ze zwiększeniem ich ludności. Podupadanie miasta wiązało się zwykle ze spadkiem liczby mieszkańców. Wyludnianie się, pomijając krótkotrwałe szoki związane z epidemiami czy wojnami, oznaczało dla miasta upadek.
– Analizując ten paradygmat dominujący w dziejach urbanizacji, należałoby się obecnie zastanowić i zadać pytanie, czy możliwy jest rozwój miasta przy jednoczesnym trwałym spadku liczby jego ludności. Być może tak – mówi dr Wojciech Jarczewski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA