fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Przez dezynfekcję rosną opłaty za mieszkania

Mieszkańców czekają podwyżki z powodu dezynfekcji
AdobeStock
Czyszczenie wind, klamek, klatek schodowych oraz ich ozonowanie kosztuje coraz więcej. Najgorsze jest to, że nie wiadomo, jak długo trzeba będzie płacić za te usługi.
Dezynfekcja wykańcza finansowo spółdzielnie mieszkaniowe. Kosztuje już setki tysięcy złotych. Pierwsze wprowadzają podwyżki opłat za mieszkanie. Niektóre dezynfekują już tylko bloki, w których mieszkają osoby chore lub na kwarantannie, bo na więcej ich nie stać.

Bloki szczególnej troski

Nie ma szczegółowych wytycznych sanepidu dotyczących nieruchomości. Są jedynie ogólne zalecenia. Takie m.in. otrzymał Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP w odpowiedzi na pismo z pytaniem o to, jakie obowiązki ciążą na spółdzielniach w związku z pandemią.
W swoich zaleceniach GIS powołuje się na art. 22 ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Wynika z niego, że właściciel, posiadacz lub zarządzający ma obowiązek utrzymywać nieruchomość w należytym stanie higieniczno-sanitarnym. Obejmuje to m.in. odkażanie klatek schodowych i wind na terenie spółdzielni mieszkaniowej. Te starają się robić to od dawna. Ale sprawia to im coraz większą trudność.
– Spółdzielnie, które mają oszczędności, jeszcze sobie radzą, w innych jest prawdziwa tragedia. Mamy 127 bloków i 30 tys. mieszkańców. Początkowo dezynfekowaliśmy wszystkie budynki kilka razy dziennie – mówi Józef Bech, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Górczewska" w Warszawie
– Teraz przeprowadzamy dezynfekcję tylko w tych blokach, odnośnie do których otrzymujemy informację z sanepidu, że musimy objąć je szczególną troską. Postępujemy tak nie dlatego, że nam się nie chce dezynfekować innych bloków, nie mamy już środków. I znikąd wsparcia. Rząd nie dał nam ani jednej złotówki na dezynfekcję.
– Do tej pory wydaliśmy ponad 100 tys. zł. Niedawno doszło do awantury z mieszkańcami. Nie rozumieją, że te 100 tys. zł to są koszty eksploatacji nieruchomości, muszą więc je pokryć w opłatach za mieszkanie. Ich zdaniem powinien zapłacić zarząd. Coraz więcej życzą sobie również firmy dezynfekujące. Wykorzystują koniunkturę i nie chcą zejść z ceny. Niektóre podniosły stawki o 100 proc. – dodaje Józef Bech.

Opłaty w górę

Podwyżki szykują się nie tylko w SM „Górczewska", ale i w SM w Piastowie.
– Nie mamy wyjścia, musimy podnieść opłaty za mieszkanie. W tej chwili kalkulujemy, jak muszą być wysokie – mówi Małgorzata Zawodnik, prezes spółdzielni.
– W skład spółdzielni wchodzi 70 bloków. Niedawno przeprowadziliśmy ich ozonowanie. Kosztowało 50 tys. zł. Musimy je powtórzyć za dwa miesiące i ponownie wydać 50 tys. zł. Nie ma gwarancji, że nie trzeba będzie ozonować jeszcze wiele razy. Do tego dochodzą koszty dezynfekcji klamek, przycisków w windach, zakupu maseczek, rękawiczek. Niestety, ceny środków dezynfekcyjnych są coraz wyższe – dodaje Małgorzata Zawodnik.
– Mamy bardzo dużo lokali użytkowych. Do tej pory mieliśmy z nich spory zysk, który przeznaczaliśmy na utrzymanie bloków, dzięki temu opłaty za mieszkanie były niższe. Teraz wielu najemców musimy wesprzeć, rezygnujemy z części opłat. Niestety, nie wszyscy są uczciwi. Jako pierwsza po wsparcie przyszła duża apteka, a tuż za nią duży sklep spożywczy – tłumaczy Małgorzata Zawodnik.
– Najgorsze jest to, że nie wiadomo, jak długo to potrwa. I jak wydrenuje nasze budżety. Początkowo mieszkańcy chętnie uczestniczyli, pomagali, teraz również są tym zmęczeni, a wkrótce odczują to w swoich kieszeniach – mówi prezes Zawodnik.

Absurdy prawne

Są i takie spółdzielnie, które radzą sobie całkiem dobrze. Wśród nich jest legionowska SM, zarządzająca 150 blokami i mająca 22 tys. mieszkańców.
– Wydalimy już na pewno ponad 100 tys. zł. Poręcze, schody, klatki myjemy codziennie, bo niektórym mieszkańcom przeszkadza zapach chemii i skarżą się. Całe windy myjemy co tydzień, a drzwi i klawiatury codziennie. W sumie mamy do dezynfekcji 110 wind i 650 klatek schodowych – wyjaśnia Szymon Rosiak, prezes spółdzielni.
Legionowska SM nie planuje podwyżki opłat za mieszkanie, a nawet obniżyła je mieszkańcom o 80 gr za mkw. – Winna jest pandemia. Musieliśmy zrezygnować z remontów, ponieważ w wielu wypadkach wiązało się to z ingerencją w mieszkania, stąd ta obniżka – wyjaśnia Szymon Rosiak.
Według niego niektórych kosztów dezynfekcji można byłoby uniknąć.
– Niestety, nie mamy dokładnych adresów osób chorych oraz na kwarantannie. Dostajemy z sanepidu jedynie numery bloków, dlatego działamy trochę na oślep. I jeżeli dostajemy adres wysokiego, czteroklatkowego budynku, cały musimy częściej dezynfekować, a nie tylko wybrane jego klatki. Rozumiem, że chodzi o ochronę danych tych osób, by nie dochodziło do przykrych incydentów. Ale bardzo podnosi to niestety koszty dezynfekcji – wskazuje Szymon Rosiak.
Okazuje się, że wiąże się z tym jeszcze jeden absurd.
– Niestety, przepisy nakazują, by wrzucać w koszty danej nieruchomości koszty poniesione na jej dezynfekcję. Dochodzi więc do absurdalnej sytuacji, że w małym budynku, gdzie mieszka osoba chora, są one bardzo wysokie. Teoretycznie więc powinnyśmy obciążyć nimi mieszkańców tego bloku, podnosząc im opłaty za mieszkanie. Ale przecież ani chory, ani mieszkańcy tego bloku nie są temu winni, zastanawiamy się więc, jak te koszty zgodnie z prawem rozłożyć na całą spółdzielnię – mówi Szymon Rosiak.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA