fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Aromaterapia: Wystarczy wąchać

Klaudyna Hebda
archiwum prywatne
O aromaterapii i łagodzeniu letnich dolegliwości olejkami eterycznymi opowiada Klaudyna Hebda, znawczyni ziół, aromaterapeutka i blogerka.

Rzeczpospolita: Czy zapach może działać leczniczo?

Klaudyna Hebda: Tak, naturalne zapachy są mieszanką związków chemicznych, które mogą wpływać na ciało, psychikę i emocje. Takie substancje znajdują się naturalnie w wielu roślinach. Każdy z nas korzysta, często nieświadomie, ze zdrowotnych właściwości olejków eterycznych, np. pijąc zioła czy używając ich jako przypraw. To olejki eteryczne nadają im zapach. Olejki wydobywa się z roślin za pomocą destylacji parą wodną lub tłoczenia. Aromaterapia to, w dużym skrócie, kontrolowane używanie aromatycznych olejków roślin w celu poprawienia zdrowia fizycznego i psychicznego oraz zbalansowania emocji.

Od kiedy używa się olejków do łagodzenia różnych dolegliwości?

Już od starożytności, robiono to w Sumerze i Egipcie. Wtedy olejki eteryczne miały zastosowanie głównie w perfumerii. Dopiero na początku XX w. francuski chemik René-Maurice Gatefossé zaczął badać je w sposób naukowy. Legenda głosi, że któregoś dnia poparzył się w laboratorium, włożył rękę do olejku lawendowego i ze zdziwieniem zobaczył, że rana szybko się goi. Od tego czasu stosował olejki w szpitalach polowych w czasie I wojny światowej do leczenia jątrzących się ran żołnierzy. I osiągał świetne efekty. Po wojnie opublikował swoje badania i zdobył duże zainteresowanie. Dziś nad olejkami prowadzi się mnóstwo badań klinicznych. To olbrzymia dziedzina wiedzy z pogranicza ziołolecznictwa i medycyny holistycznej. Jest bardzo popularna na Zachodzie. Obserwuję też coraz większe zainteresowanie aromaterapią w Polsce. Niestety, u nas brakuje prawdziwych aromaterapeutów, czyli osób, które naprawdę rozumieją, jak działają olejki, jak ich używać bezpiecznie i skutecznie.

Na czym polega fenomen olejków eterycznych?

Są esencją wszystkiego, co w roślinie najcenniejsze. Rośliny kumulują je w różnych miejscach: w liściach, korzeniach, w skórce. Robią to nie dla naszego dobrego samopoczucia i ładnego zapachu w salonie, ale po to, by chronić się przed atakami insektów, bakterii, grzybów i innych mikroorganizmów. W skrócie: olejki pomagają roślinie przetrwać. W jednym mogą być setki różnych substancji chemicznych i dlatego mają one różne właściwości i zastosowania lecznicze.

To je odróżnia od innych substancji zapachowych?

W perfumerii liczy się ładny zapach. Wiele zapachów używanych w perfumach i kosmetykach w ogóle nie występuje w przyrodzie. Na przykład nie ma naturalnego zapachu morskiej bryzy, proszku do prania, melona, truskawki. Pozyskuje się je syntetycznie. Najważniejszy jest efekt estetyczny. Jasne, czasem znajdą się tam naturalne olejki, ale rzadko i w małym stężeniu.

W aromaterapii używamy naturalnych olejków eterycznych, bo wiemy, że roślina wytworzyła mieszankę substancji o działaniu terapeutycznym i na tym nam zależy. Naturalne olejki mogą mieć kilkaset różnych związków, ich skład różni się w zależności od tego, gdzie rosła roślina, jak został z niej wydestylowany olejek etc. To bardzo stężona esencja żywej, prawdziwej rośliny. Czasem na jeden litr olejku trzeba kilkaset kilogramów ziół!

Co w olejkach działa leczniczo?

Właśnie związki chemiczne. Dlatego zawsze powtarzam, że olejki eteryczne to nie jest tylko ładny zapach, ale zielarstwo wysokich stężeń, i trzeba do nich podchodzić z szacunkiem. Każdy olejek ma swój własny kod, czyli proporcje różnych związków. W olejkach znajdziemy na przykład różne alkohole, które działają uspokajająco, stymulująco na układ immunologiczny i przeciwzapalnie (np. linalol w olejku lawendowym), seskwiterpeny, które łagodzą nerwy czy przeciwbakteryjne i przeciwzapalne fenole.

Można odtworzyć je w laboratorium?

Technicznie tak, bo każda substancja opiera się o atomy węgla. Możemy zrobić np. tymol czy eugenol (mocno przeciwzapalne składniki olejku tymiankowego i goździkowego). Ale oprócz tych głównych substancji w olejku znajduje się nawet kilkaset innych, niekiedy w śladowych ilościach, które jednak mają znaczenie, ponieważ działają na zasadzie synergii. Nie sądzę, żeby w najbliższych 100 latach udało się rozwikłać te powiązania.

Jak to się dzieje, że olejki eteryczne łagodzą dolegliwości?

Ich składniki z łatwością przenikają przez skórę, płuca, nos, bezpośrednio do mózgu. Substancje czynne dostają się do naszego ciała na wiele sposobów i zaczynają działać. Mogą pobudzać określone części mózgu i wtedy działają na emocje, mogą przechodzić przez skórę, wtedy pomagają leczyć rany etc. To niesamowite, ale wnikają do naszego ciała błyskawicznie, zwłaszcza przez inhalację, czyli po prostu przez wdychanie zapachu olejku.

Olejki są też używane w tradycyjnej farmacji, na przykład krople miętowe to olejek eteryczny z alkoholem. Wtedy trafiają do krwioobiegu przez układ trawienny. Chciałabym jednak przestrzec przed samowolnym używaniem innych niż apteczne krople miętowe olejków doustnie, bo można sobie zrobić krzywdę.

Dlaczego inhalacje są najlepsze?

Nowoczesna aromaterapia odkrywa na nowo inhalację. Kilka lat temu dokonano przełomowego odkrycia. Okazało się, że molekuły olejków trafiają bezpośrednio do mózgu, wzdłuż tak zwanych szlaków olfraktorycznych. Nie dość, że przenikają barierę krew–mózg, to jeszcze cząsteczki zostają fizycznie w mózgu i mogą modyfikować działanie niektórych jego obszarów.

To świetna informacja dla osób, które potrzebują szybkiego wyciszenia, ale też dla obłożnie chorych. Jestem ogromną zwolenniczką inhalacji, bo to szybki i bezpieczny sposób na używanie olejku. Zanim trafią do żołądka, już są dosłownie w naszej głowie! Spektakularne są badania nad użyciem olejku rozmarynowego ct cineole do pobudzenia pamięci krótkotrwałej. Rzeczywiście działa, wystarczy wąchać, nie trzeba pić.

Czyli olejek rozmarynowy w roli soli trzeźwiących?

Możemy go używać, jak jesteśmy zmęczeni i mamy problemy z koncentracją. Najszybciej będzie skropić chusteczkę albo kawałek waty paroma kroplami olejku i zacząć głęboko oddychać. Najlepiej z przepony, czyli zatrzymując powietrze w płucach. Sama używam różnych technik oddechowych i urządzeń do rozpylania olejków na zimno, na przykład specjalnych dyfuzorów. Ale na początek oddychanie wystarcza.

Jakie dolegliwości możemy złagodzić olejkami, na przykład w czasie urlopu?

Osobiście zawsze mam przy sobie olejek lawendowy, bo wiem, że jest dobry na poparzenia, gojenie, ranki. Zdarzyło mi się podczas podróży do Gruzji poparzyć rękę, a bywałam w mało sterylnych miejscach. Olejek lawendowy bardzo ładnie zagoił mi poparzenie i blizna jest prawie niewidoczna. Dlatego zawsze biorę lawendę, to taki klasyk na poparzenia, podrażnioną skórę, a także na skołatane nerwy. Może się przydać, jak nie możemy zasnąć w nowym miejscu. Tylko uwaga, wystarczy kropelka, dwie. Za dużo lawendy działa euforycznie, czyli mocno pobudza.

A jeśli z powodu klimatyzacji dostaniemy kataru lub rozboli nas gardło?

Polecam olejek tymiankowy. Ma bardzo silne działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Mam z nim dobre doświadczenia przy katarze i problemach z górnymi drogami oddechowymi, bo ułatwia oddychanie. Najczęściej biorę dwie–trzy krople na jakieś dziesięć ml kremu, który mam pod ręką, smaruję szyję i klatkę piersiową. Bardzo dobrze działa też kąpiel, wystarczy osiem kropli olejku wymieszać z jogurtem albo miodem, wlać do wanny i się wykąpać. To bardzo ważne, żeby olejek rozpuścić przed kąpielą. Inaczej będzie pływał na wierzchu i podrażni skórę. Kąpiel łączy dwie drogi dostawania się olejku do organizmu: przenikanie przez skórę i inhalację, bo w wannie robi się nam tymiankowa sauna.

A jak wykorzystać popularny olejek miętowy?

To rzeczywiście bardzo znany olejek i kojarzymy go głównie z problemami żołądkowymi. Tak naprawdę ma wiele ciekawych zastosowań. W aromaterapii używamy trzech olejków miętowych: olejku z mięty pieprzowej, polnej i zielonej, dla uproszczenia powiem, że można je stosować zamiennie. Są dobre na zmęczone mięśnie, wtedy można cztery–pięć kropel rozpuścić w 15 ml kremu czy oleju i masować bolące miejsce. Bardzo lubię też kąpiele w olejku miętowym na ciężkie nogi. Pięć–sześć kropli możemy rozpuścić w soli albo jogurcie, wlać do miski, włożyć stopy i relaksować się przez 15 minut. Zostawia poczucie przyjemnego chłodu i pomaga na opuchliznę. Świetne rozwiązanie na upały, ale też po wycieczce.

Dużo osób w Polsce interesuje się aromaterapią?

Z roku na rok obserwuję coraz większe zainteresowanie naturalnymi olejkami eterycznymi, chyba na fali ekologicznego dbania o zdrowie, powrotu do natury i też pod wpływem zachodnich publikacji. Bardzo mnie to cieszy. Problemem jest niedocenianie prawdziwych, dobrej jakości olejków eterycznych. Myślę, że wiele osób myśli o nich jako o ładnych zapachach, tajemnych zabiegach, w skrócie – traktuje je nadal jako placebo. Tymczasem skoro zioła działają, a olejki eteryczne to stężona esencja ziół, dlaczego nie podchodzić do nich z szacunkiem? Olejki eteryczne mają działanie lecznicze, to wynika z ich natury i budowy biochemicznej. Dodam dla porządku, że aromaterapia nie jest homeopatią: tutaj pracujemy na wysokich dawkach substancji czynnych.

—rozmawiała Małgorzata Kaferska-Łysek

Klaudyna Hebda jest autorką bloga: klaudynahebda.pl, specjalizuje się w aromaterapii klinicznej i aromaterapii emocji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA