Kilka dni gry na rynku i 100 proc. wzrostu wartości wyceny Nintendo. Pokemon Go okazał się być strzałem w dziesiątkę dla spółki, o której wielokrotnie mówiło się już, że tylko czekać jak zniknie z rynku. Pomimo wielu kasandrycznych przepowiedni Japończycy nadal nie przestają nas zaskakiwać. Czy to stąd wynika fenomen pokemonów? Z zadziwiającej skuteczności Nintendo do wychodzenia z najgorszych sytuacji?
- Trzeba pamiętać, że Nintendo to jest spółka z ponad 120 letnią historią. Ta firma powstała w XIX wieku. Co się tyczy upadków Nintendo, to ja osobiście przeżyłem ich już chyba siedem - tłumaczył Piotr Gnyp, specjalista gier komputerowych.
- Co trzeba wiedzieć o Nintendo? To jest spółka, która wprowadziła na rynek amerykański konsole NES; jedną z najbardziej popularnych konsol wszech czasów. Gameboy, pierwsza przenośna konsola do gier, to kolejny sukces firmy. Pierwsze przenośne konsole z dwoma ekranami - Nintendo DS - to kolejny wielki sukces na tym rynku Japończyków. Kolejnym przykładem innowacyjności firmy to konsola Wii. Osiem lat temu wszyscy o niej mówili i każdy jej chciał. Efekt? Przez wiele lat Nintendo nie nadążało z produkcją, a o skali popularności najlepiej świadczy fakt, że do Polski przyjeżdżały całe wycieczki anglików, by kupić tę konsolę i potem sprzedać na na eBayu - wyjaśniał.
- To że przez ostatnie lata spółka miała słabszy okres nie oznacza tak naprawdę nic. Nintendo należy do najbardziej innowacyjnych firm w branży - wyjaśniał.
Jak dzisiaj wygląda ta branża?
- Gdy rozmawiamy o rynku gier to zawsze wymieniamy tzw. wielką trójcę. Komputery osobiste czyli PC oraz konsole PlayStation oraz Xbox. Wszyscy wymienieni są do siebie bardzo podobni i tak naprawdę trudno wskazać w ich przypadku jakieś wyraźne różnice. Nintendo to zawsze byli "Ci inni". Wszystkie największe ryzyka, najwyższe zakłady jakie podejmuje ktokolwiek w tej branży, to niemal zawsze jest Nintendo. Oni mają zawsze coś innego. Czy to kontrolery ruchu, czy dwa ekrany czy teraz Pokemony - mówił Gnyp.
Jak to jednak się stało, że Japończykom się udało, a innym nie? Podobną grę miał kilka lat temu Facebook, ale projekt zakończył się klapą.
- Taką samą grę miał Google. Pokemony to marka, która jest z nami od roku 1996. Czyli od dwudziestu lat. Osoby, którym kiedyś udzieliło się szaleństwo pokemonów, mają dzisiaj nie tylko więcej lat, ale także pieniędzy. Stać ich na drogie smartfony - wyjaśniał.
- Samo hasło przewodnie pokemonów - złap je wszystkie - dodatkowo idealnie wpisuje się w schemat gry kolekcjonerskiej - wyjaśniał.
Ekspert tłumaczył, że mamy tutaj efekt przemyślanych działań, jakie mogliśmy obserwować przez długie lata.
- Mamy markę pokemona rozwijaną przez gry, seriale czy filmy, która łapie atencje młodego widza. On z nią dorasta i przenosi miłość do tych stworków przez lata - wyjaśnia Gnyp wskazując, że w tym samym czasie technologia także idzie do przodu. Stworzona przez Google gra Ingress - wersja tradycyjnych podchodów w rozszerzonej rzeczywistości - trafiła na rynek w 2012 r. Nie osiągnęła jednak sukcesu bo czegoś jej brakowało.
- Nagle okazuje się, że połączenia Pokemonów i Ingressu daje nam hit, jakiego od lat nie widzieliśmy. Próżno szukać w najnowszej historii branży podobnego szaleństwa - podsumował.