fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Więcej niż kryzys w Boeingu. Czy to już jest Maxgate?

AFP
Tuż po katastrofie samolotu Ethiopian Airlines prezydent USA, Donald Trump przekonywał, że B737 MAX jest maszyną tak skomplikowaną, że trzeba mieć wyższe studia, by ją pilotować. Teraz wiadomo, że wina za obydwie katastrofy Ethiopiana i wcześniejsza – indonezyjskiego Lion Air leży całkowicie po stronie Boeinga.

Amerykańscy kongresmeni domagają się w tej sytuacji głębokich zmian w zarządzie koncernu, oraz przebudowania procesu certyfikacji maszyn. To efekt przekazania Kongresowi USA przez FAA w ostatni piątek, 18 października wewnętrznej korespondencji w Boeingu dotyczącej właśnie B737 MAX. Jak poinformował demokratyczny kongresmen Peter DeFazio wynika z niej, że Boeing niewystarczająco i z opóźnieniem informował Federalną Agencję Lotnictwa (FAA) o problemach, jakie występowały z systemem MCAS, a które doprowadziły do obu katastrof w których zginęło 346 osób. FAA ze swojej strony podała, że otrzymała te kluczowe informacje z kilkumiesięcznym opóźnieniem i dopiero wtedy zwróciła się do Boeinga o ujawnienie wszystkich szczegółów dotyczących nieprawidłowości funkcjonowania MCAS. —Tutaj nie chodzi o to, że jeden człowiek popełnił błąd. Nie mogą go po prostu powiesić i powiedzieć, że był odpowiedzialny za całe to nieszczęście. Tu chodzi o kulturę korporacyjną i nie sądzę, że całą sytuację można uporządkować w sytuacji, kiedy ludzie, którzy są jej częścią nadal są w firmie.— mówił DeFazio Reuterowi.

W odpowiedzi na taką reakcję kongresmena rzecznik Boeinga, Gordon Johndroe powiedział, że jego firma będzie nadal współpracowała z kongresową Komisją ds. Transportu i Infrastruktury jednocześnie prowadząc własne wewnętrzne śledztwo. I oczywiście nadal będziemy współpracować z FAA oraz innymi regulatorami dążąc do bezpiecznego powrotu 737 MAX do latania z pasażerami. Zdaniem DeFazio jednak Boeing przede wszystkim powinien bliżej przyjrzeć się systemowi wynagrodzeń, które są uzależnione od satysfakcjonowania Wall Street, a nie produkowaniu bezpiecznych samolotów.

Prezes Boeinga, Dennis Muilenburg ma stawić się 29 października przed senacką Komisji Handlu oraz 30 października w Kongresie przed Komisją Transportu i Infrastruktury, której DeFazio jest przewodniczącym. Zdaniem Kongresmena niedopuszczalne jest, aby FAA powierzała ponad 40 proc. działań i analiz związanych z certyfikacją samolotów Boeingowi. A tak właśnie było w przypadku B737 MAX i MCAS.

— Trzeba poprawić przepisy, które nas zawiodły w tym przypadku — mówił DeFazio, przyznając jednocześnie, że nie ma takiej władzy, aby kogoś wsadzić do więzienia. Domaga się jednak od szefowej Departamentu Transportu, Elaine Chao pełnej współpracy w tej sprawie. Zauważył jednocześnie, że dochodzenie prokuratorskie w tej sprawie cały czas się toczy.

Kryzys w Boeingu przybrał całkowicie nowy obrót, kiedy Reuters, jako pierwszy ujawnił, że szef lotów testowych w Boeingu, Mark Forkner jeszcze w 2016 roku w wewnętrznych notatkach pisał, że podczas testów na symulatorze system MCAS wymyka się spod kontroli, ale nie informował o tym FAA. Amerykański regulator domaga się teraz od Muilenburga, aby wyjaśnił dlaczego tak długo ukrywał istnienie takich informacji wewnętrznych.

Boeing ujawnił, że kryzys związany z B737 MAX już go kosztował 8 mld dolarów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA