fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Lufthansa skarży się na Komisję Europejską. Za ostre warunki

Bloomberg
Niemiecka Lufthansa uważa, że warunki, jakie postawiła jej Bruksela w związku z uzyskaniem pomocy publicznej wartej 9 mld euro są zbyt ostre i grożą zniszczeniem jej modelu biznesowego.

Chodzi o to, że po oddaniu 24 działek czasowych startów i lądowania (slotów) w Monachium i Frankfurcie linia traci na konkurencyjności, ponieważ ogranicza to oferowanie rejsów przesiadkowych. W materiałach z briefingu informacyjnego opublikowanych na swojej stronie linia podkreśla, że decyzja KE jest niezrozumiała, ponieważ uderza w jej strukturę w czasie najgłębszego kryzysu w transporcie lotniczym.

Z kolei zdaniem unijnej komisarz ds. konkurencji, Margrethe Vestager, udzielenie tak znaczącej pomocy finansowej groziłoby poważnymi konsekwencjami dla europejskiego rynku lotniczego, właśnie gdyby miliardy dla Lufthansy nie były uwarunkowane od koncesji ze strony przewoźnika. Inna sprawa, że najwięksi rywale Lufthansy w Europie – Air France i KLM otrzymały zgodę Brukseli na pomoc państwa, bez żadnych warunków ze strony Brukseli. Tyle, że te linie same się ograniczyły, a rządy w Paryżu i Hadze dodatkowo narzuciły im warunki związane z większym wkładem w ochronę środowiska naturalnego. Margrethe Vestager uznała te okoliczności jako bardzo pożądane.

Teraz Lufthansa przekonuje, że 24 sloty, jakie jest zmuszona przekazać konkurencji są kluczowe dla jej konkurencyjności, ponieważ Frankfurt i Monachium są dla niej tym, czym jest Heathrow dla British Airways i Paryskie lotnisko Charles de Gaulle dla Air France. Bo nie ma żadnego innego portu, w którego pobliżu mieszkałoby aż tylu potencjalnych klientów. „ Bez możliwości wygodnych przesiadek dla pasażerów przylatujących z innych portów Lufthansa nie będzie w stanie operować z zyskiem. A w przyszłości oddanie przez nas slotów bezpośrednio, bądź pośrednio doprowadzi do dominacji przewoźników spoza Europy oferujących loty długodystansowe" — czytamy w materiałach.

Jeszcze w czerwcu prezes Lufthansy, Carsten Spohr przyznał, że kwota pomocy publicznej, jaką przyznano tej linii jest wyższą, niż rzeczywiste potrzeby przewoźnika. Ale wnioskowano o tyle właśnie, aby zapewnić LH utrzymanie pozycji globalnego lidera rynku lotniczego. Ta pomoc była ostro krytykowana przez Michaela O' Leary, prezesa Ryanaira. Jego zdaniem publiczne pieniądze wypaczają rynek, a Niemcy robią wszystko, aby utrzymać miejsca pracy u siebie, kosztem zatrudnienia w innych krajach. Lufthansa zapowiedziała zwolnienie 22 tysięcy pracowników, chociaż jaka ostatecznie będzie to liczba jest uzależniona od wyniku negocjacji ze związkami zawodowymi.

Dotychczas zgoda KE na udzielenie pomocy publicznej liniom lotniczym zawsze była obwarowana ograniczeniami. Kiedy w 2013 roku o taką pomoc wystąpił LOT, komisja także postawiła warunki jej udzielenia. A na zablokowanie wsparcia państwa dla LOT-u naciskały wtedy w Brukseli i Lufthansa i Ryanair. Polski przewoźnik ostatecznie zgodę na tę pomoc uzyskał i nie musiał oddawać slotów.

— Sankcja dotyczyła tylko oferowania. Musieliśmy je zmniejszyć o 16 proc. poniżej stanu sprzed pomocy, czyli z 2013 roku. Nie zrezygnowaliśmy z żadnych slotów, ale zamknęliśmy kilka kierunków, a przede wszystkim drastycznie zmniejszyliśmy częstotliwości. Nie wolno nam było niczego dodać do siatki do końca 2015 roku — wspomina Sebastian Mikosz, były dwukrotny prezes LOT-u, obecnie wiceszef Międzynarodowego Zrzeszenia przewoźników Powietrznych (IATA).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA