fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

United wyciąga wnioski po kryzysie

Bloomberg
Nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztował amerykańskie linie United kryzys wywołany przez siłowe usunięcie z pokładu pasażera, który miał ważny bilet i rezerwację oraz zajmował wyznaczone mu miejsce.
Umieszczone na YouTube nagranie obejrzało już ponad 4 miliony osób. 69-letni Wietnamczyk z amerykańskim David Dao jeszcze zastanawia się, czy ma wystąpić na drogę sądową przeciwko przewoźnikowi, a kancelarie prawnicze ściągają się, by go reprezentować w sporze z United. Wiadomo natomiast, że będzie to jeden z najgłośniejszych procesów historii amerykańskiego sądownictwa. Kiedy doszło do przepychanki na pokładzie samolotu United policja złamała panu Dao nos, a kiedy ciągnęli go po podłodze doznał także wstrząśnienia mózgu. Zapewne zastanawia się, co mu się bardziej opłaca: iść do sądu, czy pójść na ugodę z przewoźnikiem.
Linia ma największy kłopot z komunikacją w historii, a jej kapitalizacja rynkowa spadła o 250 mln dolarów. I już zdecydowała się zwrócić koszty zakupu biletów wszystkim pasażerom, którzy wtedy znajdowali się na pokładzie feralnego samolotu. Pan Dao z United na razie jeszcze nie chce rozmawiać. Prezes linii, Oscar Munoz, który objął to stanowisko po kryzysie wizerunkowym wywołanym przez poprzednika popełniał błąd za błędem wygadując bzdury i próbując ratować opinię linii. Pikanterii całemu wydarzeniu dodaje fakt, że Munoz niespełna trzy tygodnie temu został nagrodzony, przez amerykańską branżę PR jako „Komunikator Roku", czyli osoba, która jest wzorem dla innych szefów zarządu w komunikowaniu tego, co dzieje się w jego firmie.
Na razie United drastycznie zmienia zasady przewożenia swoich pracowników na pokładzie samolotów. W lotniczym żargonie są oni nazywani „zerami" i według zasad obowiązujących w liniach lotniczych mają oni absolutne pierwszeństwo w dostępie do miejsc w samolotach, ponieważ lecą do pracy na innym lotnisku.  Teraz ich miejsca mają zostać przyznane na co najmniej godzinę przed planowanym odlotem, a nie, jak to było w przypadku United w Chicago wówczas, gdy pasażerowie już siedzieli w samolocie. W takim przypadku pana Dao w ogóle by nie wpuszczono by na pokład, otrzymałby odszkodowanie, nocleg w hotelu i poleciałby pierwszym kolejnym samolotem z Chicago do Lousville w Kentucky. I może także wcześniej by się na to zgodził, gdyby załoga nie chciała oszczędzić na odszkodowaniu. Zgodnie z amerykańskim prawem osobom, które zgadzają się odstąpić swoje miejsce w USA należy się od 600 do 1350 dolarów odszkodowania. Panu Dao oferowano 600 dol. United zapowiedziała również, że w przyszłości już nie będzie korzystała z pomocy policji i służb lotniskowych w usuwaniu pasażerów z pokładu „chyba, że  zmuszą do tego zasady bezpieczeństwa".
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA