fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Lufthansa tnie załogi na pokładzie

materiały prasowe
O jednego pracownika mniej będzie od przyszłego roku na pokładach samolotów Airbus 330 niemieckiej Lufthansy odlatujących z lotniska w Monachium. Powód? Rosnące koszty pracy, zresztą bolączka wszystkich linii lotniczych.

Wcześniej niemiecki przewoźnik przeprowadził podobną operację na pokładach airbusów A340. Co to oznacza? Więcej pracy dla wszystkich, zwłaszcza dla szefów i szefowych pokładu, którzy dotychczas koordynowali pracę zespołu i sporadycznie zajmowali się podawaniem posiłków i sprzątaniem po nich. Teraz nowe obowiązki nazywane są „rozwojem kompetencji”. Mimo tego liczba personelu pokładowego w Lufthansie ma być w każdym samolocie nadal większa od niezbędnego minimum, zapewnia przewoźnik w komunikacie. Niemcom się to bardzo nie spodobało, najostrzej krytykują tę decyzję pracownicy pokładowi, którzy będą mieli więcej pracy. Organizacje związkowe mówiły nawet o możliwości podjęcia akcji strajkowej. Zazwyczaj w klasie pierwszej przypada dwóch, trzech pracowników na każdych ośmiu pasażerów, w biznesie liczącym 25-30 foteli są to trzy, cztery osoby, w sekcji foteli ekonomicznych jedna osoba na 40-45 pasażerów, plus szef lub szefowa pokładu.

Czytaj także: W przyszłym roku polecimy ciaśniej i drożej 

Lufthansa nie jest jedyną linią, która wprowadziła takie oszczędności. Zrobił to również holenderski KLM, ograniczając o jedną osobę liczbę pracowników pokładowych na lotach międzykontynentalnych. Szykował się strajk, ale linia jednocześnie uprościła serwis w klasie ekonomicznej i spór się rozmył.

W Stanach Zjednoczonych, gdzie linie są najbardziej dochodowe, takie cięcia wprowadzono w tym roku na niektórych rejsach międzynarodowych, zrezygnowano również z oferowania pierwszej klasy. Linia United, członek Star Alliance, wprowadziła np. klasę polaris, czyli odpowiednik europejskiej klasy biznes. Zmniejszyła tam liczbę pracowników pokładu i zmieniła formy podawanych posiłków. — Tę decyzję podjęliśmy po długich konsultacjach z pasażerami i pracownikami – zapewnił załogi wiceprezes ds. produktu United John Slater. Wcześniej zrobiły to dwie pozostałe największe linie amerykańskie – American i Delta.

Należy oczekiwać, że podobne decyzje podejmą kolejne linie europejskie i to nie tylko z Grupy Lufthansy. Koszty pracy — jak wynika z najnowszej prognozy IATA — w 2019 roku wrosną do 198 mld dolarów wobec 185 mld w 2018 roku, czyli o 7,3 procent, a zatrudnienie ma być większe o 2,2 procent. Linie lotnicze bezpośrednio dają pracę 2,94 miliona ludzi.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA