fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Ewa Tylman nie żyje. Znajomy usłyszał zarzut

Fragment nagrania z monitoringu
Funkcjonariusze policji informują, że poszukiwana Ewa Tylman nie żyje. Zatrzymano mężczyznę, którego widziano z nią na nagraniu z monitoringu.

- Zatrzymanie mężczyzny ma związek ze śmiercią kobiety - informuje policja. - Ciało kobiety znajduje się najprawdopodobniej w rzece Warcie - powiedział na antenie TVN24 inspektor Andrzej Borowiak.

Do śmierci prawdopodobnie doszło blisko mostu Rocha. Nie ustalono jeszcze, czy doszło do morderstwa, czy był to wypadek. - Skoncentrujemy się teraz na poszukiwaniach ciała - mówił Borowiak.

Mężczyzna, który odprowadzał Ewę Tylman miał w czasie kolejnych przesłuchań przyznać, że zszedł z kobietą nad brzeg rzeki. Tylman miała odejść za potrzebą fizjologiczną kilka metrów dalej. - Później widziałem tylko jej ręce - mówił podczas jednego z przesłuchań mężczyzna w niebieskiej kurtce. Jednak później podczas kolejnych przesłuchań i nocnego eksperymentu mówił już, że kobieta próbował uciec. 

- Nie udzielił jej pomocy, nie wezwał pomocy, tym samym przyczynił się do jej śmierci - tłumaczy jeden z policjantów. - Wersje zdarzeń zmieniał co chwilę, dlatego nie mamy wątpliwości, że to on stoi za tajemnicą zaginięcia Ewy Tylman. Wiemy, że kobieta mu się podobała - dodaje nasz rozmówca.

Po nocnym eksperymencie nad rzeką funkcjonariusze zdecydowali się zatrzymać mężczyznę. Poznańska prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Prokuratura ma wystąpić o areszt dla Adama Z. - Istnieje silna obawa matactwa z jego strony - tłumaczy jeden ze śledczych.

Skąd dowód kobiety na przystanku tramwajowym? - Nie jest wykluczone, że zatrzymany mężczyzna podrzucił go tam. Tamtędy wracał do domu. Wciąż badamy ten wątek - mówi jeden z naszych rozmówców. 

Przeszukiwanie rzeki

Od wczoraj funkcjonariusze prowadzili poszukiwania na Warcie. Do akcji wykorzystano cztery łodzie, sonar oraz dron. Brzegi rzeki patrolowali policjanci na koniach.

Biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego ujawniło wczoraj nagranie z kolejnej kamery monitoringu. Na filmie widać nieopublikowane do tej pory ujęcia.

Nagranie jest bardzo słabej jakości, jednak specjaliści od analizy obrazu ocenili, że widać na nim 26-latkę i jej kolegę. Kamera umieszczona jest po drugiej stronie mostu św. Rocha w Poznaniu niż do tej pory ujawnione ujęcia.

Tajemnicze zniknięcie

Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada. Wracała z kolegą z imprezy w okolicach Starego Rynku. Kamery monitoringu miejskiego ostatni raz uchwyciły ją na ulicy Mostowej. Dziesięć minut później kamery nagrały mężczyznę samego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA