fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Rzecznik MZ: Marchewka była na Krupówkach. Teraz musimy mieć kij

Fotorzepa, Jakub Czermiński
- To jest dla nas taki jaskrawy przypadek, co się będzie działo w kraju, jeżeli z tą marchewką, którą daliśmy dwa tygodnie temu, będziemy się źle obchodzić - powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz, odnosząc się w Polsat News do zaostrzenia restrykcji epidemicznych w woj. warmińsko-mazurskim. Stwierdził także, że korzystanie z teleporad jest niebezpieczne dla zdrowia dzieci i osób starszych.

- Bawełniany komin, chusta czy szalik tak naprawdę ochrony nie zapewniają żadnej - powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia, pytany w czwartek w Polsat News o zapowiedzianą przez ministra zdrowia zmianę przepisów dotyczących zasłaniania ust i nosa. Od soboty nie będzie można korzystać np. wyłącznie z przyłbic.

Na uwagę, że wymienione przez niego przedmioty nie zapewniały ochrony także i w szczycie epidemii koronawirusa w Polsce, gdy dobowa liczba zakażeń sięgnęła 27 tysięcy, Wojciech Andrusiewicz odparł: - To cały czas pytanie w epidemii powtarzane: czy nie za wcześnie, czy nie za późno.

Koronawirus w Polsce - najnowsze informacje:
Pacjentów z COVID-19 przybywa najszybciej od listopada
Mniejsza liczba zgonów na COVID-19

- Ale proszę zobaczyć na świat, choćby na naszych sąsiadów. Niemcy jakieś dwa tygodnie temu wdrożyli twardą rekomendację, że w środkach transportu zbiorowego obowiązują maseczki chirurgiczne. Znowu pytanie: dlaczego nie wcześniej? Otóż dlatego, że cały świat dostosowuje się do tej epidemii, stara się reagować jak najszybciej, ale często to "jak najszybciej" to jest "trochę później" - dodał.

"Musimy mieć kij, a nie marchewkę"

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia był też pytany, czy rząd planuje dalszą regionalizację obostrzeń z podziałem na województwa, czy, tak jak w przeszłości, na powiaty z określonymi progami zakażeń. - Chcielibyśmy już podejmować decyzje regionalnie. Nie ustawiamy sobie żadnych pułapów i granicznych liczb - oświadczył tłumacząc, że z uwagi na wiele decydujących czynników "trudno postawić sobie te graniczne liczby".

Czytaj także:
Wielkanoc "w pełnych obostrzeniach"? Głos ministra zdrowia

W kontekście wprowadzania dodatkowych obostrzeń w woj. warmińsko-mazurskim Wojciech Andrusiewicz został zapytany, "dlaczego jest kij, nie ma marchewski", czyli dlaczego w regionach z mniejszą liczbą zakażeń nie ma luzowania restrykcji.

- Była marchewka - odparł rzecznik resortu zdrowia. - Widzieliśmy tę marchewkę na Krupówkach i w Mielnie - dodał.

- Ludzie przekombinowali z tą marchewką troszeczkę i teraz niestety musimy mieć kij, a nie marchewkę - oświadczył.

- Teraz już musimy wskazywać, że może się zdarzyć w każdym województwie to, co zdarzyło się wczoraj w warmińsko-mazurskim, to, jaką decyzję podjął premier po rekomendacji ministra zdrowia. To jest dla nas taki jaskrawy przypadek, co się będzie działo w kraju jeżeli z tą marchewką, którą daliśmy dwa tygodnie temu, będziemy się źle obchodzić - mówił.

Teleporady "niebezpieczne dla zdrowia" dzieci i osób starszych

W Polsat News rzecznik był także pytany o to, kiedy lekarze POZ zaczną przyjmować w poradniach. "Są zaszczepieni (przeciw COVID-19 - red.) ale nadal na NFZ tylko teleporada. Prywatnie przyjmują w przychodni" - usłyszał Andrusiewicz.

- Myślę, że tutaj ta presja pacjentów powinna być dosyć duża - odparł.

Czytaj także:
Horban: Nie ma sensu z siekierą biegać na jednego biednego wirusa

- My rekomendujemy otwarcie gabinetów. Lekarze już prawie w 100 proc. są w Polsce zaszczepieni. Nie ma powodu, byśmy dalej organizowali teleporadę - zaznaczył.

- Wprowadzamy rozwiązanie, w którym dzieci i osoby starsze nie mogą korzystać z teleporad, bo to jest dla ich zdrowia niebezpieczne - podkreślił. - W pozostałych przypadkach myślę, że presja pacjentów powinna być dosyć znaczna - dodał.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA