- W styczniu, na początku lutego testów było mniej. Teraz wracają kolejki, znane z października, widać że pacjentów jest więcej - tłumaczył.
Lekarz był pytany o to dlaczego - jak alarmują lekarze - więcej zakażonych trafia obecnie do szpitali w złym stanie.
- Pacjenci cały czas się boją, że będą zmuszeni do izolacji, proszą, żeby może teraz testu nie robić, mimo że objawy są jednoznaczne, łącznie z zaburzeniem węchu i smaku. Wolą przeczekać w domu - mówił.
Dr Doczeklaski mówił m.in. o osobach, które "mówią, że gorączkują od dwóch tygodni, ale nie informowali lekarza, bo uważali, że samo przejdzie". - Czasem zgłaszają się w takim stadium (choroby - red.), że trzeba dzwonić po karetkę covidową - dodał.
- Jeśli zgłoszenie następuje za późno jest problem z przyjęciem pacjenta do oddziału covidowego, bo nie ma (on) wyniku testu - wskazał lekarz.
Dr Doczekalski apelował, by obecnie - wobec rosnącej liczby zakażeń - "pozostać w zamknięciu".
- Ja wiem, że to jest dla wszystkich męczące, widzimy to jako lekarze. Musimy jeszcze chwilę wytrzymać i później, w zdrowiu i spokoju, będziemy mogli normalnie funkcjonować, chodzić do restauracji, centrów handlowych i jeździć na wakacje. Chwilowe niedogodności związane są z tym, żeby bezpieczeństwo było zachowane na przyszłość - tłumaczył.