Według wskazań producenta, szczepionka przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2 firm Pfizer i BioNTech powinna być podawana w dwóch dawkach w odstępie 21 dni. Władze niektórych państw rozważają opóźnienie podawania drugiej dawki, by ograniczoną podażą liczbę dawek przeznaczyć dla jak największej liczby osób w jak najkrótszym czasie.

Czytaj także:
Posłanka PiS: Szczepienia? Świetnie sobie radzimy, lepiej niż Niemcy

Doradcy brytyjskiego rządu rekomendują opóźnienie podawania drugiej dawki do 12 tygodni. Jak informują duńskie media, szef lokalnych władz medycznych Soren Brostrom powiedział, że dopuszczalne jest wydłużenie odstępu z 21 dni do 6 tygodni. Dopuszczenie opóźnienia rozważane jest także w Niemczech.

Zdaniem amerykańskiej Agencja Żywności i Leków (FDA), decyzja o zmianie zalecanego przez producenta terminu podania drugiej dawki szczepionki byłaby przedwczesna i niepoparta dostępnymi badaniami.

Z kolei firma BioNTech oświadczyła, że nie ma dowodów, by opóźnianie było bezpieczne. "Trzecia faza testów szczepionki Pfizer i BioNTech została opracowana z myślą o badaniu bezpieczeństwa i skuteczności po podaniu dwóch dawek w odstępie 21 dni. Bezpieczeństwo i skuteczność szczepionki nie zostały ocenione w przypadku innych okresów" - czytamy w komunikacie.

Czytaj także:
Budka: Szczepić przeciwko COVID milion Polaków tygodniowo. To do zrobienia

"Choć dane z trzeciej fazy testów pokazują, że częściowa ochrona po podaniu szczepionki występuje już po 12 dniach od podania pierwszej dawki, nie ma danych, że ta ochrona utrzymuje się po 21 dniach" - dodano.

Zdaniem firm Pfizer i BioNTech, w przypadku stosowania innych od dotąd zalecanych odstępów w podawaniu dawek należy uważnie monitorować sytuację.