Naukowcy posługiwali się modelem, który ma uwzględniać "charakterystykę i wyjątkowość" Afryki - chodzi zarówno o czynniki społeczne, jak i cechy środowiska naturalnego.
Z modelu wynika, że koronawirus może rozprzestrzeniać się w Afryce wolniej, z mniejszą liczbą ostrych przypadków i zgonów niż w innych częściach świata, takich jak USA czy Europa, ale prawdopodobnie epidemia będzie trwać tam dłużej i rozciągnąć się na kilka lat.
Największe ryzyko związane z epidemią ma dotyczyć małych krajów Afryki - takich jak Mauritius, podczas gdy w dużych, niezbyt gęsto zaludnionych państwach - takich jak Niger, Mauretania czy Czad - przebieg epidemii ma być łagodniejszy.
Jednocześnie największy odsetek zakażeń w populacji spodziewany jest w Mauritiusie, Seszelach i w Gwinei Równikowej.
Spośród największych państw Afryki najbardziej zagrożone w związku z koronawirusem są Kamerun, RPA i Algieria - wskazuje model. Największa liczba zakażeń wyrażona liczbą bezwzględną spodziewana jest w Nigerii, Algierii i RPA.
W pierwszych 12 miesiącach pandemii zakażonych ma zostać 22 proc. z miliarda mieszkańców Afryki. 37 mln zakażeń będzie miało charakter objawowy, choć liczba ta może być nawet wyższa i osiągnąć 44 mln.
Od 4,6 do 5,5 mln osób może wymagać hospitalizacji, u 140 tys. osób przebieg COVID-19 ma być ostry, a stan 89 tysięcy będzie krytyczny - wskazuje model.
Liczba ofiar COVID-19 w Afryce może osiągnąć w tym czasie 190 tysięcy.