Lofven podkreślił, że "silna współpraca międzynarodowa jest kluczem do walki z epidemią".

Szwecja - w odróżnieniu od większości krajów Europy - nie wprowadziła surowego reżimu kwarantanny, a jej reakcja na epidemię była mieszaniną ograniczeń i rekomendacji zachowania dystansu społecznego. Media za granicą pisały o "miękkim podejściu" Szwecji do wirusa, a np. minister zdrowia Polski, Łukasz Szumowski, nazywał to podejście "darwinistycznym" - a więc takim, które zakłada, że silniejsi przechorują wirusa, a słabsi umrą w wyniku zakażenia.

Lofven nie zgadza się z taką oceną. Według niego narracja, zgodnie z którą "Szwecja zachowuje się całkowicie inaczej niż pozostałe kraje, nie jest adekwatna".

Premier podkreślił, że szwedzki model zarządzania jest oparty na zaufaniu między obywatelami a władzą.

- Życie nie toczy się normalnie w Szwecji - zapewnił.

W Szwecji zakazano zgromadzeń publicznych, szkoły średnie i uczelnie są zamknięte, a władze rekomendują zachowywanie dystansu społecznego i pracę zdalną.

W Szwecji jednak nie zamknięto szkół podstawowych, nie zamknięto też sklepów.

W kraju w wyniku COVID-19 zmarło ponad 3500 osób - pięć razy więcej niż w sąsiedniej Danii i 10 razy więcej niż w pozostałych krajach nordyckich.

Premier Szwecji podkreślił, że Sztokholm nie zamierza łagodzić reżimu kwarantanny.

- Walka z COVID-19 to maraton - mówił.