Pochodzący z Winter Springs na Florydzie 28-latek wypłynął w rejs do Genui w połowie stycznia. Był to jego drugi rejs w roli pracownika firmy MSC Cruises. Na pokładzie statku wycieczkowego Grimes pracował w sklepie jubilerskim.

17 marca u jego kolegi z pracy stwierdzono zakażenie koronawirusem. Po skonsultowaniu się z lekarzem na pokładzie statku i kapitanem jednostki, 28-latek "dobrowolnie poddał się izolacji". 15 dni później test wykazał, że jest zakażony koronawirusem.

Od tego czasu Grimes nie schodzi na ląd - kolejne testy nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to czy mężczyzna jest już wolny od wirusa.

Matka 28-latka, Ann Grimes, w rozmowie z CNN przyznała, że rodzina martwi się o stan psychiczny Taylora. - W ubiegły poniedziałek łkał podczas rozmowy telefonicznej, mówił, że chce do domu - relacjonowała. - Był po teście, który dał wynik pozytywny - dodała.

Ambasada USA we Włoszech przekazała rodzinie, że mężczyzna nie może zejść z pokładu statku dopóki dwa kolejne testy nie dadzą u niego negatywnego wyniku.

Ann Grimes dziwi się jednak jak to możliwe, że po 62 dniach w kwarantannie testy dają u jej syna wynik pozytywny.

W sobotę kolejny test dał u Grimesa wynik negatywny. Teraz Amerykanin czeka na wynik kolejnego testu - jeżeli będzie negatywny wówczas 28-latek będzie mógł wrócić do USA.