fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Aslan Ismaiłow: Świętujemy zwycięstwo

Aslan Ismaiłow
Wikimedia Commons
Rozgromiliśmy ormiańską armię. Rosja uratowała Erywań przed klęską ostateczną – mówi Aslan Ismaiłow, znany azerbejdżański prawnik i działacz społeczny.

Jakie znaczenie dla Azerbejdżanu ma zawarte pomiędzy Baku, Moskwą i Erywaniem porozumienie?

Wyzwoliliśmy nasze ziemie, które Armenia zajęła 28 lat temu. W 1994 roku w Radzie Bezpieczeństwa ONZ przyjęto cztery uchwały, według których Górski Karabach miał powrócić do Azerbejdżanu bez żadnych warunków. Przez te wszystkie lata Grupa Mińska OBWE (Rosja, Francja i USA) nie zrobiła nic, aby ta decyzja została wykonana. Więc to azerbejdżański siły zbrojne zrealizowały uchwały Rady Bezpieczeństwo ONZ. Świętujemy zwycięstwo. Jednocześnie Azerbejdżan nie ma nic przeciwko ludności ormiańskiej, która mieszka na tych terenach.

A co z Grupą Mińską OBWE? Ma jeszcze rację bytu?

Wyczerpała się. Wiele wskazuje na to, że nikt nie zamierzał rozwiązywać problemu. Przez 27 lat nie zrobiono nic. Przedstawiciele Grupy Mińskiej OBWE przyjeżdżali do Erywania i Baku dwa lub trzy razy do roku. Jedli, pili i wracali do domu. A ostatnio podczas wojny Francja pokazała, że jest strategicznym sojusznikiem Armenii, przynajmniej tak wynika z oświadczeń Paryża. Rosja też była po stronie Erywania. Tylko Stany Zjednoczone utrzymywały neutralność, ale prawdopodobnie dlatego, że były tam wybory.

A co ze Stepanakertem, u którego progu zatrzymała się azerbejdżańska armia? Co z nieuznawaną przez żadne państwo na świecie Republiką Górskiego Karabachu, wspieraną od lat przez Armenię?

Zgodnie z porozumieniem do 1 grudnia na terenie Górskiego Karabachu nie powinno być żadnego ormiańskiego żołnierza. Ormianie, którzy mieszkali tam przed wojną, mogą tam spokojnie żyć, ale już jako obywatele Azerbejdżanu i według azerbejdżańskiego prawa. W okresie przejściowym miasto będzie się znajdowało pod kontrolą rosyjskich sił pokojowych. Stepanakert to część Azerbejdżanu i to uznaje ONZ. Nie ma żadnej Republiki Górskiego Karabachu.

Co powstrzymało azerbejdżańskich żołnierzy?

Po zajęciu miasta Szusza ormiańska armia została rozgromiona, nic z niej nie zostało. Uciekający z Karabachu Ormianie ustawili się w długą kolejkę. Wtedy zaingerowała Rosja i uratowała Armenię przed ostateczną klęską.

Azerbejdżan mógł nie posłuchać Władimira Putina?

Jestem niezależnym analitykiem i nie wiem, co motywowało naszych rządzących do podjęcia takiej decyzji. Myślą, że w Baku nikt nie chciał, aby Azerbejdżan przekształcił się w poligon konfrontacji pomiędzy takimi mocnymi graczami jak Turcja, Rosja czy Iran. Przez ten cały czas nas broniła Turcja, Armenii sojusznicy – Rosja i Iran. Ankara wyraźnie powiedziała, że w wypadku ingerencji sił trzecich nie pozostanie obojętna. Myślę, że nasi rządzący uniknęli tego konfliktu.

Czyli Turcja przyczyniła się do sukcesu Azerbejdżanu w Karabachu?

Turcja nie wspierała Azerbejdżanu, jeżeli chodzi o żołnierzy czy broń. Przed wojną najwięcej broni kupowaliśmy od Rosji. Kupowaliśmy też od Izraela i Turcji. Ale odkąd doszło do eskalacji konfliktu we wrześniu, Turcja okazywała nam wsparcie wyłącznie moralne, polityczne i dyplomatyczne. I właśnie to wsparcie powstrzymało ingerencję Rosji i Iranu. A przecież dziesiątki rosyjskich samolotów wojskowych z bronią lądowały w Erywaniu i nie jest tajemnicą, że Ormian na różne sposoby wspierał też Iran. Bez tej pomocy ta wojna skończyłaby się po tygodniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA