fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Ukraina: operacja Gordona

Wikimedia Commons (fot. S v zviagel/CC BY-SA 3.0)
Znany kijowski dziennikarz cztery godziny rozmawiał z symbolem rosyjskiej agresji na Ukrainie. Twierdzi, że działał w porozumieniu z ukraińskimi służbami.

Dmytro Gordon należy do grona najbardziej znanych dziennikarzy za wschodnią granicą Polski. Przeprowadził setki wywiadów z czołowymi politykami, celebrytami czy pisarzami z byłego Związku Radzieckiego.

Dość powiedzieć, że Wołodymyr Zełenski przez trzy godziny rozmawiał z Gordonem pod koniec grudnia 2018 roku, zaledwie kilka dni przed tym, jak ogłosił swój start w wyborach prezydenckich. Od tamtej pory żaden z ukraińskich dziennikarzy już nie miał takiej okazji. Rozmowy Gordona często przypominają przesłuchania, z biograficznymi szczegółami z dzieciństwa i życia prywatnego.

Dziennikarz zaskoczył wielu Ukraińców, gdy tydzień temu postanowił na żywo na swoim kanale na YouTubie „przesłuchać" Natalię Pokłonską. To była ukraińska prokurator z Krymu, wiosną 2014 zdradziła Ukrainę i przeszła na stronę Rosji. Dzisiaj zasiada w rosyjskiej Dumie. To dzięki jej staraniom ukraiński reżyser Ołeh Sencow spędził ponad pięć lat w rosyjskich łagrach.

W rozmowie z Pokłonską, jak się okazało, redaktor Gordon jedynie się rozgrzewał. W poniedziałek zaskoczył Ukrainę po raz drugi, przeprowadził długą rozmowę z Igorem Girkinem, znanym jako Striełkow. Nad Dnieprem jest uważany za terrorystę i symbol rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 roku. To Girkin stał wówczas na czele armii samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL), jest ponadto głównym podejrzanym toczącego się w holenderskim sądzie procesu w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego MH17 nad Donbasem.

– Jest pan pułkownikiem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (FSB), przywódcą ruchu Noworosja, w ciągu trzech miesięcy był pan dowódcą wojsk tak zwanej DRL. Potwierdza pan to? – rzucił Gordon na wstępie. – Od kwietnia 2013 roku jestem emerytowanym pułkownikiem FSB. To jest istotne – odparł. Następnie przekonywał dziennikarza, że działał wyłącznie za pieniądze oligarchy Konstantina Małofiejewa (objęty sankcjami Zachodu).

– Tacy oligarchowie nie działają samodzielnie, bez pozwolenia Kremla. To element rosyjskiej wojny hybrydowej – mówi „Rzeczpospolitej" Ołeksij Melnyk, analityk ds. bezpieczeństwa z kijowskiego Centrum Razumkowa. – Niech Girkin powie, kto mu dał broń – mówi. Na takie pytanie rozmówca Gordona nie chciał odpowiedzieć.

Powtarzał propagandową wersję Rosji o „pospolitym ruszeniu" w Donbasie. Przyznał się, że powołał „trybunał wojenny" i wydawał wyroki śmierci na Ukraińcach. Rzucił, że „nie liczył", ile osób zamordował w swoim życiu.

Im więcej mówił, tym bardziej rosły emocje pod redakcją Gordona w Kijowie, w otoczony przez policję budynek poleciały jajka. Późnym wieczorem w poniedziałek dziennikarz wydał oświadczenie, w którym poinformował, że wywiady z Pokłonską i Girkinem przeprowadził „w porozumieniu z ukraińskimi służbami".

We wtorek nad ranem Prokuratura Generalna Ukrainy podziękowała dziennikarzowi za wywiad, który „będzie analizowany" w kierunku zbrodni wojennej w Donbasie. Oświadczenie wydała również Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która także potwierdziła, że analizuje najnowsze wywiady Gordona jako „dodatkowy dowód" w sprawie rosyjskiej agresji. SBU zaznacza jednak, że przeprowadzenie tych rozmów „było inicjatywą Gordona".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA