fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Goście wracają, ale powoli. Niektóre hotele już ogłosiły upadłość

materiały prasowe
O tym, dlaczego większość hoteli jest zamknięta, mówi Ireneusz Węgłowski, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

Z powodu pandemii dużo hoteli zostało zamkniętych?

W Polsce jest ok. 2700 skategoryzowanych hoteli. Według szacunków Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego prawie 80 proc. z nich było w kwietniu zamknięte. Mogły co prawda wynajmować pokoje osobom, które podróżowały służbowo, ale było ich za mało.

Po 4 maja, kiedy zezwolono na wynajmowanie pokoi także w celach turystycznych, coś się zmieniło?

Nieznacznie. Ruszyło zaledwie od 5 do 7 proc. hoteli. Część z nich otworzyła się w weekend 8–10 maja.

Dlaczego tak mało?

Hotele, które zdecydowały się na ten krok, liczyły, że przy dobrej pogodzie na weekend przyjedzie trochę gości. Ludzie są przecież spragnieni podróżowania, wyczekują decyzji, kiedy znowu będą mogli to robić. Potrzebują oderwania od codzienności, kontaktu z przyrodą, a trudno go mieć na trzecim czy ósmym piętrze w bloku w środku miasta.

I udało się? Dużo przyjechało gości?

Największa frekwencja wyniosła ok. 25 proc. i dotyczyła pojedynczych obiektów w kurortach. Przeciętnie, głównie w hotelach położonych w miastach, notowano poniżej 10 proc.

Jednym z powodów niskiego obłożenia są zamknięte hotelowe restauracje. Wprawdzie w hotelach wyższych kategorii można było zamówić posiłki do pokoju, ale komfort gości jest wtedy znacznie mniejszy, a to dla nich jest bardzo ważne. Pozbawienie możliwości korzystania z restauracji, kiedy nie ma w sąsiedztwie hoteli żadnych innych czynnych lokali gastronomicznych, powoduje, że wiele osób rezygnuje z wyjazdu i pobytu w hotelu. Wolą poczekać.

Z tego tylko powodu nie otworzyła się większość hoteli? Czy może zaważył też brak możliwości korzystania ze spa czy basenu?

Samo otwarcie restauracji nie spowoduje, że w hotelach automatycznie pojawi się dużo gości, ale ich brak na pewno zniechęca do przyjazdu. Dlatego wiele hoteli nie zdecydowało się jeszcze na wznowienie działalności. Myślę, że po otwarciu restauracji gości będzie przybywać stopniowo, razem ze znoszeniem ograniczeń, nie tylko dotyczących restauracji. Weźmy np. basen czy suchą saunę. Woda w basenie jest chlorowana, a powietrze nasycone chlorem. Z kolei w saunie suchej jest ponad 100 st. C. W obu przypadkach, przy zachowaniu odstępów między gośćmi, nie ma większego ryzyka zarażenia się koronawirusem. Przy właściwym reżimie sanitarnym ich otwarcie jest realne.

Do hoteli wpływają również zapytania z rynku o możliwość zorganizowania niedużych spotkań szkoleniowych lub o skorzystanie np. z kasyna gry.

Do tej pory obowiązywał zakaz prowadzenia tych działalności, ale przecież można zapewnić środki dezynfekujące, maseczki itp. i zorganizować wydarzenia w taki sposób, by były zachowane odpowiednie odległości między gośćmi.

Rygory dotyczące restauracji wkrótce znikną, ale na bufet szwedzki nie ma raczej szans. Czy duży hotel jest w stanie przeorganizować wydawanie śniadań?

Jest to możliwe. Kiedyś nie było w ogóle bufetów szwedzkich, a śniadania nawet przy obsłudze dużych grup turystycznych podawane były do stołów. Przy dzisiejszych zaawansowanych technologiach wcześniejsze przygotowywanie dań i przechowywanie ich we właściwej temperaturze, a następnie serwowanie do stołu na zamówienie gości to żaden problem.

Po otwarciu restauracji odległości między stolikami będą większe, a więc mniej gości będzie mogło z nich korzystać. Czy dla hotelu to będzie duży problem?

Mogą na tym ucierpieć hotele pozbawione dodatkowych powierzchni, z małymi pomieszczeniami, w których podawane są rano śniadania, a po południu obiady i kolacje. Dużo zależy od warunków samego hotelu. Mówi się o uruchomieniu 18 maja zewnętrznych punktów gastronomicznych. Jeżeli hotel ma warunki, mógłby zorganizować na zewnątrz ogródek lub taras gastronomiczny i powiększyć w ten sposób powierzchnię restauracji lub kawiarni. Aby zachować wymagane odległości między stolikami, można byłoby obsłużyć gości hotelowych wewnątrz, w dodatkowych salach np. konferencyjnych, ale pod warunkiem, że na obsługę przy stołach pozwolą nam przepisy.

Wzrosły koszty prowadzenia hotelu w związku z obostrzeniami?

Popatrzmy na to z takiej perspektywy: gdybyśmy nie mieli wytycznych sanitarnych dla hoteli, to w ogóle nie moglibyśmy działać. Koszty zakupu środków dezynfekcyjnych, rękawic czy maseczek nie pogrążą hoteli finansowo. Wydatki na zwiększenie bezpieczeństwa gości i pracowników są akceptowalne. Ale przy wzrastającej z czasem frekwencji pojawi się konieczność zatrudnienia dodatkowych pracowników i związany z tym koszt. Czas sprzątania pokoju po opuszczeniu hotelu przez gościa, zgodnie z wytycznymi, jest bowiem dłuższy, niż był kiedyś. Pokojowe nie będą mogły sprzątać w ciągu dnia tylu pokoi, co wcześniej.

Jak wygląda kondycja finansowa hoteli? Wszystkie przetrwają czy niektóre będą musiały się zamknąć? Dochodzi już do upadłości?

Docierają do nas sygnały, że kilka hoteli już ogłosiło upadłość bądź są na granicy podjęcia decyzji. Dotyczy to hoteli, które nie mają szans, by odbudować poziom sprzedaży sprzed pandemii, a ograniczenie kosztów działalności nie poprawi ich kondycji finansowej.

W ostatniej dekadzie wiele hoteli w Polsce wybudowano na fali rosnącej liczby turystów zagranicznych oraz wzrostu zamożności Polaków. Inwestycje finansowano z kredytów, które trzeba będzie spłacać. Tymczasem pandemia spowodowała, że od trzeciej dekady marca w hotelach nie ma gości. Teraz wprawdzie zaczynają wracać, ale jest ich bardzo mało i powrót do poziomów rezerwacji sprzed kryzysu będzie w najbliższych miesiącach niemożliwy. Nie mam co do tego złudzeń, że zachwieje to płynnością finansową niejednego hotelu. Aby ograniczyć ryzyko katastrofy na rynku hotelarskim, powinno się więc wszelkimi sposobami pobudzać popyt wewnętrzny. Stąd apele hotelarzy do rządu i samorządów oraz inne działania reklamowe, aby zachęcić Polaków do wyjazdów turystycznych w kraju. Dzięki temu mamy szansę przetrwać kryzys.

Ireneusz Węgłowski, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, organizacji reprezentującej interesy polskich hotelarzy na szczeblu lokalnym, krajowym, a także unijnym Od 1991 r. wiceprezes zarządu Orbis SA, gdzie zajmował się nieruchomościami hotelowymi. Uczestniczył także w restrukturyzacji spółki, mającej na celu zmianę modelu biznesowego i skupienie się na hotelarstwie jako podstawowej działalności firmy. Jest również doświadczonym praktykiem i specjalistą w dziedzinie transakcji hotelowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA