fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Miasto może narzucić wygląd ogródka

Ogródki nie mogą psuć krajobrazu, muszą tworzyć z nim harmonijną całość.
shutterstock
Uliczne parasole i stoliki są przedmiotem sporów.
Ogródki gastronomiczne są coraz bardziej popularne. W sezonie każda restauracja, kawiarnia, lodziarnia chce części chodnika tylko dla siebie. Z ogródków chętnie też korzystają galerie handlowe.
– Wykorzystywane są jako narzędzie do skłonienia klienta do zrobienia sobie przerwy w zakupach przy kawie czy posiłku – tłumaczy Monika Janczewska-Leja, dyrektor działu doradztwa i wynajmu powierzchni handlowych, Savills. – Dając klientowi okazję do odpoczynku, wydłuża się ogólny czas spędzony w obiekcie, co może nawet pomóc zwiększyć wartość dokonywanych przez niego zakupów – dodaje Monika Janczewska-Leja.
Formalności towarzyszące sezonowym ogródkom nie są specjalnie skomplikowane. Zdarza się jednak, że na tym tle dochodzi do konfliktów, które mają później swój finał w sądzie.

Zgoda na zajęcie pasa

Wystawienie przed kawiarniami i restauracjami stolików i parasoli nie wymaga załatwiania formalności budowlanych. Natomiast niezbędna jest wizyta w urzędzie miasta oraz u zarządcy drogi. Chodnik służy bowiem do ruchu pieszego i jest częścią pasa drogowego. Właściciel kawiarni czy pubu musi zatem mieć zgodę na jego zajęcie.
– W Sopocie trzeba najpierw uzyskać opinię plastyka miejskiego dotyczącą samego wyglądu ogródka, następnie zarząd dróg i zieleni wydaje decyzję na zajęcie pasa drogowego – tłumaczy Magdalena Jachim z Urzędu Miasta w Sopocie. – Jeżeli otwarcie ogródka planuje się na majówkę, wniosek najlepiej złożyć do końca marca bieżącego roku – dodaje.
W ub.r. w Sopocie wydano 430 decyzji na zajęcia pasa drogowego pod ogródek, w Krakowie – 77, a w Zakopanym – 33.
– Rzadko odmawiamy wydania zgody. Powodem z reguły jest niedostosowanie się restauratora do naszych przepisów – wyjaśnia Anna Karpiel-Semberecka z Urzędu Miasta w Zakopanem.
Jeżeli restauracja lub inny lokal gastronomiczny znajduje się w miejscu, które jest wizytówką miasta, takim jak starówka, główny deptak czy rynek – trzeba się liczyć z tym, że władze miasta będą narzucać wygląd ogródka, a więc ogrodzenia, stolików czy parasoli. Chodzi o to, by ogródki swoim wyglądem nie psuły krajobrazu, tylko stanowiły z nim harmonijną całość. Tak jest np. w wypadku sopockiego Monciaka, ul. Piotrkowskiej w Łodzi, Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie czy Krupówek w Zakopanym.
– Problemów nie ma, gdy ogródek mieści się na prywatnym terenie należącym do przedsiębiorcy. Wtedy nikogo o zgodę pytać nie trzeba – mówi Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.

Nie ma dożywocia

Nie zawsze też właściciel restauracji lub kawiarni ma gwarancję, że jeżeli w latach poprzednich otrzymywał zgodę na prowadzenia ogródek, to i teraz ją otrzyma.
– W poprzednich latach umowy były zawierane na jeden, dwa lub trzy sezony. Od 2018 roku zdecydowaliśmy się, że będą zawierane tylko na jeden sezon – tłumaczy Anna Broś-Milc, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Administracyjnych w Urzędzie Miasta w Krakowie.

Kto pierwszy, ten lepszy

Zdarza się, że o miejsce ubiega się więcej niż jeden wnioskodawca. Tak było m.in. w Krakowie.
Spółka prowadząca restaurację przy Głównym Rynku w Krakowie wystąpiła do prezydenta o zgodę na zajęcie części płyty rynku przez ogródek gastronomiczny. Prezydent ją wydał, ale spółka nie była z niej zadowolona. Chciała mieć do dyspozycji więcej chodnika i to na na dłużej. Proponowała, że zapłaci trzykrotnie wyższy czynsz. Zaczęła się więc batalia sądowa, której nie udało się jej wygrać. Prezydent miasta poinformował spółkę, że nowy najemca lokali na parterze i w piwnicy kamienicy też planuje uruchomić działalność gastronomiczną. Prezydent uznał, że ma on pierwszeństwo do zajęcia miejsca przed kamienicą.
W odpowiedzi na to pismo skarżąca spółka tłumaczyła, że w kamienicy, w której prowadzi restaurację, nie znajduje się obecnie żaden inny lokal gastronomiczny. Dlatego właściciel ani najemca lokali w tej kamienicy nie może być stroną umowy na organizację ogródka gastronomicznego.
Uchwała Rady Miasta Krakowa w sprawie utworzenia parku kulturowego nie pozwala na rezerwowanie powierzchni dla lokali, które mają powstać w przyszłości. Prezydent uważał inaczej. Zaproponował, by obie firmy podjęły próbę porozumienia się co do sposobu zajęcia terenu przed kamienicą. W efekcie doszło do ugody.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA