fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jędrzej Bielecki: Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy

Věra Jourová zapewniała, że „drzwi do dialogu z Polską są otwarte”.
© European Union 2020 - Source: EC - Audiovisual Service/ Janek Skarzynski
Tylko akt odwagi tak Brukseli, jak i Warszawy może położyć kres morderczym zapasom o praworządność.

W interesie Polski jest budowa coraz mocniejszej pozycji w Unii, a nie rozsadzanie Wspólnoty. W interesie Brukseli jest ułożenie stosunków z jednym z największych krajów UE, a nie przejmowanie tylnymi drzwiami kompetencji ustrojowych, na odstąpienie od których Warszawa nigdy się nie zgodzi.

Oparte na tych zasadach nowe otwarcie, uzgodnione przez premiera Mateusza Morawieckiego i szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, wydaje się jednak coraz mniej realne. Komisarz UE ds. wartości i przejrzystości Věra Jourová, która we wtorek przybyła z pierwszą wizytą nad Wisłę, zapewniała, że „drzwi do dialogu z Polską są otwarte”. Ale nawet jeśli ton jest inny niż za czasów Fransa Timmermansa, to żadna strona nie jest gotowa na działania, które prowadzą do porozumienia.

Dowiedz się więcej: Wiceszefowa Komisji Europejskiej w Polsce. Rozmowy o reformie sądownictwa i praworządności

W Polsce, bez próby znalezienia kompromisu z Brukselą, Sejm przyjął ustawę dyscyplinującą sędziów. Czeka ona już tylko na podpis prezydenta. A premier wysłał uchwałę Sądu Najwyższego do Trybunału Konstytucyjnego, którego Komisja Europejska nie uznaje.

Co więcej, brukselska egzekutywa wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości UE o zawieszenie dyscyplinującej sędziów izby Sądu Najwyższego, a przecież jej utworzenie to serce reformy Zbigniewa Ziobry. Jak w XVII wieku wojna trzydziestoletnia, tak rozpoczęty w 2015 r. morderczy konflikt może nie tylko trwać w nieskończoność, ale także zrujnować Europę. Bez wzajemnego zaufania krajów członkowskich do swoich sądów zanikają przecież fundamenty, na których opiera się konstrukcja Unii. Dla naszego kraju zaś upadek Wspólnoty musi z kolei prowadzić do zmierzchu najlepszego okresu w dziejach.

Aby przełamać ten pat, tak Bruksela, jak i Warszawa potrzebowałyby jednak siły, której dziś im brak. Po stronie Unii chodzi o dokonanie rachunku sumienia, określenia granic integracji i kompetencji wspólnotowych instytucji i zastosowanie nowych reguł w równym stopniu do Polski, co Niemiec, Francji czy Hiszpanii. Po naszej stronie potrzebne jest wykucie kompromisu najpierw między rządem a opozycją, a potem z Brukselą dla ratowania Wspólnoty, nawet jeśli nie spodoba się to twardemu elektoratowi PiS.

Od przyszłego tygodnia na Polskę czeka w Unii nowe zadanie: obrona jednolitego rynku, gospodarczego liberalizmu i idei poszerzenia Wspólnoty, co do tej pory robili Brytyjczycy. Na razie z powodu sporu o praworządność nie będzie jednak komu się tym zajmować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA