fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koleje

UTK. Kolej w Polsce straci w tym roku 100 mln pasażerów

AdobeStock
Dramatyczną dla polskich kolei prognozę przedstawił Urząd Transportu Kolejowego (UTK). Z jego szacunków wynika, że z powodu pandemii koronawirusa liczba pasażerów korzystających w 2020 roku z pociągów wyniesie w granicach 208 mln – 240 mln. W porównaniu do 2019 r. byłby to gigantyczny spadek: w ub. roku do pociągu wsiadło 235 mln osób.

UTK zakłada cztery możliwe scenariusze. Ten najbardziej pesymistyczny przewiduje zmniejszenie liczby podróżnych w listopadzie i grudniu w stopniu podobnym do spadków w kwietniu oraz w maju. Z kolei najbardziej optymistyczny zakłada wyhamowanie tendencji spadkowej do października. Wartości spadków dla całego roku w stosunku do 2019 r. wyniosły odpowiednio od blisko 29 proc. w wariancie optymistycznym do ponad 38 proc. w najgorszej opcji.

Dramatycznie rosnąca w ostatnich dniach liczba zakażeń i brak perspektyw na poprawę sytuacji wskazują, że obawy przed zakażeniem się w transporcie zbiorowym mogą teraz wrócić ze zdwojoną siłą. A to przemawiałoby za najbardziej pesymistycznym scenariuszem. Pomimo faktu, że w ostatnich kilku miesiącach pasażerów przybywało: od 6 mln w kwietniu do 20 mln w sierpniu.

Czytaj także: Kolej magnetyczna wraca na niemieckie tory

Poziom spadków frekwencji będzie się różnił w zależności od rodzaju przewoźnika. Należy przypuszczać, że pociągi podmiejskie i regionalne stracą znacznie mniej pasażerów niż przewoźnicy dalekobieżni. W najgorszej sytuacji może więc znaleźć się PKP Intercity. Gdy pandemia zaczynała się w Polsce rozwijać, w pociągach spółki na przełomie marca i kwietnia średni spadek rezerwacji sięgnął 91 proc. Efektem braku podróżnych było odwołanie ok. 60 proc. pociągów i skrócenie trasy kolejnych 8 proc. Choć na razie nikt jeszcze nie spodziewa się całkowitego zakazu przemieszczania się, jak wiosną, to nie można go wykluczyć. Pewne za to jest trwałe zmniejszenie liczby podróży biznesowych ze względu na coraz szersze wprowadzanie przez firmy pracy zdalnej oraz radykalne ograniczenie wyjazdów delegacyjnych na rzecz wirtualnych spotkań i telekonferencji. W obawie przed rosnącym zagrożeniem Covid także podróżujący w celach prywatnych będą znacznie chętniej wybierać samochód, jako najbardziej bezpieczny, niż pociąg.

Wyzwaniem dla przewoźników w narastającej drugiej fali koronawirusa kolejowych będzie zapewnienie minimum bezpieczeństwa podróżnym. Spektakularną wpadkę zaliczyło pod tym względem Intercity: jej przestarzały system rezerwacyjny stłacza podróżnych w 2-3 wagonach, gdy pozostałe jadą puste. Dopiero trzy dni temu spółka poinformowała, że zmienia algorytm przydzielania miejsc, dzięki czemu pasażerowie będą rozmieszczani w miarę równomiernie we wszystkich wagonach. Ale zmiany będą w pełni widoczne dopiero w drugiej połowie października.

Gigantyczne straty w liczbie pasażerów, jakie w tym roku dotkną polską kolej okazują się tym bardziej bolesne, że wyhamowany zostanie widoczny w ostatnich latach trend odbudowy jej znaczenia. Ubiegłoroczna liczba 335 mln przewiezionych osób była najlepszym wynikiem od 2001 roku. Rekordzistą było Polregio, którego pociągami przejechało w 2019 r. 88,9 mln pasażerów, o 7,7 mln więcej niż rok wcześniej. PKP Intercity zwiększyło liczbę podróżnych o ponad 2,7 mln, tj. 6 proc. do prawie 49 mln. Duże wzrosty frekwencji odnotowali także w ub. roku przewoźnicy samorządowi. O ponad milion podróżnych więcej niż w 2018 r. przewiozły: Koleje Śląskie (3,5 mln osób więcej), SKM Warszawa (2,6 mln), Koleje Mazowieckie (2,4 mln), Koleje Dolnośląskie (2,4 mln), ŁKA (1,3 mln) i Koleje Wielkopolskie (1,2 mln).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA