fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Siły afgańskie starły się z talibami o dostęp do wraku. USA odzyskały ciała

STR / AFP
Siły afgańskie i bojownicy talibscy starli się w regionie, w którym w poniedziałek rozbił się amerykański samolot wojskowy. Władze Afganistanu próbują dotrzeć do wraku, który leży na terenie kontrolowanym przez talibów. Kilka godzin później nieoficjalne źródła poinformowały o odzyskaniu ciał ofiar katastrofy.

W poniedziałek armia USA potwierdziła, że samolot E-11A, który rozbił się w prowincji Ghazni, to jednostka wojskowa. Zaprzeczyła jednak, by doszło do zestrzelenia maszyny. Tak utrzymywali talibowie. Żadna ze stron nie poinformowała oficjalnie, ile osób znajdowało się na pokładzie i czy ktoś przeżył katastrofę.

Dowiedz się więcej: Pentagon potwierdza rozbicie amerykańskiego samolotu

Na wieść o katastrofie rząd Afganistanu natychmiast wysłał siły bezpieczeństwa do dystryktu Deh Yak. Zostały jednak one zaatakowane przez bojowników talibskich - poinformował Khalid Wardak, szef policji w prowincji Ghazni.

- Z naszych informacji wynika, że na pokładzie były cztery ciała, a dwa osoby były żywe i ich brakuje - dodał Wardak, zaznaczając, że siły otrzymały rozkaz wycofania się i mają wznowić działania po otrzymaniu wsparcia z powietrza.

Zabiullah Mujahid, rzecznik talibów, potwierdził, że „siły afgańskie wspierane przez wojska USA próbowały zająć obszar wokół rozbitego samolotu i starły się z bojownikami islamistycznej grupy” - jak cytuje agencja Reuters. Dodał, że talibowie zgadzają się na umożliwienie dostępu do ciała ofiar zespołowi ratunkowemu.

Po godz. 15.00 polskiego czasu Reuters powołując się na urzędnika w Departamencie Obrony USA poinformował, że Stany Zjednoczone odzyskały szczątki ofiar. Źródło agencji pod warunkiem zachowania anonimowości powiedziało, że wojsko jest w trakcie identyfikacji szczątków. Odzyskano „dwa ciała jedynych osób na pokładzie”.

Pentagon odmówił komentarza. Tożsamość tych dwóch osób nie została podana publicznie, w oczekiwaniu na powiadomienie ich krewnych. Urzędnik z Departamentu Obrony powiedział też, że amerykański zespół ratunkowy nie napotkał żadnego oporu ze strony talibów.

- Bojownicy talibscy na znaleźli sześć ciał w miejscu katastrofy samolotu - mówił wcześniej rzecznik talibów. Według jego relacji ofiar mogło być więcej, ale bojownicy nie są tego pewni, ponieważ „pożar wraku zamienił wszystko w popiół”.

Anonimowe źródła z US Army potwierdzały w międzyczasie, że na pokładzie było co najmniej pięć osób. Początkowo informowano tylko o dwóch. Zdaniem tych samych źródeł, nic nie wskazuje na to, by talibowie zdołali zestrzelić samolot - wstępne dochodzenie wskazuje, że katastrofa nastąpiła z powodu awarii maszyny.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA