fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Stacje paliw wygrały na zakazie

123RF
Po dobrym roku głównie za sprawą pięknego lata widać, że ustawą nie da się sterować, gdzie Polacy będą robili zakupy. Dyskonty i średnie sklepy są na fali.

Zdecydowanym zwycięzcą 2018 r. są stacje benzynowe, które zwiększyły sprzedaż niemal o 24 proc. Choć to imponujący wynik, to jednak nieznacznie wpływa na sytuacje branży. Stacje odpowiadają tylko za ok. 2 proc. rynku. Dużo ważniejsze są wyniki dyskontów, które mimo ograniczeń w handlu w niedzielę rosną nadal szybciej niż rynek.

Drugim wygranym jest bardzo zróżnicowany segment średnich sklepów spożywczych o powierzchni 40–100 mkw., do którego należą: część placówek Żabka i Carrefour Express, a także sklepy innych sieci franczyzowych, często regionalnych.

Małe sklepy tracą

Rok ma też swoich przegranych, sprzedaż spadła zarówno w super- jak i hipermarketach, co jest związane z rynkowym trendem i odsuwaniem się klientów od największych formatów.

Sprzedaż zmniejszyła się także w przypadku najmniejszych sklepów, które miały być głównym beneficjentem niedzielnego zakazu. Zmiana nie jest wielka, to 0,3 proc., ale jednocześnie ten sektor odpowiada już tylko za 8 proc. rynku, podczas gdy jeszcze w 2016 r. było to nawet ponad 11 proc. Im ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę miała pomóc w utrzymaniu się na rynku, co niekoniecznie wychodzi, choć zwolennicy ustawy na czele z NSZZ Solidarność twierdzą, iż jest ona sukcesem, udało się zatrzymać spadek liczby firm handlowych.

– Właściciele małych sklepów walczą dramatycznie, otwierają się w niedzielę i może to pozwala im działać na granicy opłacalności. Niedziela to raczej zakupy ratunkowe, nikt nie nastawia się, że pójdzie do sklepu i dopiero zdecyduje, co będzie na obiad, bo nie wie, na ile będzie w stanie to zrealizować. Towaru może już nie być, sklep nie przewidzi, ile może mieć w ten dzień klientów – mówi Karolina Zajdel-Pawlak, dyrektor zarządzająca Nielsen Polska.

– Klienci sami decydują, gdzie i kiedy chcą kupować, i ustawą się ich do tego nie zmusi. Decyduje o tym wiele kryteriów – mów Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Bardzo ważna jest zarówno szerokość oferty, jak i ceny, w małych sklepach są one wyższe niż w sieciach, dlatego klienci chętniej wybierają inne formaty na zakupy – dodaje.

Kto zyskał najmocniej?

Sieci na razie bardzo ostrożnie dawkują informacje, jak rok z częściowym obowiązywaniem zakazu handlu wpłynął na ich wyniki. Sprzedaż w sieci sklepów Biedronka wyniosła w 2018 r. niemal 11,7 mld euro, co oznacza wzrost rok do roku o 5,6 proc. (w euro) i 5,8 proc. w złotówkach. To sporo mniej niż w latach wcześniejszych, ale firma także chce mocniej odpowiedzieć na rynkowe trendy, z których wiele sama kreuje. Teraz zapowiada, że w 2019 r. co trzeci otwierany przez sieć sklep będzie placówką w nowym, mniejszym formacie. Firma otworzy około 50 takich sklepów obok około 100 tych standardowej wielkości, a 40 placówek zostanie w tym roku zamkniętych.

Carrefour z kolei podał w sprawozdaniu finansowym, że jego sprzedaż za 2018 r. brutto wzrosła o 2,5 proc., do ponad 2,1 mld euro, przy obecnych kursach walutowych i z paliwami. Wskaźnik like for like (bez paliw i wpływu kalendarza) wyniósł 1,6 proc., co jest bardzo dobrym wynikiem. Firma podaje, że wzrost organiczny przy tych zastrzeżeniach, jak paliwa i kalendarz, wzrósł aż o 3 proc.

Firma ma w Polsce blisko 900 sklepów w pięciu formatach: hipermarkety, supermarkety, sklepy osiedlowe i specjalistyczne oraz sklep internetowy. – W 2018 r., wspólnie z naszymi partnerami otworzyliśmy w Polsce ponad 100 nowych sklepów w formacie convenience oraz osiem nowych supermarketów. Dynamicznie rozwijającą się formą współpracy jest wprowadzony jesienią 2018 r. nowy model sklepu franczyzowego – Carrefour Express Convenience, przeznaczony dla właścicieli stacji paliw. Obecnie na polskim rynku działa już ponad 30 nowych sklepów w tej formule, we współpracy z sześcioma operatorami stacji paliw – mówi Tareck Ouaibi, wiceprezes Carrefour Polska. – Nowy koncept pozwolił nam dotrzeć z ofertą marki do wielu nowych, atrakcyjnych lokalizacji oraz pozyskać wielu zaangażowanych franczyzobiorców oraz klientów. Obecnie prowadzimy rozmowy z kolejnymi sieciami stacji paliw, aby dalej intensywnie inwestować w rozwój tego konceptu – dodaje.

Podkreśla, że w 2019 Carrefour planuje dalsze inwestycje w rozwój swojej oferty franczyzowej oraz sieci sklepów w całej Polsce. – Od początku bieżącego roku nasza sieć uruchomiła już kilkanaście nowych placówek franczyzowych, w różnych formatach. W związku z dużym zainteresowaniem ofertą franczyzową sieci – mówi Tareck Ouaibi.

Wyników nie podała jeszcze sieć Żabka, której bardzo szybka ekspansja i działalność najbardziej kłuje w oczy zwolenników zamykania sklepów w niedzielę.

– Od kilku lat sektor convenience rozwijał się bardzo dynamicznie względem innych formatów, niemniej jednak ograniczenie handlu w niedzielę wpłynęło na ten proces – podaje biuro prasowe Żabka Polska. – Dla sieci głównym napędem do dalszego rozwoju w ubiegłym roku było konsekwentne zwiększanie liczby placówek w całej Polsce – dodaje.

Znikająca nowelizacja

Żabka Polska podaje, że do tej pory przedstawicielom sektora convenience udawało się utrzymać konkurencyjność względem sieci wielkopowierzchniowych dzięki wyłączeniom zawartym we wspomnianej ustawie, a w szczególności możliwości otwarcia sklepu przez przedsiębiorców działających we własnym imieniu i na własny rachunek.

Część sklepów może działać w niedzielę także dzięki wyłączeniu dla placówek pocztowych, choć nie tylko Żabki mają taką usługę w ofercie. Dzięki temu klienci mogą w sklepach odbierać czy nadawać przesyłki kurierskie. Za sprawą ustawodawcy i dzięki takiemu wyjątkowi właściciel sklepu działającego jako placówka pocztowa nie musi w niedzielę niehandlową stać za ladą sam, może skorzystać z pomocy pracowników.

To bardzo nie podoba się NSZZ Solidarność, która od wejścia w życie ustawy walczy o usunięcie tego wyjątku. Powstała już nowelizacja, która miała ekspresowo przejść przez Sejm, ale utknęła w tzw. zamrażarce. Nie wiadomo, czy PiS przed wyborami będzie próbował ją uchwalać, skoro zakaz handlu i tak jest coraz mniej popularny. A rząd zapowiada przegląd funkcjonowania i skutków ustawy.

Agnieszka Górnicka prezes Inquiry Research

Polski handel bardzo się zróżnicował i w ramach dotychczasowych kanałów mamy tak duże zmiany, że nawet dzielenie branży na sektor nowoczesny i tradycyjny nie ma już sensu. W obu dzieje się bowiem dużo, sklepy muszą reagować na nowe oczekiwania konsumentów, którzy bez sentymentów zmieniają miejsce robienia zakupów. Liczą się oczywiście ceny, ale też wygoda, bliskość. Nawet duże sieci zmieniają swoje modele, a jeśli małe sklepy tego nie zrobią, to znikną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA