fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Po zamknięciu szkół Polacy w panice ruszyli do sklepów

Fotorzepa/ Michał Walczak
Decyzja o zamknięciu szkół spowodowała, że duże sklepy zostały wyczyszczone z wielu produktów. Dopiero nadchodzą kłopoty dla restauracji.

Sieci handlowe spodziewają się w godzinach popołudniowych kolejnej fali spanikowanych klientów, którzy dopiero po wyjściu z pracy ruszą na zakupy. Przedstawiciele firm mówią, że sklepy nie były przygotowane na taki atak paniki, wiele z nich nie ma wielkich magazynów, a towary są dostarczane z centrów logistycznych. Jak już pisaliśmy według danych firmy Nielsen w ostatnim tygodniu lutego wartość koszyka na zakupach FMCG wzrosła 17 proc., na podobnym poziomie zarówno dla produktów spożywczych jak i kosmetyków oraz chemii – zarówno w stacjonarnych sklepach jak i w sieci.

Czytaj także: Rząd nie planuje zamykania sklepów. To tylko fakenews

W tym czasie sprzedano blisko 480 tys. sztuk żeli antybakteryjnych do rąk. W porównaniu do tego samego tygodnia rok wcześniej wzrosła sprzedaż środków czystości, mydła o 66 proc. i papieru toaletowego 24 proc. Polacy kupowali również więcej suchych produktów spożywczych mąki 84 proc., ryżu o 95 proc. czy makaronu o 65 proc. Nawet w hipermarketach pracownicy nie nadążają z uzupełnianiem półek. Kolejne tygodnie przyniosą jeszcze wyższe wzrosty sprzedaży, ponieważ zarówno w sklepach stacjonarnych jak i internetowych z żywnością widać lawinowy wzrost liczby klientów jak i również wysoki wzrost wartości transakcji.

Czytaj także: Polacy robią zapasy w sieci. E-sklepy się korkują

- Gwałtowny wzrost sprzedaży nastąpił w ostatnim tygodniu lutego i sytuacja się utrzymuje. W dalszym ciągu na wysokim poziomie pozostaje wartość koszyków zakupowych, które wzrosły o ponad 25 proc. względem początku roku, jak również średniej z 2019 – mówił „Rzeczpospolitej" Jacek Palec, prezes Frisco.pl. - Wzrost ten wynika wprost ze zwiększonej liczby produktów w koszyku. Dotychczas w jednym zamówieniu znajdowało się średnio 60 sztuk, obecnie ok. 70. W analizowanym okresie zwiększyła się nie tylko wartość i wielkość koszyków, ale również ogólna liczba zamówień, a także liczba nowych klientów, którzy nie korzystali do tej pory z naszych usług – dodaje.

Sytuacja w sklepach powinna się szybko uspokoić, sieci przekonują, iż ciągłość dostaw jest zapewniona i nie ma ryzyka, iż żywności zabraknie. - Rzecz jasna, samo przygotowanie się przedsiębiorstw nie wystarczy. Potrzebne jest wsparcie rządu – na przykład rozważenie otwarcia sklepów spożywczych w niedzielę dla rozładowania potencjalnych kolejek – mówi dr Jolanta Tkaczyk, ekspertka ds. analiz rynkowych z Akademii Leona Koźmińskiego

- Zdecydowanie trudniej na zaostrzenie się sytuacji mogą być przygotowane restauracje. Tu należy się liczyć z bardzo dużym spadkiem popytu, a nawet potencjalnymi bankructwami w tym sektorze. Generalnie cały sektor usług może ucierpieć najbardziej – dodaje.

Komunikat Ministerstwa Rozwoju

W związku z licznymi pytaniami i pojawiającymi się fake newsami informujemy, że obiekty handlowe działają normalnie. Nie rozważamy wprowadzenia nakazu dotyczącego zamykania obiektów handlowych. Zarówno pracownicy takich obiektów, jak i klienci, są proszeni o przestrzeganie wytycznych dotyczących przestrzegania zasad higieny, o których informuje Główny Inspektorat Sanitarny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA