fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Zakaz handlu to problem centrów handlowych

Fotorzepa, Robert Gardziński
Branża nadal nie pozbierała się po wprowadzeniu ograniczeń w pracy w niedzielę, wciąż też z tego powodu traci klientów, przez co obroty rosną wolniej. Zakaz nie podoba się też większości Polaków.

Z najnowszych danych firmy Retail Institute zebranych ze 140 centrów handlowych (w Polsce jest ich ponad 500) wynika, że zakaz handlu kładzie się cieniem na ich wynikach. W 2019 r. reprezentatywna próba obiektów zanotowała 388 mln odwiedzin, czyli 0,1 proc. mniej niż w poprzednim roku. Wyniki IV kwartału były jeszcze gorsze mimo sezonu świątecznego. W sumie wizyt w trzy miesiące było 0,9 proc. mniej niż rok wcześniej. To kolejny dowód na zwalniające tempo wzrostu gospodarczego; PKB w ostatnim kwartale 2019 r. wzrósł o 3,2 proc., wobec 3,9 proc. kwartał wcześniej.

Duzi dają radę

– Obroty w monitorowanych przez nas centrach wzrosły w 2019 r. o 1,6 proc. w porównaniu z 2018 r. – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute. – W grudniu wskaźnik inflacji wyniósł 3,4 proc., co oznacza, że wzrost obrotów można przypisać w dużej mierze rosnącym cenom, a nie zmianie zwyczajów zakupowych – dodaje.

Czytaj także:  Niedziele handlowe 2020. W te niedziele będzie można zrobić zakupy w 2020 roku 

Z danych firmy wynika, że wpływ zakazu rozkłada się bardzo nierówno – najlepiej radzą sobie z nimi centra duże, które dzięki rozbudowanej części usługowej i rozrywkowej mogą pracować w niedziele niehandlowe. W efekcie ich obroty wzrosły o 3,5 proc., a liczba klientów o 1,9 proc.

– Większa liczba niedziel niehandlowych w ubiegłym roku nie miała większego wpływu na wyniki. Pełne za 2019 r. ogłosimy 12 marca, ale dane z pierwszej połowy roku pokazują wzrost kluczowych wskaźników – odwiedzalności i sprzedaży – odpowiednio o 2 i 6 proc. – mówi Wojciech Knawa, członek zarządu EPP odpowiedzialny za zarządzanie nieruchomościami. – Klienci na zakupy zamiast niedziel wybierają inne dni; u nas największy wzrost odnotowaliśmy w soboty, czwartki i wtorki – dodaje.

Podkreśla, że operatorzy galerii handlowych mieli już sporo czasu, aby się przystosować do zakazu. – Jako pierwsi na rynku uruchomiliśmy autorski program animacji społeczno-kulturalnych organizowanych w niedziele niehandlowe, który przyczynił się do zwiększenia odwiedzalności w obiektach EPP w 2019 r. W ubiegłym roku w prowadzonych przez nas aktywnościach w niedziele bez handlu wzięło udział ponad 500 tys. osób – dodaje Wojciech Knawa.

Potwierdza to operator sieci Factory, z pięcioma centrami w Polsce. W 2019 r. odwiedziło je ponad 12,3 mln klientów, nieznacznie mniej niż rok wcześniej, ale sprzedaż wzrosła 3 proc. – Stabilny rozwój i wzrost zainteresowania konceptem outletowym w Polsce to efekt dobrego rozpoznania, ale i kreowania oczekiwań klientów – mówi Bożena Gierszewska-Mroziewicz, szef Neinver w Polsce.

Idą nowe problemy

Obiekty małe mają mniej klientów, ale ich obroty rosną, co jest efektem m.in. napływu środków w ramach programów społecznych. Już centra średnie tracą zarówno, jeśli chodzi o obroty, jak i klientów.

Zakaz na rynek nadal będzie wpływał, ten rok oznacza już tylko siedem niedziel handlowych, zatem wyniki odwiedzalności raczej znów będą gorsze.

– Konsumenci do ograniczeń się przyzwyczaili. Przeważa negatywna ocena zakazu handlu w niedzielę, ponad 50 proc. źle go postrzega, choć przewaga nad zwolennikami nie jest wielka – mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Iquiry Research. „Rzeczpospolita" jako pierwsza poznała wyniki sondażu. Wynika z niego, że 40 proc. przeciwników źle ocenia zakaz, ponieważ nie mają czasu na zakupy w inny dzień. – Z tego powodu choćby częściej korzystamy z e-sklepów i generalnie kupujemy mniej, skupiając się na rzeczach najpotrzebniejszych – dodaje Górnicka. W efekcie po kilkanaście procent badanych wskazuje, iż produkty z kategorii odzież, obuwie, elektronika, kosmetyki czy dom i ogród kupuje częściej online.

Zamieszanie wokół koronawirusa sektorowi się nie przysłuży i można oczekiwać, że w miarę pojawiania się kolejnych zachorowań coraz więcej osób będzie unikało dużych skupisk ludzi.

Sektor i tak rozwija się w Polsce coraz wolniej. – Choć centra handlowe pozostają najpopularniejszym formatem na polskim rynku, to aktywność deweloperów w tym segmencie systematycznie spada. W 2019 r. do użytku oddano 169 tys. mkw. w centrach handlowych, a to o 100 tys. mkw. mniej niż jeszcze rok wcześniej. Taki rezultat pokazuje dywersyfikację oraz dojrzałość polskiego rynku – mówi Joanna Tomczyk, starszy analityk rynku w JLL.

Nowe obiekty są jednak planowane również w największych i najbardziej nasyconych nimi aglomeracjach. – Obecnie realizowanych i planowanych jest kilkanaście projektów typu mixed-use, np. w Warszawie Fabryka Norblina i Browary Warszawskie, a w Łodzi Monopolis i Fuzja – mówi Marta Cegielnik, senior associate w dziale powierzchni handlowych Colliers International.

Miejsce jest, ale na nowe koncepty

W budowie jest ok. 217 tys. mkw. centrów handlowych z terminem oddania do końca 2021 r. Jak podaje firma JLL, deweloperzy coraz chętniej inwestują w nowe formaty. W minionym roku na rynek trafiło blisko 210 tys. mkw. w ramach parków handlowych i wolnostojących magazynów handlowych, o 29 proc. więcej niż w roku poprzednim. 2019 r. był także owocny dla mniejszych formatów, w tym centrów convenience, w którym łącznie do użytku oddano blisko 138 tys. mkw. – najwięcej w historii.

To efekt zarówno rosnącego nasycenia rynku tradycyjnymi centrami handlowymi, jak i nowych oczekiwań klientów, którzy coraz częściej chcą, aby firmy kosztem oferty handlowej rozwijały liczbę punktów usługowych czy poświęconych szeroko rozumianej rozrywce, nie tylko sieciom kinowym.

Opinia dla „rz"

Grzegorz Pilch, prezes VRG (marki Vistula, W.Kruk czy Wólczanka)

Brak niedziel odczuwamy, nie uda się nam odrobić wynikających z tego powodu strat. Oczywiście część klientów przesunęła zakupy na inne dni, ale niedziela była szczególna, podejmowano decyzje o impulsowych zakupach. Tego nam inne dni czy kanał internetowy nie zrekompensuje. Dodatkowo obecnie można zauważyć dużą niepewność wśród konsumentów wokół tematu koronawirusa, sytuacja na giełdzie jest także bardzo trudna. Taka atmosfera nie sprzyja decyzjom o zakupach zwłaszcza towarów luksusowych, co jest niepokojące.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA