Reklama

Wolny handel z Kanadą

Na podpisanej umowie najwięcej zyskają europejscy producenci samochodów, leków i serów. Bruksela musi teraz przekonać obywateli krajów UE, że także oni będą beneficjentami.

Aktualizacja: 31.10.2016 08:53 Publikacja: 30.10.2016 19:53

Wolny handel z Kanadą

Foto: 123RF

W niedzielę Unia Europejska i Kanada podpisały w Brukseli umowę gospodarczo-handlową (CETA), która ma pobudzić wzajemny handel, wzmocnić stosunki gospodarcze i ułatwić tworzenie miejsc pracy. Strony chcą osiągnąć te cele dzięki zniesieniu 99 proc. ceł oraz usunięciu barier utrudniających firmom rozwój.

Porozumienie zostało podpisane przez Donalda Tuska, szefa Rady Europejskiej, Jeana-Claude'a Junckera, przewodniczącego Komisji Europejskiej, Roberta Fico, premiera Słowacji (kraj ten pełni obecnie przewodnictwo w UE), oraz przez Justina Trudeau, premiera Kanady.

Będą oszczędności

– Znaczenie umowy CETA wykracza poza sprawy handlowe. Podjęte decyzje pokazują, że dezintegracja wspólnoty nie musi być trwałą tendencją, że wciąż mamy dość siły i determinacji – przynajmniej część z nas – by przeciwstawić się fatalizmowi na temat upadku naszego politycznego świata – mówi Tusk. Jego zdaniem alternatywą dla wolnego handlu jest izolacjonizm i protekcjonizm, powrót do egoizmów narodowościowych, a w efekcie zagrożenie konfliktami zbrojnymi. Według Donalda Tuska teraz priorytetem powinno być przekazanie obywatelom przekonujących informacji na temat CETA. – Musimy być w stanie przekonać obywateli, że wolny handel jest w ich interesie, a nie tylko w interesie wielkich korporacji – dodał Tusk.

Szef kanadyjskiego rządu zauważał z kolei, że przez ostatni rok udało się wypracować takie rozwiązania, które zabezpieczają m.in. prawa pracownicze, zapewniają ochronę środowiska oraz ochronę zdrowia publicznego, czyli to, co ludzi najbardziej interesuje. Jego zdaniem zarówno mieszkańcy UE, jak i jego kraju niemal natychmiast odczują korzyści związane z podpisaniem CETA.

Na poparcie tej tezy przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker podał, że zniesienie ceł przyniesie europejskim eksporterom dóbr przemysłowych i rolnych oszczędności sięgające 0,5 mld euro rocznie. – Jednocześnie chronimy wszystko, na czym zależy mieszkańcom UE i Kanady: przyzwoite warunki w miejscu pracy, zdrowie i bezpieczeństwo, różnorodność kulturową, jakość środowiska – stwierdził Juncker.

Reklama
Reklama

Obawy Europejczyków

CETA, mimo że nie jest tak kontrowersyjną umową jak ta przygotowywana z USA, jednak budzi obawy dużej części Europejczyków. Najlepszym tego przykładem był sprzeciw zgłaszany przez belgijski francuskojęzyczny region Walonia. W pewnym momencie wydawało się nawet, że z tego powodu do zawarcia umowy nie dojdzie. Walonia obawiała się, że CETA może przynieść obniżenie norm środowiskowych, otworzyć rynek dla żywności genetycznie modyfikowanej i wzmocnić wpływ wielkich korporacji na prawodawstwo w krajach UE. Na takie zagrożenia wskazują zresztą wszyscy przeciwnicy porozumienia z Kanadą.

Do wejścia w życie postanowień CETA jeszcze daleka droga. Umowę muszą ratyfikować parlamenty 28 krajów UE i Parlament Europejski. Mimo to niektóre postanowienia będą stosowane wcześniej. Chodzi zwłaszcza o kwestie dotyczące zniesienia ceł.

Obroty między UE i Kanadą wynoszą 61,5 mld euro. Dzięki CETA mają się zwiększyć o 23 proc. Kraje UE największe korzyści mają odnieść m.in. na handlu samochodami, lekami i serami, a Kanadyjczycy na handlu mięsem i zbożami.

Gospodarka
Donald Trump jednak nie nałoży na kraje UE karnych ceł za obronę Grenlandii
Gospodarka
Europarlament wysłał umowę z Mercosurem do TSUE. Dwa lata czekania
Gospodarka
Polska 2026+. Nowy raport o wyzwaniach rozwoju w zmieniającym się świecie
Gospodarka
Nowe zagrożenia gospodarcze na mapie Europy. Globalizacja w gorzkim wydaniu
Gospodarka
Chiny i USA uderzają w niemiecki eksport
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama