fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Jakub Borowski: Rozpad koalicji nie zaszkodzi istotnie złotemu

tv.rp.pl
Ożywienie gospodarcze się wypłaszcza. Dotyczy to zarówno konsumpcji jaki produkcji - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole w Polsce, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Obecne polityczne zamieszanie wpłynie na gospodarkę?

To zależy czy skończy się to wcześniejszymi wyborami. Wtedy jakiś negatywny wpływ na kurs złotego byłby zauważalny. Pojawiłyby się wątpliwości czy pojawi się rząd, który będzie realizował zbliżoną politykę czy inną. Generalnie, to, co się dzieje nie powinno mieć istotnego wpływu na kurs złotego, nawet w sytuacji, kiedy doszłoby do rozpadu koalicji.

I tak już mamy do czynienia z bardzo słabym złotym. W stosunku do euro to prawie 4,5 zł, dolar ponad 3,7 zł. Można sobie wyobrazić, żeby się bardziej osłabił?

W odniesieniu do tego, co było przed pandemią mamy kilka procent osłabienia w stosunku do euro. Nie jest to znaczące osłabienie i nie ma powodu do niepokoju. Tylko scenariusz przyspieszonych wyborów byłby niepokojący.

Dla całej gospodarki jest to pewne ryzyko, bo jest pokusa prezentów politycznych, kupowania wyborców i zacznie się kolejny festiwal obietnic.

Pole manewru w polityce fiskalnej jest już nieduże. Przyjmijmy, że prognozy Ministerstwa Finansów, czyli deficyt na poziomie 12 proc. w tym i 6 proc. PKB w przyszłym roku, dług w okolicach 64 proc. PKB, to najbardziej prawdopodobny scenariusz. W kolejnych latach trzeba będzie ustabilizować ten dług, następnie go obniżać. Agencje ratingowe jeszcze nie są poważnie zaniepokojone sytuacją w finansach publicznych, ale jak się wczytamy w wypowiedzi przedstawicieli agencji, tam widać sygnały, że chcieliby poznać ścieżkę finansów publicznych w dłuższej perspektywie. Chcą zobaczyć, że w horyzoncie najbliższych lat mamy do czynienia z ustabilizowaniem sytuacji. Jeżeli teraz mielibyśmy festiwal obietnic i byłyby to duże kwoty zwiększające deficyt, to pojawiłby się czynnik ryzyka dla złotego.

Z drugiej strony biznes może mieć nadzieje złagodzenia kwestii sądownictwa. Odejście ministra Ziobry oznaczałoby kres różnych pomysłów, jak zajmowanie majątków, dokręcania śruby. To jest realne?

Nie potrafię ocenić prawdopodobieństwa tego scenariusza. Możliwe są różne scenariusze. Jednym z nim jest wskazywany przez komentatorów sceny politycznej rozpad koalicji i ponownejej utworzenie. Musimy czekać na rozwój wypadków. W tle toczy się ważna dyskusja z UE dotycząca praworządności, która istotna w kontekście kolejnego budżetu unijnego i funduszu odbudowy po pandemii COVID-19.

W jakim otoczeniu gospodarczym dzieje się to zamieszanie rządowe? Wychodzimy już z kryzysu? Państwa prognozy dotyczące spadku PKB Polski w tym roku były optymistyczne.

W połowie kwietna przedstawiliśmy prognozę spadku -3,8 proc. Utrzymywaliśmy ją do połowy września. Lepsze dane za II i III kw. skłoniły nas, żeby podnieść prognozę do -2,8 proc. To wciąż dotkliwy spadek. Ożywienie gospodarcze nam się wypłaszcza. Dotyczy to zarówno konsumpcji jak i produkcji. Mamy spadek aktywności w budownictwie, nastąpi również wyhamowanie w usługach (zwłaszcza tych znajdujących się pod wpływem pandemii).

No i słabe dane produkcji przemysłowej. 1,5 proc. to rachityczny wzrost.

Sygnalizowaliśmy, że ożywienie będzie coraz wolniejsze. Po silnych wzrostach postlockdownowych, kiedy mieliśmy do czynienia z przywracaniem łańcuchów dostaw, ożywienie traci impet. Profil PKB w tym roku i przyszłym będzie przypominał logo firmy Nike. Wyraźny spadek na początku i stopniowe ożywienie. Nie będzie to wzrost liniowy, a troszkę poszarpany. W III kw. odnotujemy wyraźne odbicie aktywności, potem będzie ono coraz wolniejsze.

W kolejnym roku będzie stagnacja czy dalszy wzrost?

Będzie to rok wzrostu, bo działa efekt bardzo niskiej bazy. Odbijamy się od bardzo niskiego poziomu aktywności gospodarczej, który został sztucznie zaniżony przez lockdown. Jeżeli startujemy z tak niskiego poziomu, to jeśli w przyszłym roku nie będzie lockdownu, musimy wyraźnie wzrosnąć. Nasza prognoza to wzrost o 3,6 proc. PKB. Pozostaniemy w uścisku pandemii w I kw., więc aktywność gospodarcza, zwłaszcza w usługach, będzie ograniczona. Akcelerator wzrostu, czyli środki napływające w ramach grantów przyznanych w ramach unijnego funduszu odbudowy, będą napływać powoli. Musimy przetrwać przez najbliższe 3 kwartały. Druga połowa przyszłego roku już będzie całkiem przyzwoita. Kolejne 2 lata powinny być bardzo dobre. Spadek inwestycji zakończy się w drugiej połowie przyszłego roku i zacznie się odbudowa majątku trwałego, wspierana przed inwestycje odtworzeniowe.

Jak te wszystkie parametry sytuują nas na tle innych krajów europejskich? Ostatnio się mówiło, że jesteśmy w czołówce.

Nasza prognoza wskazuje na to, że spadek aktywności gospodarczej w tym roku w Polsce będzie relatywnie płytki na tle rozwiniętych krajów UE. Krajów, które zostały silnie dotknięte szokiem zewnętrznym przez spadek popytu na eksport i tych, które miały dużą ekspozycję na turystykę. Skala stymulacji fiskalnej w Polsce była i będzie jedną z najwyższych w UE. Mamy do czynienia z bardzo dużą interwencją podjętą w celu ustabilizowania rynku pracy i sytuacji finansowej firm. Te 2 czynniki sprawiają, że Polska przechodzi przez pandemię, może nie suchą nogą, ale relatywnie łagodnie w stosunku do krajów rozwiniętych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA