Gospodarka

Groźny chiński dług

Bloomberg
Pęknięcie bańki kredytowej jest przepowiadane już od lat.

Bazylejski Bank Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) ostrzegł niedawno w raporcie, że globalny kryzys finansowy może powrócić. Ryzyko to jest związane z zacieśnianiem polityki pieniężnej przez Fed oraz inne główne banki centralne świata.

„Normalizacja polityki pieniężnej niesie ze sobą wyzwania bez precedensu. Może wywołać lub wzmocnić finansowe wstrząsy w bardziej wrażliwych krajach" – piszą analitycy BIS.

Problemem jest również rosnące zadłużenie w gospodarce, a pod tym względem negatywnie wyróżniają się Chiny. Według wyliczeń BIS łączny dług publiczny i prywatny (nieobejmujący sektora finansowego) wzrósł w Chinach przez ostatnie dziesięć lat o 191 pkt proc. PKB. W USA zwiększył się o 29 pkt proc. PKB, w Wielkiej Brytanii o 36 pkt proc., a w Japonii o 52 pkt proc.

Wyliczenia BIS mówią również, że akcja kredytowa rosła w Chinach o 24,6 pkt proc. więcej, niż wynikałoby to z trendu gospodarczego, a w Hongkongu o 30,3 pkt proc. Każda taka zwyżka powyżej 10 pkt proc. jest już uznawana za powód do alarmu.

Chińska gospodarka po wybuchu kryzysu z 2008 r. była potężnie stymulowana za pomocą akcji kredytowej. Strumień kredytów z państwowych banków pozwalał na sfinansowanie wielkich inwestycji budowlanych, które pobudzały „starą gospodarkę" ChRL, czyli m.in. przemysł i budownictwo. Skutkiem ubocznym tej polityki była bańka na rynku nieruchomości, która pękła pod koniec 2014 r., i pogorszenie się jakości portfela kredytowego banków. Gdy strumień z kredytami był przykręcany, do akcji wkraczały parabanki. Rosło lewarowanie i zaczęło dochodzić do pierwszych bankructw na obligacjach korporacyjnych.

Do tego dochodzi problem złych długów. W 2015 r. wzrosły one o 51 proc. i stanowiły ok. 3 proc. portfela kredytowego chińskich banków. Może się to wydawać niewielką wartością, ale zeszłoroczne prognozy Credit Agricole CIB mówiły, że w 2020 r. przy negatywnym scenariuszu odsetek ten może sięgnąć już nawet 9 proc.

Współczynnik wypłacalności chińskich banków core Tier 1 spadłby wówczas nawet do 5 proc., a chiński sektor bankowy potrzebowałby... 2 bln dol. rekapitalizacji. 2 bln dol. na rekapitalizację chińskich banków to o ok. 1,3 bln dol. więcej, niż w 2008 r. przeznaczono na wsparcie dla amerykańskich instytucji finansowych w ramach programu TARP. Analitycy Credit Agricole CIB wskazywali jednak, że chiński rząd byłby w stanie udzielić takiej pomocy – zwłaszcza że sektor bankowy w Chinach jest zdominowany przez państwo.

Problemy mogą się pojawić w większym stopniu w długim terminie. Richard Koo, analityk banku Nomura, stworzył określenie „recesja w bilansach", opisujące to, co zdarzyło się w Japonii w trakcie dwóch straconych dekad (od lat 90.).

Zauważył, że gdy dług spółek sięga wysokiego poziomu, polityka pieniężna staje się coraz mniej skuteczna. Spółki skupiają się bowiem na spłacie długu i nie chcą zaciągać nowych pożyczek, nawet jeśli koszt kredytu jest niemal zerowy. To teoretycznie mogłoby się wydarzyć w chińskiej gospodarce w razie kryzysu.

Pęknięcie bańki kredytowej w Chinach i wielki kryzys finansowy są przepowiadane przez analityków z różnych ośrodków już od wielu lat i z pewnością chińskie władze też się wsłuchują w tego typu spekulacje.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL