fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Pomost między światem Wschodu a Zachodem

Polski pawilon sąsiaduje z okazałą ekspozycją Watykanu, gdzie w sposób multimedialny pokazuje się, jak powstał świat.
Rzeczpospolita/Paweł Rożyński
Polskie firmy wiążą coraz większe nadzieje z Kazachstanem i jego petrodolarami. Kazachstan – ze światowymi inwestycjami. Widać to po otwartej przed tygodniem wystawie Expo 2017 w stolicy kraju, Astanie.

W kompleksie o powierzchni 113 hektarów zwieńczonym największą na świecie kulą, w której oczywiście znajduje się ekspozycja gospodarza, znajdują się 93 pawilony narodowe. Wystawa, na którą kraj przeznaczył ponad 1,5 mld dolarów, odbywa się pod hasłem energii przyszłości.

Odczarowujemy węgiel

Choć w innych pawilonach widać wiatraki, panele słoneczne i auta elektryczne, na polskiej ekspozycji dominuje węgiel i bazujące na nim „czyste" technologie, jak jego gazyfikacja. Chwalimy się też przykładami rewitalizacji terenów pokopalnianych.

– Chcemy odczarować węgiel, pokazać jego czystość, udowodnić, że jeszcze się nie skończył, a do tego jest tańszy – tłumaczy Andrzej Stefański, komisarz polskiej wystawy na Expo 2017. Jego zdaniem główne cele naszej ekspozycji to promowanie polskiej obecności gospodarczej w Kazachstanie, zwłaszcza w energetyce, wspieranie Łodzi jako kandydata do organizacji Expo 2022 i umocnienie więzi z lokalną Polonią.

Drugi obok węgla dominujący element wystawy to pochłaniające dwutlenek węgla lasy. – Robią na Kazachach największe wrażenie. Lasy zajmują tu ledwie 2 proc. powierzchni kraju – mówi Stefański. W Astanie rosną tylko karłowate drzewka, pieczołowicie sadzone (Polska ma wkrótce dostarczyć jako dar 300 kolejnych). Nie są w stanie wytrzymać długo trudnego klimatu, kiedy zimą temperatury dochodzą do minus 40 stopni, a latem plus 40. W polskim pawilonie Kazachowie mogą powdychać, po naciśnięciu odpowiedniego guzika, zapach lipy czy posłuchać ryku jelenia. Na ekranie można też nakarmić jelenia czy (co budzi w polskich zwiedzających nie najlepsze ostatnio skojarzenia) ściąć drzewo.

Choć głównym tematem jest energia, dużo pawilonów pokazuje, a nawet sprzedaje swoje produkty, Czesi mają piwo, rowery i samoloty, Szwajcarzy ofertę turystyczną i zegarki.

Kuszenie inwestorów

Kompleks Expo jest największym w i tak już najeżonej gigantycznymi budowlami i monumentami stolicy Kazachstanu, która z małego miasteczka w stepie na północy kraju stała się blisko milionową aglomeracją. To element ambicji prezydenta Nursułtana Nazarbajewa, który od 1989 roku trzyma żelazną ręką kraj zamieszkany przez 140 grup etnicznych i 17 wyznań religijnych. Liczy, że będzie pośrednikiem między Wschodem i Zachodem i uniezależni kraj od Rosji, choć Kazachstan pozostaje członkiem Unii Eurazjatyckiej.

Ma do tego narzędzie – niezmierzone bogactwa naturalne (w Kazachstanie występuje 99 spośród 105 pierwiastków chemicznych z tablicy Mendelejewa), zwłaszcza ropę naftową, której wydobywa się 80 mln ton rocznie. Zbytnie uzależnienie od niej gospodarki to jednak przekleństwo Kazachstanu (dochody pochodzące z ropy i gazu stanowią ponad 60 proc. wpływów budżetowych). Spadek cen baryłki ropy z ponad 100 do 40–50 dol. w ostatnich dwóch latach to poważny cios dla gospodarki.

Nic dziwnego, że rząd stawia na jej dywersyfikację i chce przyciągnąć zagraniczne inwestycje. – Zaniedbywaliśmy ten rynek przez wiele lat, choć nasz kraj i towary kojarzą się tu bardzo dobrze. Mieszkańcy Kazachstanu pamiętają z czasów ZSRR polskie kosmetyki, tekstylia i słodycze – mówi Michał Polański, dyrektor departamentu promocji gospodarczej w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Te ostatnie można znaleźć i dziś: krówki na bazarze czy michałki w supermarkecie. Widać też podróbki polskich towarów, jak w supermarkecie żółte prostokątne opakowanie z napisem cyrylicą „Pticze mołoko". – Czy wie pan, co to jest? – pyta usłużna ekspedientka. – Bardzo dobre. W Kazachstanie uwielbiamy słodycze z czekoladą.

Polacy wśród stepów

Na miejscu działa aktywnie około 100 polskich firm. Najbardziej znana jest Polpharma, która w 2011 roku przejęła największego lokalnego producenta leków Chimpharm. Zainwestowała w dwie fabryki ponad 100 mln dolarów. Kazachstan ma być bramą do ekspansji także na inne kraje regionu. Z kolei w chemii budowlanej króluje Selena. – Mamy prawie połowę rynku pianek montażowych, a nasza marka Tytan jest tu ich synonimem, jak adidas w przypadku butów sportowych – chwali się Marek Stec, szef Seleny w Kazachstanie.

Jego zdaniem firma, która ma tu 20 mln dol. rocznych obrotów, wygrała z zagraniczną konkurencją, gdyż nie bała się tego rynku. Uruchomiła oddziały w wielu miastach i miała wszystkie produkty dostępne od ręki. Kazachowie są niecierpliwi, chcą wszystko mieć natychmiast. To Azja, partnera trzeba dobrze poznać i pielęgnować takie więzi. Kluczowe są relacje, pokazywanie się i bajerowanie. Dużo tu teatru.

Selena ma tu dwie fabryki. Nową otwierano podczas telemostu z prezydentem Nazarbajewem. Prezes polskiej firmy zameldował mu gotowość i uruchomił zakład, naciskając symboliczny, wielki czerwony guzik. Stąd popłyną suche zaprawy do Rosji, pozwalając, jako produkt kazachski, na uniknięcie wysokich ceł.

Są też mniej znane i mniejsze firmy. Np. Engave zdobyła duży kontrakt na system informacji pasażerskiej w Astanie dla 900 autobusów wraz z multimedialnymi mediami reklamowymi.

Szlaki w Kazachstanie przecierał źle kojarzący się inwestorom giełdowym Petrolinvest, założony przez Ryszarda Krauzego. Miał wydobywać ropę, ale mimo wielu lat wierceń sukcesu nie osiągnął.

Szansa na wzrost

W ostatnich latach wzajemne obroty handlowe spadały. W 2014 roku wyniosły 2,3 mld dol., w 2015 – 1,35 mld. Dlaczego? Przede wszystkim z powodu spadku cen ropy i dewaluacji rodzimej waluty tenge. Importowane polskie towary stały się droższe. – Ten rok powinien być przełomowy. Widać już to po rosnącym wzajemnym zainteresowaniu firm z obu krajów – ocenia Michał Polański.

Potwierdza to wiceminister gospodarki Kazachstanu Serik Żumangarinov. – Polskie firmy są tu zainteresowane nawet usługami komunalnymi i oczyszczaniem rurociągów – mówi.

Widać jednak pewne zniecierpliwienie po stronie kazachskiej, która liczyła na więcej. Prezydent Nazarbajew podczas ostatniej wizyty w Polsce powiedział, że 25 lat na wzajemne badanie się już zdecydowanie wystarczy.

– Stawiamy na dywersyfikację produkcji w Kazachstanie. Chcemy też wspierać średnie i małe firmy, których udział w gospodarce sięga tylko 25 proc., podczas gdy w Polsce to 67 proc. Interesują nas wasze doświadczenia, zwłaszcza jak radzicie sobie z rozwijaniem startupów – mówi Serik Żumangarinov.

Choć klimat tu trudny, to warunki do prowadzenia biznesu często lepsze niż w Polsce Inwestycje w Kazachstanie wspiera Narodowy Fundusz Rozwoju, zwracając nawet 30 proc. Firmy zagraniczne mogą liczyć na dziesięć lat zwolnienia z podatków. Jeszcze lepsze warunki mają w dziesięciu specjalnych strefach ekonomicznych. Minusem jest wciąż biurokracja i długie procedury.

Kraj nie ma wyjścia – musi prywatyzować, by pozyskać środki do budżetu i zwiększyć wydajność firm. Państwo chce wystawić udziały w ponad 800 przedsiębiorstwach, w tym ponad 60 uznawanych za strategiczne.

Astana i reszta

Choć kraj dokonał ogromnego skoku cywilizacyjnego, a PKB na głowę w liczącym 16,5 mln mieszkańców Kazachstanie jest już tylko niespełna 10 proc. niższe niż w Polsce, rząd musi liczyć się z wieloma problemami, np. brakami wody, co jest odczuwalne także w Astanie. To problem także polityczny, bo Uzbekistan, Kirgizja i Chiny pobierają coraz więcej wody z rzek płynących do Kazachstanu.

Rośnie także niezadowolenie wśród młodych ludzi, którzy coraz bardziej zwracają uwagę na słabnące perspektywy zatrudnienia, a mniej na budujące dumę narodową imponujące budowle, w stylu Han Shatyr – największego centrum rozrywkowo-handlowego w Kazachstanie w kształcie jurty (mieści nawet plaże z basenami), czy Bayterek – 105-metrowej wieży widokowej zaprojektowanej ponoć przez samego Nazarbajewa i nawiązującej do legendy o drzewie życia i magicznym ptaku szczęścia.

W dodatku mieszkańców bogatej, przeżywającej boom budowlany Astany, gdzie ceny mieszkań sięgają już nawet równowartości 25 tys. zł za mkw., i dawnej stolicy Ałmaty wciąż dzieli przepaść z resztą kraju. Na wsiach brakuje często dostępu nawet do bieżącej wody i elektryczności.

O przyszłości kraju zdecydują ceny ropy. Jeśli mocno spadną, Kazachstan może przestać być najstabilniejszym i najbardziej tolerancyjnym krajem w regionie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA