fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Co zrobić, by powstrzymać spowolnienie gospodarcze

iStockphoto
Zagrożeniem dla gospodarki nie jest to, że tempo wzrostu zwolni w tym roku do 3 proc. PKB, ale niepewność, czy potem nastąpi ożywienie.

Zwiększa się obawa przed stagflacją: szybko rosnącymi cenami przy spowalniającym wzroście gospodarczym. Warto się zastanowić, jaka polityka może ograniczyć takie ryzyko. Prof. Jerzy Hausner, były członek RPP, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie (UEK), zaprosił przedsiębiorców i ekonomistów do dyskusji o perspektywach polskiej gospodarki. „Rzeczpospolita" była patronem debaty, jaka odbyła się w trakcie sympozjum „Współczesna gospodarka i administracja publiczna" .

– Coraz mniej pewne jest to kiedy nastąpi punkt zwrotny i zacznie się ożywienie – mówił prof. Hausner. Jego zespół prognozuje, że wzrost PKB może w tym roku zwolnić do 3 proc. Ważne, by spowolnienie inwestycji i eksportu netto zatrzymało się i dały one przynajmniej 1-proc. wkład do wzrostu PKB. – Jaka polityka gospodarcza może wzmocnić wzrost, a jakie działania go blokują? – pytał Hausner uczestników debaty. Wzięli w niej udział: Rafał Baniak, wiceprezydent Pracodawców RP; Tomasz Chróstny, wiceprezes UOKiK; prof. Jan Czekaj, ekonomista z UEK; Mirosław Gronicki, były minister finansów; Wojciech Przybylski, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego, i Błażej Mazur z UEK, jeden z ekonomistów przygotowujących prognozy w zespole prof. Hausnera.

– Premier Mateusz Morawiecki przedstawił w 2016 r. strategię odpowiedzialnego rozwoju, w której przewidywał, że inwestycje będą stanowiły 23–25 proc. wkładu we wzrost gospodarczy. Równocześnie podjęto działania fiskalne wpływające na wzmocnienie konsumpcji. Istnieje rozbieżność między planami strategicznymi a polityką fiskalną. Nie da się równocześnie zwiększyć udziału inwestycji i konsumpcji w PKB – uważa prof. Jan Czekaj.

Zagrożeniem dla równowagi makroekonomicznej jest sposób, w jaki rząd doprowadził do zrównoważenia budżetu. – Dzięki zabiegom księgowym mamy ukryty deficyt rzeczywisty równy 1,8 proc. PKB – dodał prof. Czekaj.

Mirosław Gronicki uważa, że niespodziewany skok inflacji jest groźny: – Presja inflacyjna rośnie. Ceny żywności mogą rosnąć wolniej, ale możliwy jest wzrost cen regulowanych: energii elektrycznej i paliw, wywozu śmieci. Jeśli spowolnienie gospodarcze okaże się głębsze, to dochody z podatków pośrednich mogą być niższe od przewidzianych w budżecie na ten rok – zaznaczył ekonomista.

– Gospodarka jest bardziej odporna, niż nam się wydawało – uważa Wojciech Przybylski. Dowodem jest to, że prognozy przewidują, iż PKB zwolni tylko do 3 proc., a firmy wydają więcej pieniędzy na badania i rozwój, coraz częściej stawiają na jakość inwestycji. Wyzwaniem jest tempo zmiany struktury gospodarki. – Dla części firm może być to bolesna zmiana, bo oznacza upadłości i konsolidację – dodał Wojciech Przybylski.

Podobnie dobrze stan gospodarki i politykę gospodarczą ocenił Tomasz Chróstny. – Polska nigdy nie była tak przygotowana na spowolnienie jak obecnie. Konsumpcja silnie wzrosła dzięki rosnącym wynagrodzeniom. Dodatkowo zwiększają się oszczędności gospodarstw domowych (800 mld zł) i przedsiębiorców (ponad 200 mld zł) – mówił wiceprezes UOKiK. Przyznał, że poważnym problemem jest inflacja i potrzeba aktywnej polityki antyinflacyjnej. Dla wzmocnienia wzrostu w polityce gospodarczej ważne są również: tworzenie ram dla rozwoju inwestycji oraz działania na rzecz ograniczenia zatorów płatniczych.

– Bez inwestycji gospodarka nie będzie się rozwijała – ripostował Rafał Baniak. Zwrócił uwagę na nieprzewidywalność warunków, w jaki działa biznes: – Płaca minimalna wzrosła prawie o 16 proc., koszty zwiększa program PPK. Prawo nie dość, że jest przygotowane w pośpiechu, to jeszcze ponad połowa ustaw została przyjęta bez konsultacji społecznych.

– Co takiego się dzieje, że firmy, mając oszczędności, nie przeznaczają ich na inwestycje – pytał prof. Hausner. Jego zdaniem należy wspomóc firmy w inwestowaniu w rentowność. Potrzebne jest wzmocnienie polityki sektorowej, mikroekonomicznej i podażowej.

Błażej Mazur uważa, że niebezpieczeństwem wynikającym z obecnego wysokiego poziomu inflacji (przy niskich stopach NBP) będzie próba dostosowania się firm poprzez podwyżki cen.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA