fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Prezes NBP: Gdyby nie UE, mielibyśmy tanią energię

inflacja, NBP, ceny energii,
AdobeStock
Prezes NBP obwinił zagraniczne firmy oraz unijne regulacje klimatyczne za to, że inflacja w Polsce stała się nieprzewidywalna i w minionym roku utrzymywała się powyżej celu tej instytucji.

Podczas piątkowej widekonferencji prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Adam Glapiński ocenił, że obawy o nadmierny wzrost inflacji w Polsce są nieuzasadnione. Jeśli już, to grozi nam inflacja zbyt niska.

- Nie rozumiem, skąd ogromne zaniepokojenie obserwatorów rzekomą groźbą wybuchu inflacji. Żadne dane tego nie potwierdzają. Ani perspektywy rozwoju gospodarczego, ani kształtowanie się cen światowych, ani dynamika płac i kształtowanie się sytuacji wewnętrznej. Jest wprost przeciwnie: zaniepokojenie można mieć przeciwnym trendem – powiedział prezes NBP przypominając, że strefa euro boryka się z zagrożeniem deflacją.

Czytaj także: Adam Glapiński: Dopuszczam ujemne stopy procentowe w Polsce

W grudniu indeks cen konsumpcyjnych, główna miara inflacji w Polsce, wzrósł o 2,4 proc. rok do roku, po 3 proc. w listopadzie. W pierwszych miesiącach ub. r. inflacja dochodziła do 5 proc., a średnio w 2020 r. wyniosła 3,4 proc., najwięcej od 2012 r.

- Od początku 2020 r. inflacja obniżyła się prawie dwukrotnie. Teraz jest w pełni zgodna z celem NBP (bank centralny ma za zadanie utrzymywanie wzrostu CPI na poziomie 2,5 proc. z tolerancją odchyleń o 1 pkt proc. w każdą stronę – red.). W grudniu nastąpił też istotny spadek inflacji bazowej (nie obejmującej cen energii i żywności – red.), a aktualne prognoz sugerują, że w tym roku ten trend będzie kontynuowany – podkreślił prof. Glapiński.

Według niego „winne tego, że mamy do czynienia z jakimkolwiek wzrostem cen", są czynniki regulacyjne. „Jeden z tych czynników jest dla mnie kompletnie niezrozumiały. Chodzi o wzrost cen wywozu śmieci. To zjawisko absolutnie skandaliczne, że mamy w Polsce do czynienia z bezprecedensowym, o ponad 50 proc. rok do roku, wzrostem cen wywozu śmieci. To jest ewenement na skalę europejską, nie wiem, czy nie światową. To podbija nam bardzo inflację" – powiedział prezes NBP.

Według niego, winne tego stanu rzeczy są zagraniczne firmy. „Jak się temu przyjrzałem, to okazało się, że te ceny kształtują zagraniczne firmy. Cała ta sfera nie jest konkurencyjna, jest zoligopolizowana. To są zagraniczne firmy głównie. To się musi kiedyś skończyć. Nie może być tak, że banalny wywóz śmieci (...) podbija nam tak mocno inflację i psuje charakter oddziaływania polityki pieniężnej" – perorował prof. Glapiński

Prezes NBP tłumaczył również, że także ceny energii elektrycznej są kształtowane w wyniku unijnych regulacji, nakazujących ograniczanie emisji gazów cieplarnianych. Ze względu na to, że polska energetyka zdominowana jest przez węgiel, dostosowanie się do tych regulacji jest dla Polski kosztowne. - Gdyby nie te nieszczęsne regulacje unijne dotyczące ekologii i źródeł energii, które niestety w Polsce są oparte na węglu i przez jakiś czas muszą być oparte na węglu (...) to inflacji by w Polsce nie było. Gdybyśmy nie byli członkiem UE, to mielibyśmy tanią energię. Ale musimy robić to, czego się od nas wymaga i zrobimy to – tłumaczył w dalszej części konferencji prezes banku centralnego.

Wyraził nadzieję, że w najbliższych 20 latach uda się w Polsce zbudować szereg elektrowni atomowych, dzięki którym będziemy mieli tanią i ekologiczną energię. - UE zamiast tych wszystkich zielonych funduszy powinna nam udzielić zdecydowanej pomocy finansowej i wybudować na przykład kilka elektrowni atomowych. Radykalnie zmniejszyłaby wtedy emisje dwutlenku węgla, także tego, który napływa do Europy Zachodniej, z korzyścią dla całej planety, która podobno jest zagrożona – powiedział prof. Glapiński.

- Proponuję UE, żeby zbudowała nam elektrownie atomowe. Wtedy całkowicie zamkniemy wszystkie kopalnie. (...) UE wydałaby na to mniej pieniędzy niż na te wszystkie wymyślne źródła energii, które w polskich warunkach geograficznych nie mają takiej efektywności – dodał.

W grudniu, jak wynika z danych GUS, ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych były o niemal 12 proc. wyższe niż przed rokiem. Wywóz śmieci podrożał z kolei o ponad 53 proc. W rezultacie koszty użytkowania mieszkania lub domu wzrosły o 7,5 proc. rok do roku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA