fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Dwa lata w związku, 20 lat w długu

Po rozwodzie najlepiej sprzedać mieszkanie i spłacić kredyt. Nie zawsze jednak jest to możliwe
shutterstock
Kupując mieszkanie na kredyt, trzeba się liczyć z tym, że jak związek się rozpadnie, nadal będzie łączył bank.
Nic tak nie cementuje związku jak kredyt mieszkaniowy. Łączy on na długie lata – nawet po rozwodzie. Nie tak prosto jest się bowiem wyplątać ze wspólnego długu.

Osobno, ale z długiem

W majątku dorobkowym sąd dzieli tylko aktywa, długów już nie, bo nie pozwala na to kodeks cywilny. Byli małżonkowie długi muszą podzielić sami, ale i tak nie mają gwarancji, że po latach bank nie zapuka do obojga.
– Z punktu widzenia banku rozwód jego klientów nie stanowi dużego problemu. Nadal odpowiadają oni bowiem solidarnie za spłatę hipoteki – mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl
Oznacza to, że eksmałżonek będzie odpowiadał solidarnie za kredyt, nawet jeśli lokal zostanie przyznany byłemu mężowi lub byłej żonie. Bank może zapukać nawet po wielu latach i żądać spłaty, jeżeli osoba, która została w mieszkaniu, przestała to robić.
Dlaczego tak się dzieje, tłumaczy Iwona Radomska, ekspertka PKO BP. – Bank nie ingeruje w to, z czyjego konta lub w jakich proporcjach kredyt jest spłacany. W umowie kredytowej figurują osoby zobowiązane do spłaty kredytu i decyzja rozwodowa sądu, w tym także dotycząca podziału majątku, nic w tej kwestii nie zmienia – wyjaśnia.
Co więc zrobić, by uniknąć w przyszłości przykrych niespodzianek? Najprościej oczywiście sprzedać dom lub mieszkanie i spłacić kredyt. Nie zawsze jest to możliwe.
– Wówczas przy podziale majątku warto ustalić, które z małżonków stanie się właścicielem nieruchomości. Będzie to podstawą do wyłączenia z kredytu eksmałżonka, któremu ten lokal nie przypadnie w udziale – tłumaczy Anna Meunier, kierująca wydziałem kredytów hipotecznych w Banku Millennium.
Taki wniosek muszą jednak byli małżonkowie złożyć w banku wspólnie, bo oboje są kredytobiorcami. Poza tym musi się jeszcze na to zgodzić bank. A to nie jest regułą. Bank może powiedzieć „nie".
– Osoba, która chce samodzielnie spłacać kredyt, musi być właścicielem nieruchomości i mieć zdolność do samodzielnej spłaty kredytu. Bank bada więc jej zdolność kredytową jako docelowego kredytobiorcy. Może zdarzyć się tak, że kredyt będzie trzeba nadpłacić do takiej kwoty, na którą klient ma zdolność. Wówczas bank poprosi o dostarczenie m.in. dokumentów potwierdzających wysokość jego dochodów – podkreśla Anna Meunier.
Jeżeli w wyniku podziału majątku doszło do przeniesienia własności na jedną osobę, bardzo ważne jest także, by ta informacja została uwidoczniona w księdze wieczystej nieruchomości. W tym celu składa się wniosek do sądu wieczystoksięgowego.
– Stan prawny nieruchomości musi zawsze być zgodny ze stanem faktycznym. To ważne nie tylko dla banku, który będzie rozpatrywał wniosek, ale przede wszystkim dla samego właściciela – dodaje Anna Meunier.

Podmiana kredytobiorcy

Czasami kredytobiorcę udaje się podmienić.
– Nie jest to jednak częste, ponieważ wymaga dobrych relacji np. między eksmałżonkiem oraz rodzicami byłego męża lub byłej żony. Częściej byli małżonkowie decydują się na sprzedaż lokum i całkowitą spłatę kredytu. Jest to możliwe bez dodatkowych nakładów finansowych, jeśli dług kredytowy nie przekracza wartości rynkowej nieruchomości – twierdzi Andrzej Prajsnar.
Problem rozliczenia majątku po rozwodzie gości często na wokandach w sądach, w tym również w Sądzie Najwyższym. Dzieje się tak, kiedy rozwodowi towarzyszą spory, jak ma wyglądać podział wspólnego majątku.
Przede wszystkim spory dotyczą tego, jak traktować hipotekę ustanowioną na mieszkanie przy podziale majątku. Czy to obciążenie należy brać pod uwagę, czy też dzielić majątek, jakby hipoteki nie było.
Z jeden z uchwał SN podjętych w poszerzonym składzie wynika, że były małżonek może się domagać rozliczenia kredytu mieszkaniowego, który spłacił po rozstaniu.
W innym orzeczeniu SN stwierdził, że przy podziale majątku nie zawsze od wartości rynkowej mieszkania odlicza się zadłużenie hipoteczne. W tym wypadku była to odpowiedź na pytanie prawne Sądu Okręgowego w Łodzi. Rozstrzygał on spór między byłymi małżonkami Ewą i Gracjanem Z. Kupili oni w trakcie małżeństwa za kredyt hipoteczny mieszkanie warte 127 tys. zł. Kredyt wyniósł 48 tys. zł. Niestety, nie udało się im spłacić go w całości.
Po rozstaniu doszło między byłymi już małżonkami do sporu dotyczącego mieszkania. Musiał go rozstrzygnąć sąd rejonowy, który doszedł do wniosku, że od wartości mieszkania trzeba potrącić aktualną wartość zadłużenia hipotecznego. I dopiero wtedy tę wartość można przyjąć do rozliczenia między rozwiedzionymi małżonkami.
Z orzeczeniem sądu nie zgodziła się Ewa Z. Wniosła apelację do Sądu Okręgowego w Łodzi. Zarzuciła w niej błędną wykładnię przepisów, a konkretnie art. 31 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Sąd nabrał wątpliwości natury prawnej. Zastanawiał się, czy ustalając wartość nieruchomości wchodzącej w skład majątku wspólnego obciążonej hipoteką zabezpieczającą udzielony małżonkom kredyt bankowy, uwzględnia się wartość rynkową tej nieruchomości z pominięciem wartości obciążenia, czy też nie.
SN uznał, że w sprawie o podział majątku wspólnego małżonków, obejmującego nieruchomość obciążoną hipoteką zabezpieczającą udzielony im kredyt bankowy, sąd – przydzielając tę nieruchomość na własność jednemu z małżonków – ustala jej wartość, jeżeli nie przemawiają przeciwko temu ważne względy, z pominięciem wartości obciążenia hipotecznego.
SN stwierdził również, że życie jest bardzo bogate i mogą pojawić się różne sytuacje – stąd furtka w postaci „ważnych względów". Może to być np. sytuacja osobista jednego z eksmałżonków.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA