fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Andrzej Malinowski: Kij coraz grubszy, a marchewki brak

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Polska to kraj mlekiem i miodem płynący. Wie to na pewno każdy widz telewizji publicznej. W nieskończoności sukcesów, będących przedmiotem masowej zazdrości okolicznych państw, tkwi jednak poważna zadra. To przedsiębiorcy!

Zawsze mają coś do powiedzenia. Ciągle przypominają deklaracje rządu, powołując się często na okryte już kurzem ustalenia, których nikt nie powinien wywlekać na światło dzienne. Dlatego takich natrętów wciąż trzeba stawiać do pionu. I szukać w związku z tym coraz to nowych kijów. Bezczelni przedsiębiorcy posiadają bowiem wyjątkowo twarde grzbiety, na których szczerbią się kolejne lagi.

Najczęściej stosowana metoda to nowelizacje ustaw. Zawsze można bowiem przemycić w nich przepisy, które usadzą tych wiecznych malkontentów. Najnowsza nowelizacja dotyczy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Rząd twierdzi wprawdzie, że to jedynie implementacja prawa unijnego, ale nie jest to do końca prawda. Projekt np. upoważnia prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów do... karania organizacji pracodawców. I to wysokimi karami pieniężnymi! Za co? Za „koordynowanie antykonkurencyjnych porozumień". Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w porządku. Ukryte monopole przecież szkodzą całej gospodarce, zarówno konsumentom jak i uczciwym przedsiębiorcom. Biorąc jednak pod uwagę ogromną „kreatywność interpretacyjną" reguł prawnych, jaką wykazuje polska administracja, można się spodziewać wszystkiego.

Za „koordynację antykonkurencyjnych porozumień" mogą zostać uznane np. narady zespołów branżowych poszczególnych organizacji – mamy takich w Pracodawcach RP bardzo dużo. Coś przecież się na nich ustala, to można też knuć. Jak można, to pewnie to ma miejsce! Jazda z nimi! Karę im przywalić! Do 10 proc. sumy całkowitego obrotu każdej z firm, które „knuły". W efekcie to ciężkie miliony złotych. Zabójcze dla ukaranych!

Tym, którym taki scenariusz wydaje się nieprawdopodobny, bo sprzeczny z prawem, przypominam wydarzenie z ubiegłego roku. Rząd przemycił do tarczy antykryzysowej przepis pozwalający premierowi... ingerować w skład strony społecznej Rady Dialogu Społecznego! Usuwać jej członków według swojego uznania. Mimo że z mocy konstytucji strona społeczna jest niezawisła i autonomiczna. Sprawa była szyta tak grubymi nićmi, że prezydent RP skierował tę regulację do Trybunału Konstytucyjnego. Być może dziś mamy dogrywkę tego meczu?

Sprawy RDS, UOKiK to niejedyne rodzynki w cieście. To przejaw długiego ciągu decyzji i regulacji wymierzonych w przedsiębiorców i ich organizacje. Począwszy od konfiskaty rozszerzonej, przez próbę wprowadzenia konfiskaty prewencyjnej, po propozycje, by prokurator mógł wnosić o zakaz prowadzenia działalności firmy, konfiskować jej mienie, oskarżać zarządy za działania pracowników, a nawet kontrahentów. Podciągać konsultacje społeczne pod lobbing. Pod nazwą „ustawa o jawności życia publicznego..." zmuszać firmy do ujawniania informacji będących tajemnicą przedsiębiorstwa! Jeden z ostatnich pomysłów to podwyższenie mandatów za drobne wykroczenia skarbowe do 14 tys. zł (albo i więcej). Tym skuteczniejszy, jeśli w życie wejdzie zapowiadany zakaz odmowy przyjęcia mandatu! To wszystko, gdy w czasie lockdownu przedsiębiorcy walczą o życie!

Z „kija i marchewki" przedsiębiorcy „kosztują" głównie kija. Jeśli rządzący cieszą się z zaoszczędzonej marchewki, to może ona im jednak stanąć w gardle. Bo prędzej czy później okaże się, że „kto kijem wojuje, ten od kija ginie".

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA